Powstał, zanim ktokolwiek słyszał o Izerze. Stanął do walki o miano polskiego e-samochodu. Dziś prototypowego IXAR-a można kupić za niecałe 20 tys. zł. Chętnych nie widać.
Plan miliona aut elektrycznych. Jak to miało wyglądać?
Trudno uwierzyć, że minęło już 10 lat odkąd rząd ogłosił wprowadzenie ambitnego "Planu rozwoju elektromobilności w Polsce". Premier Morawiecki obiecał, że w 2025 r. po naszych drogach będzie jeździł milion samochodów elektrycznych. W tym elektryczny samochód z Polski.
Pierwszy etap, przewidziany na lata 2016-2018 zakładał budowę prototypów. W drugim, w latach 2018-2020 miała powstać krótkoseryjna produkcja pierwszego polskiego samochodu elektrycznego, a już od 2020 r. planowana była produkcja regularna.
Konkurs EMP na polski samochód przyszłości
Jednym z pierwszych kroków do realizacji tego przedsięwzięcia było utworzenie spółki ElectroMobility Poland (EMP), która miała odpowiadać za cały proces budowy i produkcji auta nowej polskiej marki. Zgodnie z przyjętymi założeniami, EMP rozpisało konkurs na elektryczny samochód przyszłości. Jak czytamy w komunikacie wciąż dostępnym na stronie Instytutu Transportu Samochodowego:
Konkurs wyłoni pięciu laureatów projektu karoserii polskiego e-samochodu. Zwycięskie koncepcje będą stanowić podstawę do produkcji prototypów. Zamierzenia organizatorów zakładają stworzenie pojazdu przeznaczonego dla nowoczesnego, świadomego ekologicznie konsumenta. Będzie to auto miejskie, wpisujące się w trendy motoryzacyjnego rozwoju. Projekty powinny z jednej strony wskazywać na silne związki z naszym krajem, jednocześnie uwzględniając najnowsze trendy stylizacyjno-konstrukcyjne oraz wpisywać się w ogólną koncepcję zintegrowanej komunikacji miejskiej.
Konkurs rozstrzygnięto, zwycięzcy dostali po 50 tys. zł, ale jak się okazało, ich projekty wcale nie były wiążące. Spółka ElectroMobility Poland poszła własną drogą i w 2020 r. poznaliśmy markę Izera. Dziś już nie ma marki Izera, a EMP walczy o pieniądze z KPO by zbudować HUB technologiczny i fabrykę samochodów elektrycznych. Jakich? Nie wiadomo.
iXAR z Nysy - polski elektryk przed Izerą
Wiadomo natomiast co się dzieje z jednym z najbardziej zaawansowanych projektów biorących udział w konkursie EMP na nadwozie elektrycznego samochodu przyszłości. Jeden egzemplarz... można kupić, zarejestrować i jeździć na co dzień.
Mowa o projekcie iXAR, przygotowanym przez firmę z Nysy. Choć projekt nie trafił w gusta jurorów konkursu EMP, właściciel firmy - Paweł Dytko - był zdeterminowany by doprowadzić go do końca. Firma może mówić o dużym sukcesie, bo w przeciwieństwie do pozostałych uczestników, zbudowała nawet jeżdżące prototypy tego auta. Dytko ma wieloletnie doświadczenie w sportach motorowych, jest też właścicielem firmy Dytko Sport Proto Cars zajmującej się przygotowaniem samochodów do motosportu, więc dysponuje odpowiednim zapleczem.
Według założeń, iXAR miał być mikrosamochodem stworzonym zgodnie z wymogami homologacji L7e. Mowa o pojeździe, który waży ok. 450 kg i można się nim poruszać z prawem jazdy kat. B1, czyli dokumentem wydawanym od 16 roku życia. Twórcy uznali, że w dobie ogromnej konkurencji w "pełnowymiarowej" motoryzacji, stworzenie taniego samochodu do miasta, na wzór mikrosamochodów popularnych np. we Francji, będzie lepszym pomysłem, niż stawanie w szranki np. z producentami z Chin.
Debiut polskiego samochodu elektrycznego
Jeżdżący egzemplarz zadebiutował w 2019 r. podczas Biegu Nyskiego, gdzie pełnił rolę pilota z pomiarem czasu. Wówczas można było przyjrzeć się bliżej jego nadwoziu, które powstało na bazie Chevroleta Sparka. Miało autorskie zderzaki i błotniki, tylne światła z Renault Zoe i... silnik spalinowy. W tamtym momencie dopiero zapowiedziano testy wersji elektrycznej z silnikiem o mocy 25 kW.
Odmiana elektryczna faktycznie powstała, w 2020 r. jeden egzemplarz przejechał trasę 350 km po polskim wybrzeżu, firma udostępniła też nagrania z jazd testowych na torze ODTJ w Jaworznie. To wciąż nie był jednak autorski projekt, a jedynie ewolucja Chevroleta Sparka z napędem elektrycznym o nieznanych parametrach.
iXAR dziś - Chevrolet, Mazda i Renault w jednym
Firma iXAR wciąż istnieje - trzyma się niszy mikrosamochodów i sprzedaje używane Citroeny Ami, Fiaty Topolino i chińskie XEV-y YOYO. Własny projekt do dziś pozostał prototypem. Jeden egzemplarz można nawet kupić, a na jego ślad wpadł serwis Autoblog.pl. W serwisie ogłoszeniowym Otomoto można znaleźć go w kategorii "Chevrolet Inny".

Technicznie to Chevrolet Spark, tylko ze zmienionymi elementami nadwozia. Ma "ixarowe" zderzaki i błotniki, reflektory z Mazdy CX-3 i tylne światła z Renault Zoe. Napędza go silnik o mocy 136 kW, a źródłem energii jest bateria o pojemności zaledwie 20 kWh. To oznacza, że auto latem pokona na jednym ładowaniu ok. 100 km, a zimą zasięg spadnie do ok. 75 km. Sprzedający nie ukrywa historii pojazdu - do ogłoszenia dołącza numer nadwozia, który pozwala na ustalenie przeszłości tego egzemplarza.
W grudniu 2020 roku auto zostało sprzedane jako uszkodzone na aukcji ubezpieczeniowej w Anaheim w Kalifornii. Miało wówczas 101 397 km przebiegu, a na zdjęciach widać uszkodzenia w przedniej i tylnej części nadwozia. Zdjęcia wnętrza pokazują, że poduszki powietrzne nie zostały uruchomione, co podpowiada, że kolizja nie była poważna.
Firma z Nysy sprzedaje samochód za 19 900 zł. Czy warto go kupić? Niski zasięg sprawia, że jest to pojazd nadający się wyłącznie do naprawdę krótkich wycieczek - do pracy, szkoły, czy na uczelnię. W tej cenie można kupić jeszcze Citroena C-Zero, Nissana Leafa pierwszej generacji albo Renault Fluence. Wszystkie będą oferować podobny, niewielki zasięg. W iXAR-ze dodatkową zaletą jest doza wyjątkowości. Kupujący ten egzemplarz stałby się właścicielem auta marki, która podjęła rękawicę w wyzwaniu stworzenia polskiego elektrycznego samochodu przyszłości. Pierwszego z miliona aut elektrycznych, które według zapowiedzi premiera Morawieckiego, mieliśmy oglądać w 2025 roku na naszych drogach. Dziś po polskich drogach jeździ niewiele ponad 100 tysięcy aut elektrycznych. Polskich? Zero.










