Połowa kierowców nie zapłaci mandatu. Ministerstwo zdradziło nowy plan
Ministerstwo Infrastruktury przyznało się, że ponad połowa kierowców przyłapanych na wykroczeniach przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości w Polsce nie jest karana mandatami. Oznacza to, że połowa zdjęć z fotoradarów ostatecznie ląduje w koszu. W opublikowanym właśnie planie działań na 2026 rok czytamy, że resort postawił sobie za cel uzyskanie wskaźnika na poziomie 50 proc. Co jeszcze czekać może kierowców w przyszłym roku ze strony resortu transportu?

W skrócie
- Ponad połowa kierowców łamie prawo drogowe, lecz nie otrzymuje mandatu, co wynika z nieefektywności systemu karania ujawnionych wykroczeń przez CANARD.
- Ministerstwo Infrastruktury planuje zmiany w przepisach, które mają poprawić skuteczność egzekwowania mandatów, m.in. wprowadzając większą odpowiedzialność właścicieli pojazdów.
- Nowe prawo ma ograniczyć popularne sposoby unikania kar, jak tzw. metoda "na Ukraińca", oraz przewiduje dodatkowe sankcje za nieudzielanie odpowiedzi na urzędową korespondencję.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ministerstwo Infrastruktury opublikowało plan na 2026 rok. 17-stronicowy dokument wyznacza plany resorty dla działów "administracji rządowej":
- transport,
- żegluga śródlądowa,
- gospodarka morska,
- gospodarka wodna.
Ministerstwo Infrastruktury z planem na 2026 rok
Wśród priorytetów resortu jest m.in. wzmocnienie roli transportu kolejowego w transporcie ogółem, zapewnienie rozwoju lotnictwa cywilnego czy "zwiększenie dostępności portów morskich wraz z poprawą jakości transportu morskiego i wodnego śródlądowego".
Dokument zdradza też plany i cele dotyczące zmotoryzowanych. W tym przypadku priorytetem jest spadek liczby ofiar śmiertelnych wypadków drogowych o 2 proc. (w stosunku do bieżącego roku) i "zapewnienie stabilnego finansowania dla utrzymania spójnej, nowoczesnej i bezpiecznej sieci dróg krajowych".
Resort Infrastruktury mówi wprost - co drugi kierowca nie zapłaci mandatu
Z perspektywy kierowców najciekawiej prezentuje się jednak punkt dotyczący "poprawy bezpieczeństwa transportu drogowego".
Dokument precyzuje, że celem Ministerstwa jest "uzyskanie wskaźnika na poziomie 50 proc." dla liczby "zastosowanych rozstrzygnięć w prowadzonych czynnościach wyjaśniających w stosunku do ogólnej liczby ujawnionych naruszeń".
To oficjalne przyznanie się do wstydliwego faktu, że obecnie ponad połowa z kierowców przyłapanych na przekroczeniach prędkości przez system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym CANARD unika odpowiedzialności i nie jest karana mandatami.
Fotoradary dziurawe jak sito? Kierowcy masowo unikają mandatów
Dane dotyczące karania kierowców przyłapanych na wykroczeniach przez urządzenia stacjonarne systemu CANARD są dramatyczne. W ubiegłym roku najwyższą skutecznością mogły się "pochwalić" fotoradary stacjonarne. W ich przypadku mandatem zakończyło się średnio 53 proc. zarejestrowanych wykroczeń. Gorzej jest w przypadku systemów Red Light - ich średnia skuteczność wyrażona stosunkiem liczby ujawnionych wykroczeń do nałożonych mandatów to około 49,6 proc. proc.
Zdecydowanie najgorzej wypadają w tym zestawieniu systemy odcinkowego pomiaru prędkości (OPP), gdzie tylko 38 proc. naruszeń kończy ukaraniem kierujących.
Z czego wynika tak rażąca nieskuteczność systemu, którego rozbudowa tylko w latach 2014-2020 kosztowała ponad 170 mln zł?
Rekordy CANARDU. Kierowcy wciąż nie zwalniają
Paradoksalnie, sam system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym CANARD działa bardzo sprawnie. Tylko do końca trzeciego kwartału stacjonarne urządzenia rejestrujące CANARD ujawniły 1,009 mln wykroczeń. Na skumulowanych wynik złożyły się wykroczenia zarejestrowane przez:
- 466 aktywnych fotoradarów,
- 69 systemów odcinkowego pomiaru prędkości,
- 48 systemów monitorowania przejazdu na czerwonym świetle RedLight i 5 systemów RedLight monitorujących przejazdy kolejowe.
