Sąd ostatecznie stwierdził, jak prawidłowo ruszać samochodem
Sąd w Katowicach musiał rozstrzygnąć spór o to, jak wygląda prawidłowa technika ruszania samochodem. Wszystko przez to, że stosowną skargę na egzaminatora wniosła osoba zdająca egzamin na prawo jazdy.

Spis treści:
- Jechała po łuku nie dotykając gazu
- Egzamin oblany, ruszyły procedury sądowe
- Czy podczas ruszania trzeba dodać "gazu"?
- Co to znaczy "płynne" ruszanie?
- Sąd ostatecznie zdecydował. Podczas ruszania trzeba dodać "gazu"
Do kwestionowanego egzaminu doszło w grudniu 2024 roku. Egzaminowana nie zaliczyła jednego z zadań na placu manewrowym, jak przyczynę egzaminator podał popełnienie dwóch błędów w zadaniu nr 2 - "Ruszanie z miejsca oraz jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu", czyli podczas manewru potocznie zwanego "jazdą po łuku". Egzaminator w notatce służbowej stwierdził, iż zdająca wykonując to zadanie odstawiła prawą nogę na podłogę samochodu w okolicy siedzenia kierowcy, a lewą zwolniła sprzęgło. W ten sposób przejechała cały łuk do przodu i do tyłu.
Jechała po łuku nie dotykając gazu
Innymi słowy - ruszając kobieta nie dodała w ogóle gazu, jedynie puszczając sprzęgło na tyle wolno, że silnik nie zgasł. To nie spodobało się egzaminatorowi, który nakazał manewr powtórzyć, z wykorzystaniem pedału gazu. Jednak, wg egzaminatora, w drugiej próbie zdająca zachowała się dokładnie tak samo, jak w pierwszej. W notatce egzaminator wskazał, że zdająca w rozmowie potwierdziła, że trzymała prawą nogę na podłodze, a techniki tej nauczył ją instruktor. Zaznaczył, że analizując obraz monitoringu wewnętrznego można jednoznacznie stwierdzić, że wskazówka obrotomierza nigdy nie przekroczyła 1000 obr./min.
W obu przejazdach silnik nie zgasł, a kierująca zmieściła się w łuku. Mimo tego egzaminator uznał, że zadanie nie zostało zaliczone prawidłowo i zakończył egzamin.
Egzamin oblany, ruszyły procedury sądowe
Na taką decyzję zdająca złożyła skargę do Marszałka Województwa Świętokrzyskiego, który uznał, że skoro silnik nie zgasł, a samochód prawidłowo przejechał łuk, to decyzja egzaminatora była błędna, wobec czego egzamin został unieważniony. Egzaminator zaskarżył decyzję marszałka do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO), które jednak w październiku ubiegłego roku decyzję marszałka utrzymało w mocy.
Egzaminator jednak nie odpuścił i skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Kielcach.

Czy podczas ruszania trzeba dodać "gazu"?
W swoim wyroku SKO wskazało, że obroty silnika w obu próbach wzrosły, co widać na obrotomierzu, a przepisy nie określają, czy powinny one wynosić powyżej 1000 obr/min, wobec czego odrzucił skargę egzaminatora. Ten jednak w skardze skierowanej do WSA wskazał, że należy odróżnić pracę silnika na "wolnych obrotach" (ustawionych fabrycznie przez producenta) od obrotów zwiększonych, wynikających z działania kierującego.
Podkreślił, że zdająca nie podjęła żadnego działania zmierzającego do zwiększenia obrotów silnika. Innymi słowy - zwiększenie obrotów zostało zainicjowane przez komputer sterujący silnikiem na skutek puszczania sprzęgła, a nie przez kierującą, która nie dodała gazu.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach przychylił się do skargi egzaminatora.
Zdaniem sądu z przepisów prawa dotyczących przeprowadzenia egzaminu wynika, że prawidłowe wykonanie zadania "Ruszanie z miejsca oraz jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu ", skutkujące jego pozytywną oceną, wymaga m.in. harmonijnego wykonania dwóch czynności - łagodnego puszczenia sprzęgła oraz zwiększenia obrotów silnika w odpowiednim momencie.
Co to znaczy "płynne" ruszanie?
Sąd uznał, że "kryterium płynności odnosi się nie tylko do wizualnej oceny zachowania pojazdu, ale również do technicznego sposobu operowania elementami sterowania pojazdem - pedałem sprzęgła i pedałem przyspieszenia. Sąd podzielił wyrażony w skardze egzaminatora pogląd, że celem zadania było sprawdzenie, czy osoba egzaminowana potrafi wprowadzić pojazd w ruch w sposób technicznie poprawny i zgodny z zasadami obsługi układu napędowego, w tym opanowała umiejętność operowania elementami sterowania pojazdu. W praktyce oznacza to konieczność prawidłowego zsynchronizowania pracy pedału sprzęgła i pedału przyspieszenia."
W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że "istotą oceny wykonania zadania jest weryfikacja posiadanego zasobu umiejętności kierowania pojazdem egzaminowanego w ruchu drogowym, który z natury rzeczy jest dynamiczny i odbywa się z udziałem innych uczestników. Z tej perspektywy płynne ruszanie z miejsca należy uznać za element podstawowy i konieczny do prawidłowego, bezpiecznego, sprawnego i nieutrudniającego innym uczestnikom ruchu poruszania się pojazdem. Rację ma również skarżący podając, że przy wykonywaniu omawianego zadania do zwiększenia obrotów silnika winno dojść na skutek działania kierującego. Tylko w taki sposób można ocenić umiejętność technicznego sposobu operowania elementami sterowania pojazdu".
Ostatecznie WSA przyjął, że wskazanych wyżej wymogów egzaminowana nie spełniła, albowiem w trakcie wykonywania zadania, zarówno w pierwszej jak i drugiej próbie - przy ruszaniu z miejsca, nie użyła pedału przyspieszenia, a wyłącznie pedału sprzęgła, co zostało potwierdzone nagraniami z wnętrza samochodu.
Sąd ostatecznie zdecydował. Podczas ruszania trzeba dodać "gazu"
Sąd zauważył również, że sama egzaminowana na pytanie "gdzie pani ma prawą nogę jak pani rusza z miejsca" potwierdziła, że prawa noga była umieszczona na podłodze. Egzaminowana przyznała też, że instruktor nauczył ją operować samym sprzęgłem.
Wobec tego WSA w Kielcach uchylił zaskarżoną decyzję marszałka województwa, przyznał rację egzaminatorowi i nakazał SKO zwrócić mu koszty postępowania sądowego (697 zł).








