Przyszedł mandat za brak winiety. Kierowcy mają 60 dni
Wakacje powoli dobiegają końca, wielu z nas w ich trakcie podróżowało autem za granicę, najczęściej korzystając z dróg ekspresowych i autostrad. W większości - płatnych. Najczęściej oczywiście kupujemy odpowiednie winiety (fizyczne lub, coraz częściej, elektroniczne) i w spokoju możemy korzystać z wygodnych i szybkich przejazdów autostradami. Czasem jednak nieuwaga lub chęć zaoszczędzenia może nas kosztować mandat za brak winiety.

Fakt, że nie zostaliśmy złapani na gorącym uczynku, czyli w trakcie przejazdu płatną drogą bez ważnej winiety, wcale nie oznacza, że się nam upiekło. Wiele krajów ma systemy monitorowania dróg za pomocą kamer, dzięki którym wezwanie do zapłaty kary przychodzi dopiero po jakimś czasie od przejechania danego odcinka.
Od 2015 roku dzięki unijnej dyrektywie zagraniczne organy skutecznie ścigają polskich kierowców. Ignorowanie wezwania do zapłaty kończy się windykacją, odsetkami i kosztami sięgającymi tysięcy złotych.
Kiedy przychodzi mandat za brak winiety?
Mandat za brak winiety przychodzi zwykle po 3-6 tygodniach od przejazdu. System kamer przy wjazdach i zjazdach z autostrad skanuje tablice rejestracyjne i porównuje je z bazą opłaconych winiet. Dane trafiają do organów kontrolnych, które przez wymianę informacji między krajami UE docierają do polskich właścicieli pojazdów. Na zapłatę mandatu mamy zazwyczaj 60 dni od otrzymania wezwania. Po tym terminie naliczane są odsetki, a sprawa może trafić do firmy windykacyjnej lub sądu w kraju, gdzie popełniono wykroczenie.
Niektóre kraje wysyłają przypomnienia po 30 dniach z wyższą kwotą. Na przykład w Austrii pierwotny mandat 120 euro może wzrosnąć do 300 euro, a w skrajnych przypadkach do 3 tys. euro przy przekazaniu sprawy do egzekucji.
Wysokość mandatów za brak winiety w Europie
Mandaty za brak winiety różnią się w zależności od kraju. W Austrii to minimum 120 euro, ale przy zatrzymaniu przez policję może wzrosnąć do 300 euro płatnych na miejscu. Czechy stosują kary do 20 tysięcy koron (około 3,5 tysiąca złotych), choć standardowy mandat to 5 tys. koron.
Słowacja karze kwotami do 600 euro, Słowenia od 300 euro wzwyż. W Szwajcarii mandat wynosi 200 franków plus koszt rocznej winiety (40 franków), razem ponad tysiąc złotych. Węgry są stosunkowo łagodne - około 170 złotych, ale za nieprawidłową kategorię pojazdu kara rośnie do 500 złotych.
Bułgaria ma najbardziej restrykcyjne kary - od 920 do 1280 euro, szczególnie gdy wykryją rozbieżność w deklarowanej klasie emisji pojazdu.
Jak się odwołać od mandatu za brak winiety?
Odwołanie ma sens w kilku sytuacjach. Najczęściej gdy otrzymaliśmy kilka mandatów za jeden przejazd - przepisy większości krajów mówią, że kary się nie kumulują. Wystarczy zapłacić jeden mandat za daną podróż. Błędnie odczytane tablice rejestracyjne to kolejny powód do odwołania. Kamery często mylą "O" z "0", "B" z "8" czy "I" z "1". Jeśli mieliśmy wykupioną winietę, ale system błędnie odczytał numer, odwołanie powinno być skuteczne.
Na Węgrzech można złożyć odwołanie online za około 16 złotych. System pozwala skorygować do trzech znaków w numerze rejestracyjnym. To przydatne, gdy podaliśmy błędną kategorię pojazdu - pick-upy i lekkie dostawczaki należą tam do innej kategorii niż osobówki. Odwołanie składamy w języku kraju, który wystawił mandat, lub po angielsku. Dołączamy dowody - potwierdzenie zakupu winiety, zdjęcia tablic rejestracyjnych, wydruki z systemu zakupu online.
Co zrobić, gdy zorientujemy się o braku winiety?
Jeśli podczas podróży zdamy sobie sprawę, że jedziemy bez winiety, najlepiej zatrzymać się na najbliższej stacji benzynowej i ją kupić. W większości krajów można to zrobić także online przez telefon. Szybki zakup minimalizuje ryzyko mandatu. System może zarejestrować nasz wjazd bez opłaty, ale gdy przy wyjeździe będziemy już w bazie, często unikniemy kary. To nie gwarantuje uniknięcia mandatu, ale znacząco zmniejsza jego prawdopodobieństwo.
W nawigacji warto ustawić opcję omijania płatnych dróg. Google Maps czy Waze mają taką funkcję. Czasem wydłuży to trasę o 30-60 minut, ale zaoszczędzimy na winiecie i ewentualnym mandacie.
Konsekwencje ignorowania mandatu za brak winiety
Czasy bezkarnego ignorowania zagranicznych mandatów skończyły się w 2015 roku wraz z dyrektywą o transgranicznej wymianie informacji. Niezapłacony mandat nie zniknie - będzie rósł. Po 60 dniach dochodzą odsetki i koszty administracyjne. Mandat ze 120 euro może urosnąć do 500-600 euro. Następnym krokiem jest przekazanie sprawy firmie windykacyjnej, która dolicza własne koszty - często 200-300 euro.
Niektóre kraje kierują sprawę do sądu. Wyrok zapada zaocznie, a egzekucja odbywa się przez polskich komorników na podstawie europejskiego nakazu zapłaty. Do pierwotnego mandatu dochodzą wtedy koszty sądowe, zastępstwa procesowego i egzekucji - łącznie nawet kilka tysięcy złotych.
Nieopłacone mandaty trafiają też do rejestrów dłużników. To może utrudnić otrzymanie kredytu czy leasingu w przyszłości. Niektóre kraje przy kolejnym wjeździe mogą zatrzymać pojazd do czasu uregulowania zaległości.








