Kierowcy mieli ich dość. Przenośne fotoradary znikną z dróg

Kury znoszące złote jaja znikną z dróg. Nieustające akty wandalizmu mobilnych fotoradarów doprowadziły władze powiatu Görlitz do zaskakującej decyzji – umowa na dzierżawę dobiega końca i więcej takich urządzeń na lokalnych drogach nie będzie. Kierowcy są przeszczęśliwi.

Mobilne fotoradary opracowane przez firmę Vitronic.
Mobilne fotoradary opracowane przez firmę Vitronic.materiały prasowe

Kilka lat temu u naszych zachodnich sąsiadów prawdziwym hitem stały się przenośne fotoradary oparte na podwoziu przyczepki. Miały charakterystyczny kształt uniemożliwiający wspinanie się na nie, były wyposażone w system gaśniczy, alarm oraz zestaw czujników. Największą zaletą tych urządzeń była ich mobilność, ponieważ mogły być holowane przez każdy pojazd wyposażony w hak i rejestrować wykroczenia w najróżniejszych miejscach.

Kilka testowych egzemplarzy zaparkowano przy drogach i szybko okazało się, że sprytnie wtopione w otoczenie urządzenia, przypominające zwykłe przyczepki, były niemalże niewidoczne dla kierowców i rejestrowały rekordową liczbę wykroczeń.

Mobilne fotoradary to postrach kierowców

Niemcy chwalili się, że w ciągu dwóch lat łączna kwota grzywien wzrosła o 40 proc. Policjanci zachwalali nie tylko wysoką skuteczność fotoradarów, ale także możliwość pozostawienia przyczepki z urządzeniem praktycznie w każdym miejscu, bez potrzeby skomplikowanej obsługi.

Fotoradary-przyczepki stały się postrachem wśród kierowców, a ich wysoka skuteczność wynikała głównie z braku możliwości zapamiętania lokalizacji. W Internecie nie brakowało zdjęć sfrustrowanych zmotoryzowanych, którzy przedstawiali fotoradary celowo ukryte między zaparkowanymi samochodami, na białej ścianie czy za śmietnikiem. Dzięki takim metodom urządzenia zbierały rekordowe żniwa i generowały ogromne wpływy do budżetu.

Niszczyli, wysadzali w powietrze i skutecznie się ich pozbyli. Przygraniczni kierowcy mogą odetchnąć z ulgą

W przygranicznym powiecie Görlitz mobilne fotoradary stały się zmorą kierowców zarówno z Niemiec, jak i z Polski. Urząd dzierżawił przez dłuższy czas trzy takie urządzenia, które były systematycznie niszczone, a dwa z nich zostały nawet wysadzone w powietrze.

Władze miasta poinformowały, że umowa z dostawcą wygasa pod koniec kwietnia i nie zostanie przedłużona. Rzecznik okręgu, Kevin Schlei, dodał również, że obecnie "nie są podejmowane żadne działania w celu zakupu nowych fotoradarów na przyczepkach”.

Kierowcy systematycznie niszczyli mobilne fotoradary

Na grupach w mediach społecznościowych zmotoryzowani wymieniają się informacjami dotyczącymi zmieniających się lokalizacji fotoradarów na przyczepkach. Nie wszyscy byli przekonani, że ich głównym celem jest poprawa bezpieczeństwa na danym odcinku drogi, a sprytne wtopienie w otoczenie stało się powodem do frustracji.

Urządzenia dzierżawione przez miasto Görlitz były notorycznie dewastowane. Sprawcy nie zostali jeszcze zidentyfikowani, a rzecznik nie podał żadnych informacji na temat wysokości wyrządzonych szkód. Pewne jest jednak, że fotoradary na przyczepkach nie będą już patrolować przygranicznych dróg w tym powiecie.

Fotoradary w Niemczech nie muszą być oznakowane

Warto dodać, że w Niemczech nie ma obowiązku oznakowywania fotoradarów. Oznacza to, że mobilne urządzenia często montowane są w mniej oczywistych miejscach, zaskakując kierowców. To właśnie ten przepis budzi największe kontrowersje - przeciwnicy fotoradarów na przyczepkach twierdzą, że nie zawsze są one ustawiane tam, gdzie dochodzi do wypadków lub gdzie nadmierna prędkość stanowi zagrożenie.

Bardzo często wybierane są lokalizacje, które mają po prostu karać kierowców i generować potężne wpływy do budżetu. Dla wielu zmotoryzowanych oznacza to nie tylko niespodziewany mandat, ale także frustrację i brak zaufania do systemu kontroli prędkości.

Renault Rafale E-Tech 300 – test wideo SUV-a plug-in z napędem 4x4Interia plINTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?