Producenci zareagowali na cła. Wkrótce wyższe ceny i pustki w salonach

Nowe cła wprowadzone przez administrację USA wywołały szybką reakcję światowych gigantów motoryzacyjnych. Volkswagen zapowiada, że doliczy opłaty importowe do cen swoich aut w USA, a Stellantis planuje wstrzymać produkcję kilku popularnych modeli. Eksperci ostrzegali, ale Trump ich nie słuchał. Teraz za wszystko zapłacą Amerykanie – dosłownie.

Producenci reagują na cła. Wstrzymanie produkcji i podwyżki w salonach
Producenci reagują na cła. Wstrzymanie produkcji i podwyżki w salonach Justin SullivanGetty Images

Na początku kwietnia 2025 roku Stany Zjednoczone wprowadziły 25-procentowe cła na importowane samochody. Donald Trump tłumaczył to decyzją mającą na celu wzmocnienie krajowej gospodarki oraz zachęcenie producentów do przeniesienia produkcji do USA. Według niego dodatkowe opłaty miały "stymulować wzrost gospodarczy, na poziomie jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy".

Amerykańskie cła weszły w życie. Eksperci ostrzegali od dawna

Eksperci już od samego początku ostrzegali o konsekwencjach takiego działania. Branża motoryzacyjna i ekonomiści alarmowali, że cła mogą przynieść odwrotny skutek do tego, czego oczekiwał Trump. Jakiś czas temu Patrick L. Anderson, dyrektor Anderson Economic Group, zaznaczył, że po wprowadzeniu dodatkowych opłat, amerykańscy klienci i pracownicy przemysłu motoryzacyjnego "przeżyją szok". Nałożenie taryf nie tylko podniesie ceny samochodów, ale może również doprowadzić do kryzysu w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Niestety pierwsze negatywne efekty już są widoczne.

Producenci podnoszą ceny w USA. To efekt polityki Trumpa

Producenci samochodów, zarówno krajowi, jak i zagraniczni, szybko zareagowali na cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa. Jednym z pierwszych był niemiecki koncern Volkswagen, który zapowiedział doliczenie opłat importowych do cen aut sprowadzanych do USA. W skrócie - koszty nowych ceł będą przerzucone na klientów, co oznacza gwałtowne podwyżki cen w salonach.

Informacje te potwierdziła amerykańska agencja prasowa Bloomberg, powołując się na notatki skierowane do dealerów VW w USA. Choć nie podano jeszcze szczegółów dotyczących wysokości podwyżek, spodziewane jest, że będą one różne w zależności od modelu. Największe podwyżki dotkną popularne w USA modele, takie jak Jetta, Tiguan czy Taos. Ponadto producent rozważa tymczasowe wstrzymanie dostaw aut z Meksyku, a jak informują zachodnie media, zawieszone zostały także dostawy samochodów z Europy do portów w USA. Dla amerykańskich klientów może to oznaczać tymczasowe braki w salonach i trudności z zakupem niektórych samochodów.

Koncerny wstrzymują produkcję popularnych modeli

Na wprowadzenie ceł zareagował nie tylko Volkswagen. Podwyżki cen w amerykańskich salonach zapowiedziało także Ferrari. W tym przypadku koszt zakupu niektórych modeli ma wzrosnąć o 10 proc. Również Hyundai nie wyklucza przerzucenia dodatkowych kosztów eksportowych na klientów. Koreański gigant sprzedający w USA niemal 900 tys. aut rocznie na ten moment nie planuje podnoszenia cen, jednak przedstawiciele marki zapowiedzieli, że wszystko zależy od tego czy sytuacja polityczna w kraju się utrzyma.

Nieco w innym tonie wypowiedział się Mercedes, który ogłosił, że rozważa plany tymczasowego zaprzestania importowania swoich najbardziej popularnych modeli na rynek amerykański. Cierpią też marki amerykańskie. Należący do Stellantisa Chrysler poinformował o tymczasowym wstrzymaniu produkcji popularnych minivanów - Pacifica i Voyager. Modele te są budowa niemal w całości w Kanadzie. Także Jeep planuje przerwy w produkcji modeli importowanych z Meksyku, w tym kompaktowego SUV-a Compas oraz elektrycznego Wagoneera.

Renault Rafale E-Tech 300 – test wideo SUV-a plug-in z napędem 4x4Interia plINTERIA.PL