3,5 proc. zdawalności egzaminu na prawo jazdy. Egzaminator nie ma litości
Nie milkną echa wokół egzaminów państwowych na prawo jazdy oraz spójności systemu i pracy Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Najnowsze dane jasno pokazują, że zdawalność spada, rozbieżność między ośrodkami jest potężna, a swoje na sumieniu mają również egzaminatorzy. U niechlubnego rekordzisty oblewa aż 97 proc. kursantów.

W skrócie
- Zdawalność egzaminów na prawo jazdy kategorii B w Polsce jest niska i zróżnicowana w zależności od ośrodka.
- Główne przyczyny niskiej zdawalności to stres, niewystarczające szkolenia i rosnące wymagania wobec kursantów.
- W niektórych ośrodkach, jak Piotrków Trybunalski, zdawalność spada nawet do 3,5 proc., co wiąże się m.in. z uznaniowością egzaminatorów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Od dłuższego czasu mówi się, że system egzaminowania na prawo jazdy wymaga gruntownych poprawek. Problem dotyczy nie tylko dostępności terminów, ale także zdawalności. W drugim półroczu 2025 r. zdawalność praktycznego egzaminu na prawo jazdy kategorii B wyniosła 41,56 proc. w pierwszym podejściu. Podliczając jednak wszystkie przeprowadzone egzaminy - również poprawkowe, traktując je jako osobne próby - wskaźnik spada do 34,97 proc.
Zdać egzamin na prawo jazdy jest coraz trudniej. Powody są trzy
Z danych wynika, że większość podejść do egzaminu praktycznego kończy się wynikiem negatywnym. Kursanci nie kryją swojego rozgoryczenia, ponieważ każda kolejna próba wiąże się z koniecznością uiszczenia opłaty egzaminacyjnej, a w wielu przypadkach także wykupienia kilku godzin jazd doszkalających, co oznacza wydatek rzędu kilkuset złotych.
Przedstawiciele branży szkoleniowej wskazują trzy główne powody niskiej zdawalności. Pierwszym z nich jest stres, który na wielu kursantów działa paraliżująco. Wiele szkół jazdy prowadzi również niewystarczające szkolenie, przez co adepci nie są odpowiednio przygotowani nie tylko do zdania egzaminu państwowego, ale także do jazdy w ruchu ulicznym. Ostatnim czynnikiem są rosnące wymagania wobec przyszłych kierowców, jednak w tym przypadku trudno mówić o nim w kategorii negatywnej - im więcej zadań i umiejętności kursanci przyswoją podczas nauki, tym bezpieczniej będą poruszać się po drogach.

W jakich miastach w Polsce najłatwiej zdać egzamin państwowy na prawo jazdy?
Kursanci podkreślają, że niska zdawalność w dużej mierze wynika nie tylko z samego procesu szkolenia w szkołach nauki jazdy, ale także z różnic w stanie pojazdów używanych w szkółkach i WORD-ach oraz podejścia egzaminatorów. Wskaźnik zdawalności egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii B nie jest na terenie całej Polski na tym samym poziomie.
Najwyższą zdawalność w 2025 r. odnotowano w Ostrołęce (55,91 proc.). Ponad 50 proc. osiągnęły również ośrodki w Suwałkach, Lesznie, Tarnobrzegu, Rzeszowie, Poznaniu i Łomży. Na drugim biegunie znajduje się Radom (31,08 proc.), Kraków (29,66 proc.) oraz Elbląg (27,55 proc.).
Zdanie prawa jazdy w Piotrkowie Trybunalskim graniczy z cudem. Egzaminator oblewa 97 proc. kursantów
Przypadek z Piotrkowa Trybunalskiego najlepiej pokazuje, że wiele zależy również od samego egzaminatora - jeden z pracowników tamtejszego WORD-u przeprowadził 891 egzaminów kategorii B, a pozytywny wynik uzyskało tylko 31 osób. To oznacza zdawalność na zatrważającym poziomie zaledwie 3,5 proc. Co więcej - również w Piotrkowie Trybunalskim - inny egzaminator przeprowadził 1054 egzaminy, z których pozytywnym wynikiem zakończyło się zaledwie 50, czyli około 5 proc.
Z kolei w Łodzi odnotowano przypadki zdawalności na poziomie 6-8 proc. Dla porównania, średnia krajowa wynosi około 35 proc.
Nadmierna uznaniowość w ocenach. Oblać kursanta można nawet pomimo dobrze wykonanego manewru
WORD-y borykają się ze sporymi problemami, a takie statystyki dodatkowo dolewają oliwy do ognia. Głos zabiera również środowisko egzaminatorów - wicedyrektor WORD w Warszawie Tomasz Matuszewski mówił na antenie Polskiego Radia Kierowców o "patologii" i nadmiernej uznaniowości w ocenach. Zwrócił uwagę, że stosując bardzo sztywną interpretację przepisów, można oblać kursanta nawet w przypadku, gdy manewr wykonał poprawnie. Wystarczy doczepić się do drobnego uchybienia lub inaczej zinterpretować sytuację na drodze. Problemem są również egzaminy przerywane z powodu "potencjalnego zagrożenia", bez podania szczegółowego opisu zdarzenia.
Zdaniem Matuszewskiego problem ten dotyczy około 10-15 proc. egzaminatorów. Pomimo tego, że zdecydowana większość wykonuje swoją pracę rzetelnie, to właśnie te pojedyncze przypadki wpływają na wizerunek ogółu.
Będą zmiany w egzaminach na prawo jazdy? Ministerstwo Infrastruktury stawia sprawę jasno
Nie brakuje również dywagacji, czy tak niska zdawalność realnie przekłada się na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Instruktor nauki jazdy Andrzej Łapa wskazywał w Polsat News, że średnia zdawalność w Polsce wynosi ok. 35 proc., podczas gdy w wielu krajach Europy sięga 50-70 proc. To niejako jasny znak, że zmiany są potrzebne.
Ministerstwo Infrastruktury jasno przekazało, że na ten moment nie planuje wprowadzać zmian legislacyjnych dotyczących organizacji czy sposobu przeprowadzania egzaminów państwowych. Obowiązujące aktualnie zasady wynikają z ustawy o kierujących pojazdami oraz aktów wykonawczych. Dodatkowo resort podkreślił, że WORD-y są samodzielnymi jednostkami. Wobec tego mogą zdecydować o zwiększeniu liczby egzaminatorów i tym samym poprawie dostępności terminów, a także reagować na skrajne przypadki.










