Reklama

Lexus LS. Komfort na najwyższym poziomie

​Jeśli jesteś prezesem na tyle dużej i dobrze prosperującej firmy, że własnoręczne prowadzenie samochodu jest poniżej twojego statusu, spostrzeżesz, że oferta rynkowa w tym segmencie luksusowych limuzyn wcale nie jest przesadnie szeroka.

Po odrzuceniu produktów Bentleya i Rolls-Royce'a, jako jednak zbyt ostentacyjnych, na polu walki pozostają produkty niemieckiej wielkiej trójki (BMW serii 7, Mercedes klasy S oraz Audi A8) oraz... Lexus LS. I właśnie ten ostatni model, w topowej wersji Omotenashi trafił do naszej redakcji na testy. 

Reklama

Specyfiką segmentu samochodów luksusowych jest stonowana stylizacja, jedyną ekstrawagancją, na jaką pozwalają sobie producenci jest osłona chłodnicy. Nie inaczej jest w Lexusie, który właśnie od przodu wygląda najbardziej spektakularnie. Grill można by podsumować krótkim stwierdzeniem, że ma kształt klepsydry i całkowicie zdominował przednią część nadwozia, ale to nie oddałoby ogromu pracy stylistów. 

Dodajmy więc, że projektowano go ręcznie, na czystej kartce papieru. Dopiero później wstępny projekt przeniesiono do komputera, gdzie przez kolejne pół roku pracowano nad jego ostatecznym kształtem. Lexus twierdzi, że wygląd grilla jest podkreślony przez 5032 niezależne linie, a przy premierze LS-a, tej części nadwozia poświęcono nawet osobne wideo!

Dalej już nie jest tak spektakularnie, ale LS niewątpliwie należy do ładnych samochodów, o spójnej sylwetce. Długość nadwozia wynosi aż 523,5 cm, zaś rozstaw osi mierzy 312,5 cm, gdyby więc porównywać go z konkurencją, należałoby sięgnąć po wersje z wydłużonym rozstawem osi. LS nie jest dostępny w wersji krótszej, ponieważ Lexus uznał, że jak ktoś kupuje auto tej klasy, to oczywiste, że chce tego, co najlepsze.

Wnętrze LS-a pełne jest płynnych, falujących linii, właściwie trudno tam o kawałek prostej linii. Wykończenie stoi na najwyższym poziomie, Japończycy wykorzystali materiały najwyższej klasy - naturalną skórę i drewno.

Fotele posiadają wszechstronną regulację - przykładowo samo oparcie można regulować na trzech niezależnych odcinkach. Podstawowe ustawienia można wykonać za pomocą fizycznych przełączników zlokalizowanych z boku fotela, ale chcąc ustawić wspomniane odcinki oparcia, wysokość zagłówka, włączyć ogrzewanie lub wentylację, a także jeden z kilku programów masażu (obejmującego plecy, pośladki i uda) trzeba już skorzystać z centralnego wyświetlacza. 

Niewątpliwie jednak Lexus LS to auto skonstruowane tak, by największy komfort zapewnić osobom podróżującym z tyłu, a dokładniej - z tyłu po prawej stronie. To właśnie tam znalazł się fotel (tzw. Ottoman), na którym można podróżować w pozycji półleżącej, ciesząc się podparciem pod łydki, masażem i ogrzewaniem lub wentylacją. Aby prezesowi nie brakowało miejsca, przedni fotel automatycznie przesuwa się do przodu, jednocześnie składa się zagłówek i nachyla odpowiednio umieszczony na nim ekran. Wystarczy jedno dotknięcie przycisku.

Sterowanie tymi wszystkimi funkcjami możliwe jest za pomocą dotykowego ekranu umieszczonego w szerokim tylnym podłokietniku. Dodatkowo umożliwia on sterowanie żaluzjami szyb, oświetleniem i oczywiście pokładowym systemem grającym.

A co można powiedzieć o fotelu kierowcy? Chyba głównie to, że każdy chciałby, by jego miejsca pracy tak wyglądało. Co więcej, takim komfortem jakim cieszy się kierowca Lexusa LS, niewiele osób może się cieszyć nawet we własnym domowym fotelu.

