Nowe auta tańsze o 40 tys. zł. Rekordowe obniżki w salonach
W 2025 roku ceny nowych aut w Polsce zaczęły gwałtownie hamować, a niektóre modele potaniały nawet o 40 tysięcy złotych. Najwięksi gracze rynku, jak Toyota czy Volkswagen, zaoferowali zaskakujące promocje, a chińskie marki napędzają konkurencję cenową. Wyraźne spadki widać zwłaszcza w cennikach aut hybrydowych.

W skrócie
- W 2025 roku średnia cena nowego samochodu w Polsce wynosiła 185 182 zł, co oznacza wzrost o 4,2 tys. zł względem końca 2024 roku, ale trend wzrostowy cen wyraźnie wyhamował.
- Toyota i Volkswagen wprowadziły znaczące obniżki cen popularnych modeli, a chińskie marki rozpoczęły właśnie zaciętą rywalizację na polskim rynku.
- W salonach pojawiły się rekordowe przeceny hybryd i modeli plug-in, takich jak Ford Kuga, Renault Austral czy Hyundai Tucson, a przeglądanie aktualnych cenników i promocji może ujawniać dodatkowe korzyści.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z danych IBRM Samar wynika, że w całym 2025 roku średnia cena nowego samochodu w Polsce wynosiła dokładnie 185 182 zł. To o blisko 4,2 tys. więcej niż na koniec roku 2024. Trudno jednak przeoczyć, że nieustanny wzrost cen nowych pojazdów, które zaczęły skokowo rosnąć w czasie pandemii koronawirusa, uległ właśnie gwałtownemu zahamowaniu.
Rok wcześniej było to blisko dwukrotnie więcej, a dwa lata wstecz wzrost wyniósł aż 18 tys. zł
Co więcej, biorąc pod uwagę to, co dzieje się właśnie w salonach, bieżący rok może być pierwszym od wielu lat, gdy średnia cena nowego samochodu w Polsce zmaleje!
Toyota i Volkswagen tną cenniki. Chińczycy dokręcili śrubę
Tylko w ostatnich tygodniach na ostre cięcie cen popularnych modeli zdecydowali się dwaj najwięksi gracze polskiego rynku - Toyota i Volkswagen. Dealerzy japońskiej marki wprowadzili niedawno promocję, w ramach której najpopularniejsze nowe auto w Polsce - Toyotę Corollę - kupić można od nieco ponad 112 tys. zł. Wprawdzie oferta dotyczy wyłącznie aut w wyprzedaży rocznika 2025 z nadwoziem sedan, ale mowa o całkiem rozsądnie wyposażonej odmianie Comfort z cenionym przez polskich nabywców napędem hybrydowym.
O zbawiennym wpływie chińskiej konkurencji jeszcze dobitniej świadczy przykład Volkswagena. Przykładowo, teoretycznie ceny Polo startują dziś z pułapu 75 990 zł, a za jego większego brata - Taigo zapłacić trzeba od 96 390 zł. Gdy jednak zagłębimy się w najnowsze promocje i cenniki okaże się, że Polo w bazowej wersji Pure kupić dziś można od 65 990 zł, czyli o ponad 7 tys. zł taniej niż chińskie MG 3.
Co więcej, w aktualnych ofertach promocyjnych bazującego na Polo crossovera - Volkswagena Taigo - kupić można w Polsce za kwotę od 77 390 zł. W obu przypadkach mowa o modelach z bieżącej produkcji w specyfikacji "model roku 2027". Bazowa odmiana Taigo ma pod maską benzynowy silnik 1.0 l TSI o mocy 116 KM i standardowo oferowana jest z siedmiostopniową przekładnią DSG.
Hybrydy na wstecznym. Takich przecen nie było jeszcze nigdy
Paradoksalnie obniżkom cen w salonach - przynajmniej po części - sprzyjają dziś limity CO2, za których przekroczenie producenci płacą w UE gigantyczne kary. Przypomnijmy - od 2025 rok średni limit emisji dla nowego auta wynosi 93,6 grama CO2/km, co stanowi ekwiwalent średniego zużycia paliwa na poziomie 4,0 l/100 km. Jego przekroczenie skutkuje naliczeniem na producenta kary w wysokości 95 euro - za każdy wyemitowany ponad ten wynik gram od każdego sprzedanego samochodu!
W efekcie, ku rozpaczy klientów, z cenników zniknęła już większość przystępnych cenowo aut spalinowych, bo ich utrzymywanie w ofercie przestało się opłacać. Z drugiej strony zauważalnie tanieją dziś auta elektryczne i - co ważniejsze z punktu widzenia sceptyków elektromobilności - hybrydy.
Nowy plug-in o 40 tys. zł mniej. Jest tańszy niż benzyna
Jak zauważa Michał Hadyś, główny analityk SAMAR-u, jaskółką zwiastującą ostre cięcia cen hybryd może być najnowszy cennik Forda Kugi. Czytamy w nim, że model roku 2026, czyli auto z bieżącej produkcji, wycenione zostało na 147 200 zł.
Chodzi o bazową odmianę Titanium z 2,5-litrową hybrydą o mocy 180 KM, która do tej pory wyceniana była na 187 200 zł. Oznacza to, że samochód potaniał właśnie o blisko 40 tys. zł i jest obecnie o 680 zł tańszy, niż Ford Kuga z trzycylindrowym silnikiem 1.5 EcoBoost o mocy 186 KM z automatyczną ośmiostopniową skrzynią biegów (przeceniony na 147 880 zł z 173 280 zł).
Hadyś zauważa też, że w ostatnim czasie próg wejścia w świat klasycznych hybryd obniżyły też m.in. Hyundai i Volkswagen. W pierwszym przypadku obniżki sięgnęły już ponad 20 tys. zł, dzięki czemu najtańszy hybrydowy Hyundai Tucson (1.6l o mocy 239 KM) wyceniony jest dziś na 141 900 zł. Również w tym przypadku chodzi o auto z bieżącego rocznika zamawiane do produkcji. Oko analityka wyłapało też podobny ruch w cenniku Renault Australa, którego hybrydowa odmiana o mocy 200 KM przeceniona została właśnie o 12 tys. zł. Taka zmiana przesunęła próg wejścia do świata hybrydowego Australa poniżej kwoty 150 tys. zł.
Nowe auta wreszcie potanieją? Kupujesz auto, lepiej dokładnie sprawdź cenniki
Nowa fala obniżek cen, w połączeniu z zapowiadającą się między MG, BYD i Chery walką o palmę pierwszeństwa wśród chińskich marek w Polsce, daje nadzieję, że nadchodzące miesiące przyniosą kupującym kolejne obniżki. Przykłady Volkswagena, Forda, Hyundaia czy Renault dowodzą ponadto innej ciekawej obserwacji. Szukając dla siebie nowego auta warto bardzo dokładnie przeglądać cenniki, a nie skupiać się jedynie na informacjach ze stron internetowych. Te często nie uwzględniają aktualnych "korzyści" i promocji, więc na pierwszy rzut oka duża część modeli może się nam wydawać sporo droższych niż są one w rzeczywistości.









