Auta z USA przestaną się opłacać? Będą zmiany w rejestracji
Szykują się zmiany w sposobie rejestracji używanych samochodów sprowadzanych do Polski spoza Unii Europejskiej. Ministerstwo Infrastruktury chce przeliczać na europejskie standardy m.in. amerykańskie normy emisji spalin i badać oświetlenie pojazdów. Dobra wiadomość jest taka, że nie chodzi wcale o zatrzymanie importu do Polski samochodów zza Oceanu. Zła - w niektórych przypadkach sprowadzenie samochodu z USA, Kanady czy Japonii przestanie być opłacalne.

W skrócie
- Ministerstwo Infrastruktury planuje zmiany w rejestracji używanych aut spoza UE, w tym z USA, Kanady i Japonii.
- Nowe przepisy dotyczą przeliczania norm emisji spalin i wymagań technicznych pojazdów na standardy europejskie.
- Koszty rejestracji mogą znacznie wzrosnąć zwłaszcza dla starszych pojazdów, a nowe zasady mają wejść w życie od 2027 roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z danych IBRM Samar wynika, że do końca listopada z USA sprowadzono już do Polski blisko 69,8 tys. samochodów. To obecnie trzeci najpopularniejszy kierunek importu do kraju używanych aut od początku roku. W dwudziestce najpopularniejszych krajów znajdziemy też jeszcze: 11. Kanadę (blisko 7,4 tys. rejestracji) i 19. Japonię (blisko 1,8 tys. rejestracji).
Zgodnie z planami Ministerstwa Infrastruktury, auta sprowadzane do kraju spoza Unii Europejskiej mają zostać objęte nową procedurą rejestracyjną. Co to oznacza dla importerów i nabywców?
Używane auta z USA z problemami. Będzie zmiana przepisów
Problem z samochodami sprowadzonymi spoza Unii Europejskiej spotęgował kontrowersyjny wyrok kontrowersyjny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 4 grudnia 2024 rozpatrującego sprawę rejestracji w Polsce ciągników rolniczych MTZ Belarus. Ten zrównywał w istocie ciągniki rolnicze z innymi pojazdami i wymagał do ich rejestracji m.in. europejskiego certyfikatu zgodności CoC. W efekcie część wydziałów komunikacji zaczęła odmawiać rejestracji sprowadzonych spoza UE używanych pojazdów - w tym aut osobowych - a Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało zmiany w przepisach.
O szczegółach planowanych rozwiązań informuje branżowy serwis PolskiAutohandel.pl zrzeszający handlarzy samochodów używanych. Jego twórca - Maciej Szymajda - był jednym z organizatorów niedawnej konferencji "Dzień Handlarza", w czasie której przedstawiciele resortu infrastruktury nakreślili główne kierunki szykowanych zmian. Przed świętami odbyło się też pierwsze z roboczych spotkań z importerami aut używanych, w którym uczestniczyli m.in. przedstawiciele Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury, Transportowego Dozoru Technicznego i Instytutu Transportu Samochodowego.
Intencją Ministerstwa nie jest zablokowanie importu samochodów z USA, Japonii czy Kanady, ale chęć uregulowania przepisów
Zapewnia też, że priorytetem resortu jest stworzenie możliwie prostej i taniej procedury zapewniającej stosowny porządek prawny. Trzeba jednak pamiętać, że wypracowane w Polsce rozwiązania muszą być zgodne z przepisami europejskimi. Szymajda zachęca też handlarzy do zgłaszania uwag i pomysłów na usprawnienie regulacji związanych z importem pojazdów spoza UE. PolskiAutohandel.pl podjął się roli łącznika między środowiskiem importerów a resortem infrastruktury
Nowe badania techniczne dla samochodów z USA
Planowane zmiany znajdą się w projekcie Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia oraz niektórych innych ustaw (UC95). Już w maju w Rządowym Centrum Legislacji można było przeczytać, że ustawa:
Wprowadzi procedurę krajowego indywidualnego dopuszczenia pojazdu niebędącego nowym pojazdem, która będzie miała zastosowanie do sprowadzonych z krajów trzecich wszystkich innych poza ciągnikami rolniczymi używanych pojazdów, które nie są nowymi pojazdami w rozumieniu PRD i nie podlegają krajowemu indywidualnemu dopuszczeniu pojazdu nowego, np. używanych pojazdów z krajów trzecich takich jak: USA, Kanada, Chiny, Japonia.