Niestety, jak to często bywa, w tej beczce miodu znajduje się i łyżka dziegciu. Chodzi o pokładowy system infotainment, a konkretnie - sposób, w jaki się nim steruje. Lexus bardzo powoli przekonuje się do ekranów dotykowych, w LS-ie wciąż mamy do czynienia ze sterowaniem wyłącznie za pomocą tzw. "gładzika", którym steruje opcjami na ekranie. 

Okazuje się jednak, że to co sprawdza się np. w laptopach, nie sprawdza się w jadącym samochodzie - przesuwanie palcem po touchpadzie nie jest wygodne, trudno jest trafić w wybraną opcję, zdarza się, że kursor przesuwa się za daleko lub za blisko. Do tego dochodzi mocno nieintuicyjne menu - początkowo problemy może sprawiać nawet coś tak prostego, jak znalezienie nowej stacji radiowej, a nawet zmiana już predefiniowanej zajmuje sporo czasu (trudno jest wycelować kursorem w wybrane miejsce). Jednym słowem pod względem multimediów i sposobu sterowania nim Lexus jest daleko za konkurencją.

Prowadzenie LS-a jest niezwykle komfortowe. Pneumatyczne zawieszenie zapewnia świetne wybieranie nierówności, auto nie przechyla się przesadnie na zakrętach, a prowadzenie jest pewne - nie czuć nadmiernego bujania. Mimo tego, Lexus umożliwia zmianę charakterystyk pojazdu - pokrętłem przy zegarach (ten element, zapożyczony z supersportowego LFA, stylistycznie niezbyt pasuje do luksusowego wnętrza) można wybrać jeden z kilku trybów jazdy - wśród predefiniowanych są Sport S+, Sport S, Comfort i Eco, a także dodatkowy, Indywidualny. Zmiana trybu wpływa nie tylko na pracę zawieszenia, ale również automatycznej skrzyni biegów czy reakcję na gaz.

A skoro doszliśmy to napędu, to... kupując LS-a nie będziecie mieli dylematu, jaki silnik wybrać. Japończycy niedawno zrezygnowali ze sprzedawania tego modelu z podwójnie doładowanym benzynowym silnikiem 3.5 V6 o mocy 417 KM. Obecnie LS dostępny jest wyłącznie w wersji hybrydowej, oznaczonej 500h. Układ napędowy takiego pojazdu składa się z wolnossącej jednostki 3.5 V6 o mocy 299 KM oraz silnika elektrycznego, generującego 179 KM i 300 Nm. Moc systemowa tego układu wynosi 369 KM. To wystarcza, by potężna, w wersji Omotenashi ważąca 2,4 tony, limuzyna rozpędzała się do 100 km/h w 5,5 s. Prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h.

Samochód ma dość nietypowo rozwiązany układ przeniesienia napędu, ponieważ wykorzystuje bezstopniową przekładnię planetarną z 10 wirtualnymi biegami oraz dodatkową, 4-biegową skrzynię przy tylnej osi. Z perspektywy kierowcy całość działa płynnie, chociaż czasem, szczególnie po nagłym dodaniu gazu, ma chwile zawahania. Dzieje się tak jednak tylko w trybie komfortowym, który z założenia nie jest przecież przeznaczony do nagłego dodawania gazu. Warto jednak podkreślić, że nie występuje to, typowe dla skrzyń bezstopniowych, jednostajne wycie silnika, podczas przyspieszania.

Lexus obiecuje zużycie paliwa na poziomie 9-9,5 l/100 km. W praktyce raczej trzeba spodziewać wyniku około 12 l/100, chociaż zależy to od stylu jazdy i rozwijanych prędkości. W tym segmencie samochodów nie jest to jednak parametr, na który zwracają uwagę kupujący. Ważniejszy wydaje się zasięg, żeby nie trzeba było często tracić czasu na zjazdy na stacje paliw. A z tym w LS-ie nie ma problemu, pojemność zbiornika paliwa to 82 litry.

Na koniec podajemy jeszcze jedną informację ważną dla prezesa. Ceny Lexusa LS 500h zaczynają się od 490 tysięcy zł. Testowana wersja Omotenashi kosztuje od 660 tys. zł. 

Mirosław Domagała

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje