Nikt już nie kupuje aut z silnikiem Diesla. Rekordowy spadek
Samochody z silnikiem Diesla przechodzą do historii. Na przestrzeni ostatniej dekady ich sprzedaż na największym rynku Unii Europejskiej, czyli w Niemczech, skurczyła się aż o 70 proc. Afera dieselgate, agresywna promocja samochodów elektrycznych i wysokie koszty serwisowania sprawiły, że nawet Niemcy odwrócili się od aut z silnikami wysokoprężnymi. Ich sprzedaż szoruje po dnie, a lawety z używanymi dieslami jadą do Polski.

W skrócie
- Sprzedaż samochodów z silnikiem Diesla w Niemczech spadła w ostatniej dekadzie o blisko 70 proc., a ich miejsce zajmują hybrydy i auta elektryczne.
- Niemcy odchodzą od silnika Diesla z powodu afery Dieselgate, wysokich kosztów i zmian prawnych, a stare auta z jednostkami wysokoprężnymi masowo trafiają do Polski.
- Producenci ograniczają ofertę pojazdów z silnikami Diesla, a większość nowych rejestracji stanowią hybrydy oraz samochody benzynowe.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z najnowszych danych KBA, czyli niemieckiego odpowiednika polskiego Urzędu Statystycznego, wynika, że w październiku na niemieckie drogi trafiło około 250 tys. nowych samochodów. Bardzo ciekawie prezentuje udział w wynikach poszczególnych układów napędowych. Za 40 proc. rejestracji (+19,5 r./r.) odpowiadają hybrydy. Drugie miejsce pod względem popularności zajmują silniki benzynowe (25,9 proc. udziału, -12,9 proc. r./r.). Podium zamykają samochody elektryczne z wynikiem 21 proc. udziału w rynku (+47,7 proc.).
Nikt już nie chce diesla. W Niemczech przegrywają z hybrydami plug-in
Widać też inną historyczną zmianę. Samochody napędzane silnikiem Diesla nie tylko nie znalazły się w czołówce rejestracji, ale ustąpiły właśnie pola hybrydom plug-in. W październiku w Niemczech zarejestrowano 30 946 nowych hybryd ładowanych z gniazdka (12,4 proc. udziału w rynku) i 30 462 nowe samochody z silnikiem Diesla (12,2 proc. udziału w rynku).
Symptomatyczny jest również fakt, że w porównaniu rok do roku hybrydy plug-in zyskały aż 60 proc. rejestracji, a wynik diesla zmniejszył się aż o 12,2 proc.
Skalę klęski silników Diesla w ostatniej dekadzie najlepiej obrazują dane roczne. Na koniec 2015 roku, gdy media rozpisywały się już o nielegalnym oprogramowaniu manipulującym emisją spalin w wysokoprężnych silnikach Volkswagena, sprzedaż nowych aut z silnikami wysokoprężnymi w Niemczech zamknęła się liczbą 1 538 451 rejestracji. Dla porównania - sprzedaż aut z silnikami benzynowymi wynosiła wówczas w Niemczech 1 611 389 sztuk, a hybryd... zaledwie 33 600 egzemplarzy.
Wyniki na koniec 2024 roku to:
- 991 948 rejestracji aut z silnikami benzynowymi,
- 483 261 aut z silnikami Diesla
- 947 398 aut hybrydowym układem napędowym, w tym 191 905 ładowanych z gniazdka hybryd plug-in.
Faktem jest jednak, że na przestrzeni ostatniej dekady rynek nowych aut w Niemczech zauważalnie się skurczył. W 2015 roku za Odrą zarejestrowano w sumie ponad 3,2 mln nowych aut. Na koniec 2024 roku było to już "tylko" 2,8 mln. Spadek ogółu rejestracji o około 12 proc. nie tłumaczy jednak spadku zainteresowania samochodami z silnikami wysokoprężnymi o blisko 70 proc.