Same fotoradary (466 aktywnych urządzeń) zarejestrowały w III kwartałach tego roku 556,8 tys. naruszeń przekroczenia dozwolonej prędkości. W 69 takich lokalizacjach odcinkowych pomiarów prędkości zarejestrowano już ponad 373,6 tys. wykroczeń, a 48 monitorujących skrzyżowania drogowe systemów RedLight odnotowało 72,6 tys. przejazdów na czerwonym świetle.
Wzrost liczby rejestrowanych naruszeń w ujęciu rok do roku wynika ze stale powiększającej się liczby urządzeń rejestrujących. W ostatnim czasie nadzorem systemu RedLight objęto 30 kolejnych skrzyżowań oraz 5 przejazdów kolejowo-drogowych, uruchomiono też 26 nowych fotoradarów i 39 odcinkowych pomiarów prędkości
Metoda "na Ukraińca" wciąż działa. Kierowcy masowo unikają mandatów
Problem nie leży więc w zainstalowanych przy drogach urządzeniach czy obsługującym CANARD Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. Wynika on raczej z kiepskich rozwiązań systemowych - słabego prawa i ograniczonej możliwości wymiany danych o kierowcach z innymi krajami, szczególnie zza wschodniej granicy.
Nie jest tajemnicą, że GITD ma obecnie bardzo ograniczone możliwości weryfikacji danych kierowców z krajów spoza UE, w szczególności z Białorusi czy Ukrainy. Świadomi tego rodacy masowo stosują więc tzw. "metodę na Ukraińca", wskazując jako rzekomych kierowców osoby zza wschodniej granicy, które często nigdy nie prowadziły danego pojazdu ani nawet nie przebywają w Polsce. W efekcie setki tysięcy zdjęć z fotoradarów nie przekładają się na kary.
Fotoradarowa rewolucja. Już nie unikniesz mandatu z fotoradaru
Właśnie z tego powodu, wokół rozwiązań dotyczących karania kierowców przyłapanych na wykroczeniach przez fotoradary toczą się właśnie prace legislacyjne. Jeszcze w lipcu w Wykazie Prac Legislacyjnych Rady Ministrów pojawił projekt nowych przepisów, które mają poprawić "skuteczność systemu fotoradarowego".
Najważniejszy z pomysłów zakłada, że to właściciel (posiadacz) pojazdu zobowiązany będzie obowiązku do wskazania kto kierował pojazdem w oznaczonym czasie. Autorzy projektu chcą, by na właścicielu samochodu ciążył obowiązek "wskazania danych osoby, która kierowała pojazdem". W tym przypadku nie chodzi jedynie o imię i nazwisko.
Ustawodawca chce, by na posiadaczu pojazdu ciążyła:
konieczność uzyskania potwierdzenia faktu kierowania pojazdem w chwili zarejestrowanego naruszenia przez fotoradar przez wskazaną osobę jako kierującą oraz złożenia przez tę osobę oświadczenia o wyrażeniu zgody na przyjęcie mandatu karnego lub odmowie jego przyjęcia.
Mówiąc prościej - zamiast urzędników CANARD, teraz to właściciel auta będzie musiał ustalić kto kierował samochodem i uzyskać od kierowcy pisemną zgodę na obciążenie go mandatem lub odmowę jego przyjęcia.
Proponowane zmiany w prawie o wykroczeniach przewidują też możliwość naliczania dodatkowych "kar porządkowych", które mogą być nakładane "za brak odpowiedzi na urzędową korespondencję" lub "uporczywe jej nie odbieranie".
Projekt zakłada ponadto:
wprowadzenie wykazu pojazdów, którymi popełnione zostały naruszenia przepisów ruchu drogowego ujawnione za pomocą urządzeń rejestrujących, a przeprowadzone czynności wyjaśniające nie doprowadziły do ukarania sprawcy naruszenia lub naruszenia dokonano pojazdem zarejestrowanym za granicą.
Pierwotny termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to IV kwartał bieżącego roku, ale już wiadomo, że nie udało się utrzymać pierwotnego harmonogramu. Realnym terminem wejścia w życie nowych przepisów w tym zakresie wydaje się obecnie koniec 2026 roku.









