W skrócie
- Chiński producent BYD testuje nowe sposoby obniżania opłat celnych przy imporcie pojazdów do Europy, wykorzystując swoją fabrykę w Tajlandii.
- Unia Europejska bada możliwości obchodzenia ceł przez chińskie firmy, jednak szybkie zmiany w przepisach nie są łatwe do wprowadzenia.
- Mimo niższych ceł, ceny samochodów BYD raczej nie spadną, a producent sprytnie wybiera rynki zbytu dla nowych pojazdów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Unia Europejska dokładnie przeanalizowała w jaki sposób wspierani byli lokalni producenci samochodów przez chiński rząd i by chronić europejski przemysł przed takimi nieuczciwymi praktykami, nałożyła na nich wyższe stawki celne. Na BYD UE nałożyła stawkę w wysokości zaledwie 17 proc. plus wcześniejsze obowiązkowe 10 proc., co łącznie daje 27 proc. Producent z siedzibą w Shenzhen został potraktowany łagodniej niż inni, co podpowiada, że znaczną część rozwoju firmy sfinansował jednak z własnych środków. Pomimo taryfy ulgowej nadal szuka nowych sposobów na tańszy import aut na Stary Kontynent.
BYD testuje kolejny sposób tańszego importu aut do Europy. Wykorzysta fabrykę w Tajlandii
Chiński producent posiada fabrykę w Tajlandii i zamierza ją wykorzystać do obniżenia opłat celnych. Portal CnEVPost informuje, że pierwsza partia ponad 900 egzemplarzy zostanie wysłana do Europy i trafi do Wielkiej Brytanii, Niemiec i Belgii. Dotychczas zakład tworzył pojazdy na potrzeby rodzimego rynku, a od 4 lipca 2024 r. linię produkcyjną opuściło 90 tys. pojazdów elektrycznych oraz hybryd typu plug-in. Całkowita wydajność roczna wynosi 150 tys. samochodów.
Z racji tego, że Unia Europejska nie ma szczególnie istotnych stosunków handlowych z Tajlandią, stosuje wobec niej opłaty przywozowe z kategorii "wobec wszystkich" (łac. erga omnes), czyli 7 procent. Ten zapis chce wykorzystać BYD, który zdaje sobie sprawę, że możliwe jest podwyższenie stawki celnej o dodatkowe 10 proc., co oznacza, że w najgorszym przypadku zapłaci cło w wysokości 17 proc., a w najlepszym - 7 proc.
Unia Europejska może zareagować na ruch BYD. Czy ceny chińskich samochodów w Europie spadną?
Oczywiście Unia Europejska ma możliwość zakwestionowania niższych stawek i podwyższenia ich nawet do poziomu chińskich. Nie jest to jednak proste zadanie, ponieważ niezbędne jest przygotowanie uzasadnienia. Ewentualne zmiany wysokości cła nie zostaną wprowadzone także z dnia na dzień, więc BYD może - przynajmniej przez jakiś czas - taniej importować swoje pojazdy na Stary Kontynent.
Bardzo mało prawdopodobny jest scenariusz, że niższe stawki celne BYD wykorzysta na obniżenie cen samochodów w europejskich salonach. Chociaż dla konsumentów byłaby to bardzo dobra wiadomość, chiński producent bardzo sprytnie podchodzi do sprawy - partia aut wyprodukowanych w fabryce w Tajlandii trafi na te rynki, na których błyskawicznie się sprzeda. Z drugiej strony motoryzacja rozwija się aktualnie w niesamowitym tempie, a ekspansja producentów z Państwa Środka zmusza całą branżę do inwestowania i rozwijania swojej gamy modelowej, do czego niezbędne są środki finansowe. Nie można również odrzucać czarnego scenariusza, zgodnie z którym Unia Europejska po pewnym czasie podniosłaby opłaty celne, a wtedy BYD musiałby skorygować ceny samochodów. Podwyżki z pewnością nie spodobałyby się konsumentom.
BYD - chiński producent w cztery lata rozrósł się do światowego giganta
BYD stał się pierwszym producentem samochodów z Chin, który osiągnął tak spektakularny sukces - w lipcu bieżącego roku świętowano wyprodukowanie 13 milionów pojazdów. Firma została założona w 2003 r. i zajmuje się produkcją samochodów osobowych i autobusów. Od 2023 r. chińska marka dostępna jest również w Polsce, a w gamie znajduje się 7 modeli.











