Minister chce obrączkować kierowców. Nowy pomysł na łamiących zakazy
Ministerstwo Sprawiedliwości rozważa możliwość "obrączkowania" kierowców, którzy złamali sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. To jeden z pomysłów na radzenie sobie z plagą osób, które siadają za kierownicę mimo orzeczonego przez sąd zakazu.

W skrócie
- Ministerstwo Sprawiedliwości rozważa wprowadzenie elektronicznych obrączek monitorujących kierowców łamiących sądowe zakazy prowadzenia pojazdów.
- Alternatywne rozwiązania obejmują rozpoznawanie twarzy przy pomocy kamer oraz obowiązek weryfikacji w bazie CEPiK przez wypożyczalnie pojazdów.
- Proponowane zmiany mają na celu ograniczenie liczby recydywistów oraz zaostrzenie kar, w tym wprowadzenie dożywotnich zakazów i przepadku pojazdu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nietypowy pomysł zdradził w rozmowie z RMF FM minister sprawiedliwości - Waldemar Żurek. Resort sondować ma możliwości techniczne zastosowania urządzeń, które miałyby za zadanie monitorować, czy dana osoba rzeczywiście prowadzi pojazd, czy korzysta np. z samochodu jako pasażer.
Minister zdradził, że na jego prośbę resort bada właśnie możliwości techniczne stworzenia takich obrączek.
My produkujemy te urządzenia w Polsce. Jesteśmy w tym nieźli i na razie prowadzimy sondaże. Chcę się spotkać z producentami i zbadać, czy jesteśmy w stanie założyć komuś na rękę obrączkę, która będzie wiedziała, czy prowadzi, czy jest pasażerem
Zakładanie kierowcom specjalnych obrączek to tylko jeden z pomysłów systemowego radzenia sobie z osobami łamiącymi sądowe zakazy prowadzenia.
Inny zakłada np. wykorzystanie kamer monitoringu. Urządzenia skanowałyby twarze kierujących, a system komputerowy porównywałby dane ze zdjęciami objętych zakazami kierowców, jakie miałyby trafiać do osobnej bazy danych stworzonej w ramach Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.
Koniec kolekcjonowania sądowych zakazów prowadzenia
Resort chce ponadto, by wypożyczalnie samochodów czy np. firmy leasingowe, przed przekazaniem pojazdu w użytkowanie, miały obowiązek sprawdzić w CEPiKu, czy dana osoba nie jest objęta sądowym zakazem.
Żurek przekonywał też, że będzie również wymagał większego zaangażowania od sędziów. Minister tłumaczył, że obecnie duża część wyroków w sprawie kierowców łamiących zakaz prowadzenia pojazdu zapada bez rozprawy, co oznacza, że sędziowie nie korzystają z Krajowego Rejestru Karnego. A to potęguje patologie, gdy wobec tego samego kierowcy orzekanych jest kilkanaście zakazów.
Uzbierał 23 zakazy prowadzenia - w tym 6 dożywotnich
Jak informuje Ministerstwo Sprawiedliwości, tylko w 2024 roku sądy orzekły wobec kierowców 13 084 zakazy prowadzenia pojazdów. W pierwszym półroczu 2025 roku takich zakazów było już 7 601.
Żurek zwraca też uwagę na dane Policji, z których wynika, że Polsce jest obecnie ponad 40 tys. osób, które mają na swoim koncie po kilka takich wyroków. Obecny rekordzista uzbierał aż 23 sądowe zakazy prowadzenia, w tym sześć dożywotnich.
Tysiące Polaków dożywotnio stracą prawo jazdy
Przypominamy, że jeszcze w lipcu Rada Ministrów przyjęła projekt Ministerstwa Sprawiedliwości zakładający zmiany w aż 10 ustawach dotyczących kierowców. Jedna ze zmian zakłada, że w przypadku naruszenia zakazu sąd - co do zasady - powinien orzekać dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
W takich przypadkach przewiduje on też możliwość przepadku pojazdu oraz minimalne świadczenie pieniężne w wysokości 10 tys. zł. Projekt zakłada ponadto, że złamanie sądowego zakazu prowadzenia grozić dożywotnia utrata uprawnień.
Za co kierowcy dostają zakazy prowadzenia w Polsce?
Warto dodać, ze w Polsce zdecydowana większość zakazów prowadzenia orzekana jest wobec kierowców przyłapanych na prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu (od 0,21 promila do 0,5 promila) lub pod wpływem alkoholu (powyżej 0,5 promila).
Trzeba jednak zaznaczyć, że spora część kierowców naraża się na taki zakaz nieświadomie, bazując na tym, że jazda "po spożyciu" traktowana jest w Polsce jako wykroczenie.
Niestety - co niestety słabo świadczy o poziomie edukacji w szkołach nauki jazdy - wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, że już przekroczenie 0,2 promila, czyli dopuszczenie się wykroczenia, powoduje, że oprócz kary aresztu lub grzywny (minimum 2 500 zł) czeka ich utrata prawa jazdy. Mówi o tym art. 87 Kodeksu wykroczeń, w którym czytamy, że:
W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 (prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie po użyciu) orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.
W takich przypadkach sąd najczęściej orzeka wobec kierującego sześciomiesięczny zakaz prowadzenia pojazdu. Dla wielu zmotoryzowanych stanowi on duże zaskoczenie, czego jednym z efektów jest właśnie nagminne łamanie zakazów sądowych.