Niemcy gardzą silnikiem Diesla? Wielka zmiana za Odrą
Od 2015 roku oferta samochodów osobowych z silnikami wysokoprężnymi nieustannie się kurczy. Przykładowo, z palety Volkswagena dawno już zniknęły popularne niegdyś jednostki 1.2 TDI czy 1.6 TDI. W efekcie silniki Diesla w ogóle przestały być oferowane w mniejszych pojazdach pokroju Volkswagena Polo czy Skody Fabii.
Z drugiej strony - największy niemiecki producent wciąż utrzymuje w ofercie silnik 2.0 TDI dostępny m.in. w Golfie, modelu T-Roc czy Passacie.
Zmian w strukturze sprzedaży nie sposób zrzucać wyłącznie na producentów. Faktycznie, po części wynika ona ze zmieniających się wymogów dotyczących np. obowiązkowego wyposażenia pojazdów. Paradoksalnie - w kontekście kar za emisję CO2, która jest przecież wprost proporcjonalna do zużycia paliwa - niewielkie silniki wysokoprężne mogłyby jednak pomóc producentom osiągnąć wyznaczone przez Komisję Europejską cele emisyjne.
Mimo tego, oferta samochodów spalinowych z silnikami Diesla kurczy się z każdym rokiem. Nie tylko dlatego, że producentom coraz mniej opłaca się je produkować, ale również z tego powodu, że nabywcy po prostu nie chcą ich kupować. Boją się m.in wysokich kosztów serwisowania i zmian w przepisach środowiskowych, które w niedalekiej przyszłości mogą np. wykluczyć ich pojazdy z wjazdu do centrów europejskich miast.
Stare diesle jadą do Polski. Niemcy już ich nie chcą
Analizując dane dotyczące rejestracji nie ulega wątpliwości, że początkiem upadku silników Diesla w Europie był wspomniany rok 2015 i wybuch afery Dieselgate. Już w 2019 roku, gdy dane sprzedażowe nie były jeszcze zachwiane przez Covid-19 i późniejsze problemy z półprzewodnikami, sprzedaż diesla w Niemczech zamknęła się wynikiem nieco ponad 1,15 mln egzemplarzy (minus 385 tys. sztuk w stosunku do roku 2015).
W 2020 roku liczba rejestracji nowych diesli spadła do niespełna 820 tys., a w 2024 roku - do skromnych 483 tys.
Odwracanie się Niemców od samochodów z silnikami wysokoprężnymi widać też w strukturze ogółu rejestracji. Na przestrzeni trzech ostatnich lat z niemieckich dróg zniknęło ponad 1 mln aut z silnikami wysokoprężnymi. Aktualnie w Niemcze zarejestrowanych jest około 13,8 mln osobówek napędzanych silnikiem Diesla. W 2021 roku liczba rejestracji przekraczała 15 mln, a w 2022 - 14,8 mln. Dla porównania, liczba zarejestrowanych obecnie w Niemczech samochodów benzynowych to blisko 30 mln.
W "czyszczeniu" niemieckiego rynku ze zużytych diesli skutecznie pomagają polscy handlarze. Dość przypomnieć, że około 40 proc. ze sprowadzonych w ubiegłym roku do Polski samochodów używanych zasilanych było właśnie olejem napędowym.
Z danych IBRM Samar wynika, że ponad połowa ze sprowadzonych samochodów (blisko 504 tys. rejestracji) przyjechała do naszego kraju z Niemiec. Średni wiek sprowadzonego w 2024 roku do Polski używanego auta z silnikiem Diesla wynosił 12 lat. To o rok mniej niż przeciętny wiek sprowadzonego w 2024 roku do polski auta z silnikiem benzynowym.
Wszystko wskazuje na to, że w obliczu ekspansji samochodów elektrycznych dni silnika Diesla w "osobowej" motoryzacji w Europie są już policzone. Obecnie trudno jednak prognozować, czy w szerszej perspektywie lukę po nich wypełnią hybrydy plug-in. Wszystko zależy od tego, czy w mocy utrzymany zostanie planowany na 2035 roku zakaz rejestracji na Starym Kontynencie nowych aut z silnikami spalinowymi. Ten zdaje się właśnie chwiać w posadach, ale żadne wiążące decyzje w tym temacie jeszcze nie zapadły.









