Tanie chińskie auta zalewają Europę. Nadchodzi wielka fala zwolnień
Prawie 1 na 10 nowych samochodów zarejestrowanych w Europie w grudniu 2025 roku pochodziło z Chin. Eksperci motoryzacyjni nie mają wątpliwości - jeśli chińskim importerom uda się utrzymać taki udział w rynku, europejskie fabryki motoryzacyjne czeka kolejna fala masowych zwolnień.

W skrócie
- Udział chińskich samochodów w rejestracjach nowych aut w Europie w grudniu 2025 roku osiągnął 9,5 proc., a w Polsce 14,5 proc.
- Eksperci ostrzegają, że wzrost udziału chińskich aut może skutkować utratą miejsc pracy w motoryzacji w Europie.
- Zgodnie z danymi CLEPA branża motoryzacyjna planuje redukcje zatrudnienia obejmujące łącznie 104 tysiące osób w latach 2024 i 2025.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W grudniu udział chińskich samochodów w ogóle rejestracji nowych aut w krajach UE, EFTA i Wielkiej Brytanii osiągnął rekordowy udział 9,5 proc. - wynika z danych firmy analitycznej Dataforce opracowanej na zlecenie agencji Bloomberg. W przypadku szeroko pojętych samochodów zelektryfikowanych - elektryków, hybryd i hybryd plug-in grudniowy udział w europejskim rynku osiągnął aż 16 proc.
Polska koniem trojańskim? Eksperci biją na alarm
Wśród najważniejszych rynków, które stanowią chiński przyczółek w Europie wymienia się głównie: Wielką Brytanię, Włochy, Hiszpanię i Grecję. W roli bramy do UE dla chińskich producentów coraz ważniejszą rolę odgrywa też Polska. Z danych IBRM SAMAR wynika, że w ostatnim miesiącu ubiegłego roku sprzedali oni 9 821 aut, czyli o ponad 92,3 proc. więcej niż w poprzednim miesiącu (listopadzie). Udział chińskich producentów samochodów osobowych w rynku wyniósł w grudniu rekordowe 14,5 proc.
Eksperci nie mają wątpliwości, że szybki wzrost udziału chińskich samochodów w europejskim rynku to śmiertelne zagrożenie dla przemysłu motoryzacyjnego na Starym Kontynencie, który zapewnia dziś ponad 13 mln miejsc pracy.
- To kwestia przetrwania dla naszej branży - mówi Roberto Vavassori, dyrektor wykonawczy Brembo. I dodaje, że bez pilnych środków branża nie zastąpi ponad 110 tys. miejsc pracy utraconych w całej Europie w ostatnich 18 miesiącach.
1,5 mln samochodów mniej. Tysiące ludzi na bruk?
Problemem dla branży motoryzacyjnej w Europie nie jest sama ekspansja chińskich producentów, ale to, że aktualnie niemal wszystkie oferowane w tej części świata pojazdy chińskich marek wytwarzane są przez lokalne, chińskie fabryki. Rosnący udział chińskich marek nie jest więc rekompensowany tworzeniem przez chińskie koncerny nowych miejsc pracy w tej części świata.
Jak tłumaczy w rozmowie z Interią Jakub Faryś - prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego - mówiąc o europejskiej produkcji nie mamy na myśli producentów, których korzenie sięgają Starego Kontynentu.
Produkcja europejska to są też firmy japońskie, koreańskie. To są wszyscy, którzy produkują w Europie samochody. W tej chwili, póki co, jeden chiński producent niebawem otworzy fabrykę na Węgrzech. Mówi się o tym, że kolejny w Hiszpani. Ale to właściwie wszystko.
Faryś zauważa, że deklarowane przez Chińczyków ambicje sięgają mniej więcej 15 proc. europejskiego rynku, czyli nawet 1,5 mln samochodów w skali roku.
- Jeżeli one się ziszczą, a dużo wskazuje na to, że tak się zdarzy, no to biorąc pod uwagę tą węgierską i hiszpańską fabrykę samochodów - przynajmniej milion nowych aut nie zostanie wyprodukowany w Europie. To jest produkcja mniej więcej czterech europejskich fabryk - mówi Jakub Faryś.
Każda z takich fabryk może zatrudniać nawet 10 tys. osób, a trzeba jeszcze pamiętać, że w przemyśle motoryzacyjnym jeden zakład produkcji końcowej potrafi generować nawet 5-7 miejsc pracy u podwykonawców.
- Milion niewyprodukowanych w Europie samochodów oznacza, że nie będzie potrzebne mniej więcej 5 mln opon, 6-7 mln szyb, milion akumulatorów, itd. - dodaje Jakub Faryś.
Zapaść motoryzacji w Europie. 104 tys. osób na bruk
Branża motoryzacyjna na Starym Kontynencie mierzy się właśnie z poważnym kryzysem. Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA) wynika, że w latach 2024 i 2025 dostawcy części dla przemysłu automotive w Europie ogłosili plany redukcji zatrudnienia obejmujące rekordową liczbę 104 tysięcy osób. Sytuacja nie znajduje precedensu w historii europejskiego przemysłu motoryzacyjnego, który w ostatnich latach zmagał się przecież z następstwami pandemii koronawirusa czy tzw. kryzysem półprzewodnikowym.
Z danych CLEPA wynika, że wówczas - w latach 2021 i 2022 - dostawcy części dla przemysłu automotive ogłosili redukcje zatrudnienia w swoich europejskich zakładach Europie obejmujące w sumie 53 700 osób. Dla porównania, w roku 2024 ogłoszone plany cięcia etatów dotyczyły 54 000 pracowników, a w roku 2025 - kolejnych 50 000 osób.
Obecnie mowa już o 4300 osób tracących pracę w europejskim przemyśle motoryzacyjnym każdego miesiąca.









