Polo za 65 tys. zł, Corolla za 95 tys. zł. Chińczycy zdemolowali cenniki
Chińskie samochody można lubić lub nie, ale nie sposób odmówić im zbawiennego wpływu na cenniki nowych aut w Polsce. Wygląda na to, że importerzy wyciągnęli wnioski ze styczniowych wyników napędzanych wyprzedażą rocznika i wytaczają właśnie ciężkie działa przeciw chińskiej ofensywie. Pierwszy raz od dawna w cennikach widzimy obecnie wyraźną tendencję spadkową, a oferta modeli mogących rywalizować pod względem ceny z samochodami "made in China" systematycznie się powiększa. Jakie promocje znaleźć dziś można w salonach największych producentów nowych aut z tzw. "starej gwardii"?

W skrócie
- Volkswagen i Toyota wprowadzili wyraźne obniżki cen w odpowiedzi na ofensywę chińskich marek samochodów na polskim rynku.
- W salonach pojawiły się promocyjne oferty na nowe modele, w tym Volkswagena Polo od 65 990 zł i Toyotę Corollę z rocznika 2024 od 95 900 zł.
- Citroen oferuje promocyjne ceny hybrydowego modelu C4 od 98 175 zł oraz wydłużoną gwarancję do 8 lat przy serwisowaniu w ASO.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Przypomnijmy - z naszych analiz wynika, że styczeń był pierwszym od dłuższego czasu miesiącem, w którym modele chińskich marek nie znalazły się nie tylko w pierwszej dziesiątce najchętniej kupowanych nowych aut w Polsce, ale nie trafiły nawet do zestawienia "top ten" nowych aut wybieranych przez klientów indywidualnych.
W lutym, wraz z kończeniem się noworocznych wyprzedaży, sytuacja wróciła do normy, ale importerzy takich marek, jak np. Volkswagen czy Toyota otrzymali od nabywców jasny sygnał - w przypadku popularnych modeli korekta cennika o 10-15 tys. zł jest w stanie skutecznie powstrzymać ofensywę chińskich producentów. Lektura cenników nowych modeli dowodzi, że lekcja została odrobiona. Do salonów wracają promocje, a oferta nowych aut pojazdów w cenie poniżej 100 tys. zł systematycznie się rozszerza.
Nowy Volkswagen Polo za 69 990 zł. Volkswagen tnie ceny
Wunderwaffe skierowaną przeciw chińskiej konkurencji odpalił właśnie Volkswagen. W cennikach niemieckiej marki zadebiutowało Polo w nowej bazowej wersji wyposażenia Pure. Do niedawna ofertę miejskiego Polo rozpoczynał wariant Life, którego cena oscylowała na poziomie około 80-90 tys. zł (w zależności od aktualnych promocji). Teraz w cenniku zadebiutowała nowa odmiana Pure z ręczną skrzynią biegów i prostym, wolnossącym silnikiem 1,0 l MPI o mocy 80 KM.

Oficjalny cennik startuje z poziomu 75 990 zł, ale w ramach akcji promocyjnej tak skonfigurowanego Volkswagena Polo kupić dziś można za - uwaga - 65 990 zł, co czyni model jednym z najtańszych nowych aut w Polsce. Dla porównania - cena najtańszego, konkurencyjnego modelu "made in china" - miejskiego hatchbacka MG 3 - zaczyna się obecnie od 73 500 zł.
W cenniku Polo znajdziemy też jeszcze np. silnik 1.0 TSI o mocy 95 KM z manualną skrzynią w cenie 83 990 zł, a także wariant z tym samym silnikiem i siedmiobiegową przekładnią DSG dostępny od 88 990 zł.

Na tym jednak przeceny u dealerów niemieckiej marki się nie kończą. Bliźniaczy konstrukcyjnie Volkswagen Taigo, czyli miejski SUV bazujący na Polo, również doczekał się bazowej odmiany Pure. Wprawdzie katalogowa cena Volkswagena Taigo w wersji Pure startuje z pułapu 96 390 zł, ale auto oferowane jest właśnie w promocyjnej cenie wynoszącej 77 390 zł.
W tym przypadku w standardzie nabywca otrzymuje m.in. 16-calowe felgi aluminiowe, cyfrowe zegary Digital Cockpit, reflektory LED oraz ładowarka indukcyjna. Warto dodać, że od maską bazowej wersji pracuje silnik 1.0 TSI o mocy 116 KM, a samochód oferowany jest z siedmiobiegową skrzynią DSG.
Corolla spod lady za 95 tys. zł. Tak Toyota ominęła kary za emisję
Pogłębiona kwerenda cenników konkurencji dowodzi, w cenie poniżej 100 tys. zł kupić też dziś można np. najlepiej sprzedające się nowe auto w Polsce - fabrycznie nową Toyotę Corollę. W ofercie jest wprawdzie pewien haczyk, bo promocyjna cena - 95 900 zł - dotyczy oferowanych w ramach wyprzedaży fabrycznie nowych egzemplarzy Corolli sedan z rocznika 2024.

