Nowe auta za 65 tys. zł mają wrócić do UE. Eksperci ostrzegają
Komisja Europejska planuje specjalne udogodnienia dla nowej klasy samochodów w Europie. Mają być małe, tanie i... elektryczne. Taki pomysł nie podoba się m.in. organizacjom działającym na rzecz poprawy bezpieczeństwa drogowego, bo nowa klasa aut nie musiałaby spełniać wszystkich rygorystycznych wymagań dotyczących np. obowiązkowego wyposażenia nowych samochodów.

W skrócie
- Komisja Europejska rozważa wprowadzenie nowej klasy tanich, małych samochodów elektrycznych wzorowanych na japońskich Kei-Carach.
- Nowe auta nie musiałyby spełniać wszystkich aktualnych wymogów dotyczących wyposażenia i bezpieczeństwa, co budzi sprzeciw organizacji działających na rzecz bezpieczeństwa transportu.
- Planowane rozwiązania mają zahamować napływ tanich aut z Chin oraz wspierać europejski przemysł motoryzacyjny, ale mogą zagrozić bezpieczeństwu niechronionych uczestników ruchu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jak donosi Financial Times, Komisja Europejska kończy prace nad planem ratowania przemysłu motoryzacyjnego. Oprócz porzucenia pomysłu zakazu rejestracji samochodów spalinowych w 2035 roku, jednym z jego elementów ma być wprowadzenie specjalnej klasy małych samochodów budowanych w europejskich fabrykach. Pomysł powstrzymać ma napływ tanich samochodów z Chin i uratować miejsca pracy na Starym Kontynencie.
Nowa kategoria europejskich samochodów zyskała robocze miano "Sejournette". To zdrobnienie od nazwiska francuskiego komisarza przemysłu - Stéphane Séjourné -nadzorującego projekt nowych przepisów.
Ze wstępnych informacji wynika, że nowa kategoria samochodów obejmować ma:
- wyłącznie auta budowane w Europie,
- wyposażone w napęd elektryczny,
- objęte specjalnym limitem masy.
Sam limit pozostaje jednak tajemnicą. Nieoficjalnie mówi się o około 1,5 tony, co pozwoliłoby objąć nowymi przepisami takie pojazdy, jak np. Citroen e-C3 czy Renault Twingo.
Tanie samochody wrócą do Europy. Będą elektryczne i budowane lokalnie
Auta nowej kategorii uzyskałyby m.in. "dostęp do zarezerwowanych miejsc parkingowych" i 10-letnie zwolnienie z przepisów dotyczących obowiązkowego wyposażenia pojazdów. Kwestia parkowania sugeruje, że nowe przepisy wymagają szeroko zakrojonych działań na wielu szczeblach. Przykładowo w Polsce kwestie związane z parkowaniem samochodów elektrycznych reguluje w dużej części ustawa o elektromobilności, która - najprawdopodobniej - wymagać będzie nowelizacji. Niewykluczone, że w efekcie cięższe auta elektryczne stracą mogą stracić przywilej parkowania za darmo w strefach płatnego parkowania.
W drugim przypadku chodzi m.in. o niektóre systemy bezpieczeństwa czy - mającą wejść w życie w 2026 roku - nową normę emisji spalin Euro 7. Teoretycznie nie powinna ona szkodzić samochodom elektrycznym, ale trzeba pamiętać, że - pierwszy raz w historii - obejmować ma ona nie tylko emisje z rury wydechowej, ale też inne - np. pylenie z opon i klocków hamulcowych.
Szczegóły dotyczące wymagań technicznych pozostają tajemnicą. W listopadzie, w ramach kuluarowych rozmów nad nową klasą pojazdów, usłyszeć można było, że chodzi o auta za około 15-20 tys. euro, co w przeliczeniu na złotówki daje między 63 a 84 tys. zł.
Nowe auta niebezpieczne dla rowerzystów. ETSC apeluje do Brukseli
Palny dotyczące wprowadzenia nowej klasy samochodów z obniżonymi wymogami dotyczącymi emisji i wyposażenia obowiązkowego budzą ostry sprzeciw organizacji działających na rzecz poprawy bezpieczeństwa drogowego w Europie. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) ostrzega, że plany przyznania dziesięcioletniego zwolnienia z "aktualizacji zasadniczych przepisów bezpieczeństwa" dla nowej klasy małych samochodów elektrycznych "Made in Europe" narażą pieszych, rowerzystów i pasażerów pojazdów.
Zamrażanie standardów bezpieczeństwa pojazdów na dekadę jest aktem rażącego niedbalstwa. Jest to odpowiednik zdrowia publicznego polegający na dobrowolnej decyzji o zaprzestaniu zatwierdzania nowych metod leczenia raka
Organizacja ostrzega, że 70 proc. ofiar śmiertelnych wypadków do jakich dochodzi w obszarach zabudowanych, czyli w "naturalnym" środowisku nowej klasy niewielkich pojazdów, to niechronieni uczestnicy ruchu - piesi, rowerzyści czy motocykliści.
ETSC alarmuje np., ze zamrożenie przepisów dotyczących wyposażenia obowiązkowego nowej klasy pojazdów pozbawiłoby je np. systemów ostrzegających przed otwarciem drzwi, jeśli w martwym polu znajduje się rowerzysta.
W ostatnim czasie przedstawiciele niemieckiego rządu zapowiadali, że priorytetowo zajmą się sprawą wyposażenia samochodów w system chroniący rowerzystów. Przedstawiciele niemieckiego federalnego ministerstwa transportu zdradzili, że prace nad międzynarodowym rozporządzeniem dotyczącym nowego wyposażenia obowiązkowego samochodów rozpoczęły się już na poziomie Komisji Gospodarczej ONZ dla Europy (EKG ONZ).