Dokument precyzuje, że świadectwa krajowego indywidualnego dopuszczenia pojazdu niebędącego nowym pojazdem będą wydawane przez uprawnionego diagnostę zatrudnionego w okręgowej lub podstawowej stacji kontroli pojazdów. Czytamy w nim również, że "w pierwszym etapie diagnosta dokona weryfikacji przedstawionych przez właściciela pojazdu dokumentów w zakresie poziomu emisji zanieczyszczeń pod kątem zgodności z obowiązującymi w tym zakresie w Polsce warunkami lub wymaganiami technicznymi".
Emisja spalin i światła. Co się zmieni w badaniach technicznych aut spoza UE?
Samochody sprowadzane spoza UE spełniać muszą często zupełnie inne normy emisji spalin niż te obowiązujące w Krajach Wspólnoty. Oznacza to, że Ministerstwo Infrastruktury musi opracować system przeliczania norm emisji spalin stosowanych np. w USA czy Japonii na europejskie. To niezbędne, by diagnosta mógł zakwalifikować pojazd do odpowiedniej kategorii i uzupełnić wymagane w CEPiK-u dane.
Na spotkaniu z importerami (oprócz Macieja Szymajdy reprezentował ich m.in. Michał Mikołajczyk z US&JDM Cars) przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury poinformowali, że resort określi sposób weryfikacji emisji z pojazdów pochodzących z różnych rynków "w osobnym akcie wykonawczym". Ostatecznie to diagnosta będzie potwierdzać normę emisji spalin weryfikując dokumenty i oznaczenia na pojeździe.
Auta z USA wjadą do Polski. Ale może być sporo drożej
Jak informuje PolskiAutohandel.pl, resort infrastruktury planuje rejestrować sprowadzane spoza USA pojazdy w ramach jednej z dwóch procedur. Podstawowa polegać ma na weryfikacji dokumentów wraz z przeliczeniem norm emisji spalin (przez diagnostę) i badaniu technicznym na zgodność z polskimi warunkami technicznymi. Chodzi np. asymetryczność świateł mijania (bez wymogu europejskiej homologacji - np. znaku "E" na reflektorach).
To dobra wiadomość dla nabywców, bo dla większości pochodzących z USA samochodów rejestrowanych po raz pierwszy po 2008 roku dane emisyjne dostępne są w sieci (np. w systemie Environmental Protection Agency). Dobrą wiadomością jest też prognozowany koszt takiej procedury. W takich przypadkach opłaty nie powinny przekroczyć tysiąca złotych (600 zł za weryfikację dokumentów z przeliczeniem emisji spalin i po 200 zł za badanie techniczne i wydanie stosownych zaświadczeń). Wymaganiami dotyczącymi emisji nie będą objęte pojazdy "zabytkowe" i "kolekcjonerskie".
5 tys. zł za badanie świateł. Ostatni rok na youngtimera z USA
Sprawa komplikuje się jednak w przypadku starszych pojazdów, czyli tzw. youngtimerów. Czyli samochodów, których nie można jeszcze uznać za zabytkowe, a co do których pozyskanie danych dotyczących emisji może być utrudnione.
W takich przypadkach auto trafiać ma na rozszerzone badanie do "służby technicznej". Tutaj koszty mogą już być sporo wyższe. Maksymalnie ma to być ponad dwukrotność minimalnego wynagrodzenia czyli nawet nawet powyżej 18 tys. zł. Samo badanie asymetryczności świateł kosztować będzie około 5-6 tys. zł.
Kiedy zmiany w rejestracji samochodów w USA? W 2026 roku po staremu?
Obecnie projekt przepisów znajduje się na wstępnym etapie uzgodnień z branżą motoryzacyjną. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to pierwszy kwartał 2026 roku. Potem czeka go jeszcze cała ścieżka legislacyjna (Sejm, Senat, podpis prezydenta). Śmiało można więc prognozować, że realnie nowe przepisy w tym zakresie mogłyby obowiązywać od 2027 roku.








