711 tys. diesli do serwisu. Masz Citroena, Peugeota albo Opla z HDI?
Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego w Niemczech poinformował, że w skali świata na nieplanowaną wizytę w ASO trafić musi 711 tys. aut marki Citroen, DS, Peugeot i Opel. W Niemczech akcją serwisową dotyczącą silników wysokoprężnych objętych zostało właśnie 112 tys. pojazdów. Czy polscy właściciele samochodów koncernu Stellantis mają jakieś powody do obaw?

W skrócie
- Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego w Niemczech poinformował, że 711 tys. aut marki Citroen, DS, Peugeot i Opel musi trafić na akcję serwisową w związku z silnikami wysokoprężnymi.
- Akcja obejmuje aktualizację oprogramowania sterującego silnikiem oraz dotyczy m.in. modeli z silnikami 1,5 l, 2,0 l i 2,2 l Blue HDI.
- W Polsce kampania serwisowa obejmuje około 20 000 aut, a właściciele samochodów importowanych mogą sprawdzić w ASO, czy ich pojazd podlega tej akcji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kampania naprawcza dotyczy samochodów koncernu Stellantis napędzanych wysokoprężnymi silnikami: 1,5 l Blue HDI, 2,0 l Blue HDI i 2,2 l Blue HDI. Co ciekawe, nie chodzi jednak o żadną konkretną usterkę lecz stwierdzone przez producenta "odstępstwo od norm" dotyczących emisji spalin".
Akcja serwisowa Citroena, DS, Peugeta i Opla. Chodzi o diesle
Jak poinformował Interię Wojciech Osoś - rzecznik prasowy koncernu Stallantis w Polsce - ogłoszona właśnie w Niemczech akcja serwisowa to część szerszej kampanii uruchomionej w naszym kraju jeszcze w lipcu 2025 roku.
Niektóre modele mogą nie informować klienta w przypadku wykrycia problemu przez system selektywnej redukcji katalitycznej (SCR) i/lub filtr cząstek stałych (DPF), co oznacza, że kontrolka awarii (MIL) nie zapali się. Nie jest to zgodne z wymaganiami regulacyjnymi dotyczącymi emisji
Masz takiego diesla? W serwisie dostanie nowy soft
W Polsce ww. kampania została uruchomiona w sierpniu 2025 roku i objęła około 20 000 samochodów. Stellantis informował już właścicieli objętych akcją pojazdów o konieczności umówienia wizyty w ASO.
"Naprawa polega na aktualizacji oprogramowania, polegającej na wgraniu zmodyfikowanej kalibracji jednostki sterującej silnikiem (ECU). Cała operacja trwa mniej niż pół godziny i jest bezpłatna" - dodaje Wojciech Osoś.
Sprowadzony samochód? Warto podjechać do ASO
Ogłoszona właśnie na terenie Niemiec akcja serwisowa dotycząca pojazdów marek Citroen, DS, Peugeot i Opel nie ma wpływu na bezpieczeństwo. Paradoksalnie, wielu właścicieli może nie być zainteresowanych wgraniem nowego oprogramowania, które szybciej będzie reagować na wszelkie nieprawidłowości działania systemu oczyszczania spalin. Z drugiej strony, informacje o zakłóceniach w jego pracy potrafią często uchronić kierowcę przed większymi wydatkami, gdy np. uszkodzeniu ulegnie filtr cząstek stałych.
W tego typu sytuacjach często pojawia się pytanie, co w przypadku samochodów, które nie pochodzą z polskiej sieci dealerskiej. Głównym źródłem pojazdów na rynku wtórnym są przecież auta importowane do kraju jako używane, których właściciele z reguły nie mają pojęcia ani o ich historii, ani ewentualnych akcjach serwisowych.
W takim przypadku zawsze zdecydowanie warto zgłosić się do ASO, by przedstawiciele danej marki mogli przypisać dane auto do polskiego rynku. Z reguły taka "usługa" nie kosztuje zupełnie nic, a przy okazji dealer jest w stanie sprawdzić, czy nasze auto nie podlega właśnie żadnej - najczęściej bezpłatnej - akcji serwisowej.










