Amerykańskie cła na samochody już obowiązują. "To może być szok"

USA rozpoczęło naliczanie 25-procentowych ceł na samochody importowane. Nowe prawo weszło w życie w czwartek w godzinach porannych czasu wschodnio-amerykańskiego. Cła te zostały ogłoszone już wcześniej i nie mają związku z "cłami wzajemnymi", które Donald Trump ogłosił również w czwartek.

USA rozpoczęły naliczanie ceł na samochody importowane
USA rozpoczęły naliczanie ceł na samochody importowaneBill PuglianoAFP

Cłem w wysokości 25 proc. objęto samochody osobowe i lekkie dostawcze, importowane do USA. Z ceł na razie są zwolnione samochody produkowane w Kanadzie i Meksyku, które trafiają do Stanów Zjednoczonych na mocy umowy handlowej USMCA.

USA wprowadziły cła na samochody

Wiele firm motoryzacyjnych ma produkcję rozproszoną po całym kontynencie północnoamerykańskim, a niektóre komponenty do samochodów w procesie produkcyjnym nawet kilkukrotnie pokonują granicę. W tej sytuacji cła będą naliczane nie od całych samochodów wyprodukowanych w Kanadzie i Meksyku, ale od części pochodzących z zagranicy w nich zamontowanych.

Ponadto 3 maja w życie wejdą cła na kluczowe części samochodowe. Początkowo oczekiwano, że cłami objęte zostaną głównie silniki czy skrzynie biegów, jednak będą one dotyczyły również komputerów montowanych w samochodach.

Cła na samochody i części samochodowe nie mają związku z ogłoszonymi również w czwartek tzw. "cłami wzajemnymi", którymi Trump rozpoczyna wojnę handlową z całym światem.

Trump chce wzmocnić amerykańską gospodarkę, ale może doprowadzić do recesji

Cła stanowią istotny element polityki Donalda Trumpa. Za ich pomocą amerykański prezydent zamierza wzmocnić krajową gospodarkę i zachęcić producentów samochodów do przeniesienia produkcji do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem obecnego gospodarza Białego Domu będzie to "stymulować wzrost gospodarczy, do poziomu jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy".

Branża i analitycy prognozują jednak, że cła mogą przynieść efekt przeciwny od oczekiwanego przez Trumpa. Według Patricka L. Andersona, dyrektora Anderson Economic Group, po wejściu w życie ceł "amerykańscy nabywcy samochodów i pracownicy branży motoryzacyjnej przeżyją szok". Według eksperta cła oznaczają wzrost cen samochodów o od 4 tys. do 10 tys. dolarów (w przeliczeniu oznacza to wzrost nawet o ok. 39 tys. zł), i dotyczy to również amerykańskich aut.

Samochody w USA będą droższe

Według Andersona przewidywany wzrost cen będzie miał "dramatyczny negatywny wpływ na sprzedaż samochodów w Stanach Zjednoczonych" i doprowadzi do utraty miejsc pracy w wielu amerykańskich stanach.

Także Jennifer Safavian, dyrektor generalna Autos Drive America, prognozuje, że za sprawą ceł "produkcja i sprzedaż samochodów w Stanach Zjednoczonych stanie się droższa". To według niej doprowadzi do wyższych cen i zarazem mniejszego wyboru dla amerykańskich klientów.

Kto najbardziej ucierpi na amerykańskich cłach na samochody?

Wprowadzenie wysokich ceł będzie miało wpływ na całą gospodarkę światową, bowiem Stany Zjednoczone są dużym rynkiem samochodowym, a znaczna część sprzedawanych w tym kraju pojazdów pochodzi z importu.

W 2023 roku do USA przywieziono około 8 mln samochodów, co stanowiło połowę całej sprzedaży. Około 4 mln mln z nich wyprodukowano w Meksyku i Kanadzie, resztę - w Korei Południowej (1,54 mln), Japonii (1,38 mln) i Europie. Wśród krajów europejskich wiodącymi eksporterami są Niemcy (447 tys.), Wielka Brytania (97 tys.), Słowacja (93 tys.) i Szwecja (88 tys.). Ponadto w USA sprzedano niespełna 107 tys. samochodów wyprodukowanych w Chinach.

Polska nie znajduje się w gronie państw, które produkują samochody eksportowane do USA, jednak polski przemysł wytwarza części dostarczane na pierwszy montaż do samochodów, który trafiają na rynek amerykański. W 2024 roku ich wartość wyniosła 311 mln dolarów.

Renault Rafale E-Tech 300 – test wideo SUV-a plug-in z napędem 4x4Interia plINTERIA.PL