Jest umowa handlowa UE - Indie. Może uratować europejską motoryzację
Zakończyło się negocjowanie umowy handlowej Unia Europejska - Indie. Wśród jej największych beneficjentów znajdą się europejscy producenci samochodów, którzy zyskają dostęp do rozwijającego się, ale potężnego rynku. Indie są dziś czwartą gospodarką świata i trzecim na świecie rynkiem motoryzacyjnym, chociaż mającym swoją specyfikę.

Spis treści:
- Co zakłada porozumienie UE - Indie w zakresie motoryzacji?
- Z porozumienia z Indiami cieszą się władze europejskich firm motoryzacyjnych
- Jakie marki europejskie są dziś obecne w Indiach?
- Jak radzą sobie europejskie marki w Indiach?
- Dlaczego dostęp do rynku Indii jest tak ważny dla europejskich firm?
- Kiedy umowa UE - Indie wejdzie w życie?
Według Komisji Europejskiej, umowa przewiduje największą liberalizację, jaką Indie kiedykolwiek wprowadziły w handlu z innym państwem. Zgodnie z jej szacunkami przewidziana w wynegocjowanej umowie obniżka ceł na prawie 97 proc. produktów sprowadzanych z UE do Indii ma podwoić unijny eksport. Wielkość tego eksportu wyniosła w 2024 r. 75 mld euro, z czego 49 mld euro stanowiły towary, a 26 mld euro - usługi. W grze są więc potężne kwoty.
Co zakłada porozumienie UE - Indie w zakresie motoryzacji?
Umowa zakłada m.in. stopniowe obniżanie ceł na samochody produkowane w państwach Unii Europejskiej. Obecnie stawki celne wynoszą 110 proc, co praktycznie wyklucza europejskie firmy z indyjskiego rynku. Zgodnie z porozumieniem zostaną one obniżone najpierw do około 30-35 proc, a następnie w ciągu kolejnych pięciu lat będą spadać do 10 proc. W umowie zapisano przy tym roczny limit samochodów, dla których zostaną zastosowane obniżone stawki i wynosi on 250 tys. egzemplarzy.
W umowie jest jeszcze jedno ograniczenie. Nowe niższe stawki ceł nie będą dotyczyły samochodów najtańszych, których cena wynosi do 15 tys. euro. Tym sposobem Indie zabezpieczyły interesy lokalnych producentów, którzy specjalizują się w produkcji małych i tanich samochodów.
Ponadto niższe cła początkowo nie będą obejmowały samochodów elektrycznych, w tym przypadku stawki zostaną obniżone dopiero po 5 latach. Obniżone mają zostać również cła na części samochodowe, ale w tym przypadku również cykl obniżek rozpocznie się po 5 latach, a zakończy - po 10.
W zamian Unia Europejska w ciągu siedmiu lat obniży lub wyeliminuje cła na 99,5 proc. towarów importowanych z Indii.
Z porozumienia z Indiami cieszą się władze europejskich firm motoryzacyjnych
Umowa "jest niezwykle ważna dla Niemiec jako kraju eksportowego, którym chcemy pozostać. jesteśmy bardzo zadowoleni, że sprawy teraz szybko się rozwijają i że rozwijamy wielostronne relacje, zamiast je zrywać" - powiedział agencji Reuters dyrektor generalny BMW Oliver Zipse, którego natychmiast wsparł prezes Mercedesa, Ola Kallenius mówiąc: "Każdy krok w kierunku otwarcia rynków i wzmocnienia handlu, a także nasze możliwości rozwoju naszej silnej gospodarki opartej na eksporcie, są korzystne dla Niemiec i dla Europy".
Również prezes Grupy Volkswagen Olivier Blume stwierdził, że popiera "każdą inicjatywę dotyczącą porozumień handlowych z regionami świata". Blume dodał przy tym, że porozumienie będzie dopiero analizowane, po czym firma oceni, jaką strategię przyjąć w Indiach.
Według niemieckiego stowarzyszenia motoryzacyjnego VDA, w 2024 r. niemiecki przemysł motoryzacyjny wyeksportował do Indii towary o wartości 1,12 mld euro (1,32 mld dolarów), z czego 868 mln euro stanowiły części zamienne.