Część dealerów do dziś posiada na placach samochody z benzynowym silnikiem 1.5 VVT-i o mocy 125 KM, które rejestrowano masowo w grudniu 2024 roku, by producent nie zapłacił kary za przekroczenie emisji CO2 (nowy limit od stycznia 2025 roku). W efekcie za 89 900 zł (ręczna skrzynia biegów) lub 95 900 zł (automatyczna bezstopniowa przekładnia Multidrive S) można dziś wyjechać z salonu fabrycznie nową Corollą z trójbryłowym nadwoziem, która śmiało pełnić może rolę samochodu rodzinnego.
Oferta zdaje się być skrojona na potrzeby klienta indywidualnego, który - co typowe dla japońskiego producenta - użytkuje auto przez wiele lat więc - w przeciwieństwie do firm - nie przywiązuje większej uwagi do początkowej utraty wartości.
Hybryda z Japonii za 112 tys. zł. Toyota nie bierze jeńców
O tym, że dealerzy Toyoty nie zamierzają oddawać pola Chińczykom świadczy też inna z trwających promocji. W ramach kończącej się właśnie wyprzedaży rocznika 2025 hybrydową Corollę Sedan kupić można obecnie od 112 100 zł. Wprawdzie dealerzy dysponują już wyłącznie odmianą Comfort (16-calowe aluminiowe obręcze, dotykowy ekran 10,25 cala), ale wciąż dostępne są też auta z pakietem tech (dopłata 7 tys. zł), który obejmuje m.in. przednie i tylne czujniki parkowania, podgrzewanie kierownicy i przednich foteli czy system bezkulczykowego dostępu.
Za mniej niż 120 tys. zł otrzymujemy więc samochód z zaskakująco bogatym wyposażeniem, napędem hybrydowym i automatyczną skrzynią biegów.
Hybrydowy SUV z Francji za 95 tys. zł. Dają 8 lat gwarancji
Chiński smok wybudził też z letargu koncern Stellantis. W tym przypadku szczególnie ciekawie prezentuje się oferta Citroena, który przechodzi właśnie transformację w kierunku producenta budżetowego, mającego toczyć boje o klientów nie tyle z autami "made in China", co raczej europejskim bestsellerem Renault - marką Dacia.
Wynikiem tego przeobrażenia są dziś zaskakująco atrakcyjne ceny takich modeli, jak np. Citroen C3 czy Citroen C4. Bardzo korzystnie przedstawia się zwłaszcza cennik większego - C4, który jest obecnie całkiem przestronnym corssoverem z pogranicza segmentów B i C.
W aktualnej promocji ceny modelu startują od 98 175 zł, za wersję YOU z hybrydowym napędem o mocy 110 KM lub 105 010 zł za hybrydową odmianę o mocy 145 KM. Warto jednak dodać, że w tym przypadku dopłata do topowej odmiany MAX (18-calowe obręcze, adaptacyjny tempomat, kamera cofania HD, system bezkluczykowego dostępu) wynosi - uwaga - 1 469 zł.
Przypomnijmy - hybrydowy układ napędowy Citroena C4 (zarówno o mocy 110 KM jak i 145 KM) bazuje na nowym benzynowym silniku wyposażonym w łańcuch rozrządu.

W przeciwieństwie do owianego złą sławą motoru 1,2 l PureTech nie znajdziemy w nim problematycznego paska rozrządu pracującego w kąpieli olejowej. Zaletą oferty Citroena pozostaje też fakt, że w tej samej cenie co C4 oferowany jest również wydłużony model C4 X - z bagażnikiem o pojemności aż 510 l.
Rozważając zakup nowego Citroena warto jeszcze wspomnieć o innym ciekawym aspekcie ciągnącej się za Stellantisem złej sławy silnika 1,2 l PureTech. Obecnie samochody Citroena oferowane są z gwarancją, którą - przy zachowaniu serwisowania w ASO (warto zapytać o pakiety serwisowe) - wydłużyć można nawet do 8 lat.









