Chciałem zapłacić 98 zamiast 149 zł za przegląd. Diagnosta: ja panu tego nie podbiję
Pojechałem zrobić przegląd samochodu zanim zmienią się przepisy i wrośnie cena badania. Byłem pewien, ze to formalność. Tymczasem diagnosta zatrzymał dowód rejestracyjny mojego auta i teraz mam problem.

Każdy samochód zarejestrowany w Polsce przed upływem trzech lat od pierwszej rejestracji musi zaliczyć swój pierwszy przegląd techniczny w stacji kontroli pojazdów (SKP). Kolejne badanie przeprowadza się po 2 latach, a potem taką czynność trzeba później powtarzać co 12 miesięcy. Moje auto ma znacznie więcej lat, więc od dawna na przeglądzie pojawia się co rok. Niebawem wejdą nowe przepisy podnoszące cenę badania technicznego i nakładające na diagnostów nowe obowiązki. Po zmianach badanie techniczne zamiast 98 zł będzie kosztowało 149 zł. Możliwe, ze przepis wejdzie w życie jeszcze we wrześniu, więc by uniknąć kolejek w ostatnich dniach stwierdziłem, że pojadę na badanie juz teraz - bo po co przepłacać. Niestety, wygląda na to, że się pospieszyłem. Diagnosta po przeprowadzeniu badania zdecydował, że nie może zwrócić mi dowodu rejestracyjnego.
Co sprawca diagnosta na badaniu technicznym?
Podczas wizyty w SKP diagnosta sprawdził wszystkie kluczowe układy w pojeździe, takie jak np. nadwozie, zawieszenie, światła, hamulce i opony. Zgodnie z prawem, po przeprowadzeniu kontroli diagnosta wydaje decyzję czy samochód nadaje się do dalszej jazdy i nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz środowiska.
Jeśli stan samochodu spełnia wszystkie wymogi, diagnosta podbije pieczątkę na rok. W sytuacji, gdy zostaną wykryte znaczące usterki - właściciel pojazdu musi się liczyć z koniecznością ich naprawy oraz co oczywiste - braku przedłużenia ważności badania.
Nie musi to być jednak ostatnie słowo pracownika stacji kontroli pojazdów.
Jakie usterki może stwierdzić diagnosta w SKP
Rodzaj usterki definiuje Rozporządzenie ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów oraz wzorów dokumentów stosowanych przy tych badaniach. Art. 2 ust. 4. pkt. 11) rozróżnia:
- usterki drobne - usterki niemające istotnego wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego i ochrony środowiska, które nie powodują ograniczenia w dalszym używaniu pojazdu;
- usterki poważne - usterki mogące zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego lub naruszać wymagania ochrony środowiska albo inne istotne nieprawidłowości, które dają podstawę do ograniczenia dalszego używania pojazdu oraz określenia warunków tego używania;
- usterki niebezpieczne - usterki powodujące bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego lub naruszające wymagania ochrony środowiska, w stopniu uniemożliwiającym używanie pojazdu w ruchu drogowym, które powodują niedopuszczenie do dalszego używania pojazdu.
Diagnosta ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny
Jeśli stan samochodu zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego, diagnosta może zatrzymać dowód rejestracyjny. W praktyce rozwiązanie to jest stosowane bardzo rzadko. Zwykle diagnosta ogranicza się do odmowy przedłużenia ważności badania technicznego, co powoduje, że właściciel samochodu musi naprawić usterki, zanim będzie mógł odnowić ważność badania.
Jednak jeśli usterki w naszym pojeździe zostaną zakwalifikowane jako niebezpieczne, diagnosta będzie miał prawo zatrzymać dowód. Do niedawna oznaczało to zatrzymanie fizycznego dowodu rejestracyjnego, który następnie był odsyłany do starosty z miasta rejestracji pojazdu. Gdy kierowca ponownie zjawiał się na badaniu technicznym i tym razem jego pojazd je zaliczał, nie zostawał mu zwrócony dowód rejestracyjny. Otrzymywał jedynie zaświadczenie o pozytywnym przejściu przeglądu, a następnie musiał udać się do urzędu i poprosić o zwrot dokumentu.
Nowe przepisy zmieniły zasady zatrzymywania dowodu
Przepisy te uległy jednak zmianie i diagnosta zatrzymuje dowód rejestracyjny jedynie elektronicznie. Tak więc po zaliczeniu przeglądu dokument zostaje zwrócony również elektronicznie. To spore ułatwienie dla kierujących i ograniczenie biurokracji. Tak czy inaczej oznacza to jednak sytuację, w której by móc legalnie poruszać się po ulicach, trzeba dokonać niezbędnych napraw.