Jednak nie tylko niemieccy producenci są zadowoleni z porozumienia z Indiami. Cieszą się również producenci francuscy, jak Renault czy formalnie międzynarodowa grupa Stellantis. Dyrektor generalny marki Renault, Fabrice Cambolive, powiedział, że umowa UE-Indie może sprawić, że rynek indyjski stanie się jednym z najważniejszych dla Renault.
Pozytywnie o umowie z Indiami wypowiedziało się również Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA). W oświadczeniu organizacji czytamy: "Umowa a znacznym stopniu pomoże europejskim eksporterom samochodów wejść na rynek liczący 4 miliony samochodów osobowych, który do tej pory chroniony był horrendalnie wysokimi taryfami importowymi, sięgającymi nawet 110 procent".
Jakie marki europejskie są dziś obecne w Indiach?
Obecne przepisy celne sprawiają, że firmy europejskie, swoją obecność w Indiach budują na lokalnej produkcji. Na przykład Renault w Indiach ma swoją fabrykę i centrum stylistycznie, a sprzedaje samochody projektowane specjalnie dla tego kraju, jak Kwid, Triber czy Kiger, do których dołączy wkrótce nowy Duster (oferowany pod marką Renault).
Stellantis jest reprezentowany przez Citroena, którego oferta obejmuje lokalnie produkowane modele C3 i C3 Aircross, oraz małego crossovera o nazwie Basalt, do tego w Indiach da się kupić C5 Aircross, który jest importowany. Co ciekawe, Stellantis ma w Indiach ma również fabrykę silników, które eksportuje jednostki napędowe m.in. do Europy.
W Indiach jest obecna również Skoda, która w Indiach produkuje małe SUV-y Kylaq i Kushaq oraz sedana Slavia. Dostępny jest również importowany Kodiaq.
Z kolei producenci premium montują w Indiach samochody z gotowych zestawów, wyprodukowanych w Europie.
Jak radzą sobie europejskie marki w Indiach?
Największym europejskim graczem w Indiach jest Skoda, w zeszłym roku marka sprzedała 107 tys. samochodów, co dało jej udział w rynku na poziomie poniżej 2 proc. Renault sprzedało 36 tys. aut (1 proc. rynku), Mercedes - 18 tys., BMW - 17 tys. , a Citroen - 11 tys. To oznacza, że póki co udział producentów w rynku indyjskim jest marginalny.
Dlaczego dostęp do rynku Indii jest tak ważny dla europejskich firm?
Europejski rynek samochodów, w ciągu kilku ostatnich lat, głównie z powodu działań samej Unii Europejskiej, wymuszającej rezygnacją z samochodów spalinowych i przechodzenie na elektryczne, zmniejszył się o 3 miliony aut rocznie. Co więcej europejskie firmy tracą również udziały w rynku Chin, największym motoryzacyjnym rynku świata, który odbijają lokalni producenci.
Te ubytki sprzedaży będzie można zrekompensować większą sprzedażą w Indiach, kraju, który ma 1,5 mld mieszkańców. Owszem, zdecydowana większość z nich jest biedna, ale jednak rynek motoryzacyjny się rozwija. W 2007 roku w Indiach sprzedano 1,5 mln samochodów, a w ubiegłym roku było to już 4,5 miliona. Tym samym Indie stały się trzecim największym rynkiem samochodowym na świecie, ustępując tylko Chinom i USA, a wyprzedzając Japonię i Niemcy.
Kiedy umowa UE - Indie wejdzie w życie?
Zakończenie negocjacji nie oznacza przyjęcia umowy. Tekst wymaga weryfikacji prawnej i tłumaczenia na wszystkie języki urzędowe UE. Dopiero wówczas KE będzie mogła przedstawić państwom członkowskim i Parlamentowi Europejskiemu wniosek w sprawie podpisania i zawarcia umowy.
Porozumienie będzie mogło wejść w życie po ratyfikacji przez Indie. To wszystko może zająć nawet rok.










