Właściciele Toyot pozywają koncern. Spór o automatyczne skrzynie biegów
W Stanach Zjednoczonych wypływają kolejne pozwy właścicieli samochodów narzekających na skrzynie biegów w modelach japońskiego koncernu. Spór dotyczy konkretnych wersji i wciąż się rozszerza. Sprawa może dotyczyć również posiadaczy Toyot i Lexusów w Polsce.

Toyota przez lata była w Polsce marką, którą kupuje się "bez zastanawiania". Dlatego informacje z USA o pozwach zbiorowych dotyczących automatycznych skrzyń biegów wywołały spore poruszenie. W sieci szybko zaczęły krążyć nagłówki o "wadliwych Toyotach" i "problemach z niezawodnością". Tyle że z punktu widzenia polskiego kierowcy kluczowe jest jedno: pozwy dotyczą bardzo konkretnych wersji aut i jednej skrzyni biegów - UA80. A te konfiguracje w Europie są rzadkością.
Spór w USA dotyczy 8-biegowej automatycznej skrzyni UA80, montowanej od ok. 2017 roku w benzynowych wersjach Toyoty i Lexusa sprzedawanych głównie w Ameryce Północnej. W pozwach właściciele tych aut wskazują na przedwczesne zużycie przekładni, szarpanie, opóźnione reakcje oraz awarie pojawiające się nagle, często już po zakończeniu gwarancji. W skrajnych przypadkach kończy się to wymianą skrzyni, co w USA oznacza rachunki liczone w tysiącach dolarów.
Jakie modele i wersje silnikowe mają skrzynię UA80
Skrzynia UA80 nie była montowana we wszystkich Toyotach z automatem. Trafiała do określonych, benzynowych wersji - głównie większych i mocniejszych samochodów oferowanych w USA.
Po stronie Toyoty chodzi przede wszystkim o Camry produkowaną od 2018 roku w wersjach benzynowych z klasycznym 8-biegowym automatem, Highlandera od 2017 roku, a także Grand Highlandera, Avalona z lat 2019-2022 oraz Siennę sprzed pełnego przejścia na napęd hybrydowy. W części dokumentów pojawiają się również wybrane benzynowe wersje RAV4 sprzedawane na rynku amerykańskim, ale nie są to konfiguracje powszechne.
Analogiczne rozwiązania techniczne stosował Lexus w modelach ES 250 i ES 350, RX 350, NX 250 i NX 350 oraz TX 350.
Dlaczego większość Toyot w Polsce nie jest objęta problemem
Toyoty sprzedawane w Europie różnią się od tych z USA, nawet jeśli modele noszą te same nazwy. Na naszym rynku dominują hybrydy z przekładnią e-CVT oraz benzynowe wersje z innymi automatami, w tym z 8-biegową skrzynią UB80, która nie jest objęta pozwami i nie ma potwierdzonej fali podobnych awarii.
W praktyce oznacza to, że zdecydowana większość Toyot jeżdżących po polskich drogach w ogóle nie ma skrzyń UA80, której dotyczą amerykańskie pozwy. Ten sam RAV4 czy Camry może wyglądać podobnie jak egzemplarz z USA, ale pod względem napędu być zupełnie innym samochodem.
Kiedy ryzyko faktycznie istnieje
Jeden scenariusz wymaga szczególnej ostrożności: prywatny import auta z USA. Dotyczy to benzynowych Toyot i Lexusów z klasycznym 8-biegowym automatem, często sprowadzanych po kolizjach lub z aukcji ubezpieczeniowych. W takim przypadku sprawdzenie oznaczenia skrzyni biegów i historii serwisowej jest kluczowe, bo awaria automatu po gwarancji w polskich realiach może oznaczać wydatek rzędu 20-30 tys. zł, a czasem więcej.
Co to oznacza dla polskiego kierowcy
Jeśli Toyota została kupiona w Europie, ryzyko związane ze skrzynią UA80 jest dziś marginalne. Jeśli została sprowadzona prywatnie z USA i ma benzynowy silnik oraz klasyczny 8-biegowy automat - warto dokładnie sprawdzić, z jaką przekładnią mamy do czynienia.
Pozwy w USA dotyczą realnego problemu, ale nie tam, gdzie sugeruje większość krzykliwych nagłówków. Dla polskiego użytkownika to przede wszystkim informacja ostrzegawcza przy imporcie, a nie powód do paniki przy autach kupionych na europejskim rynku.








