Reklama

Ksenony w samochodzie. Czy wymiana jest trudna i co robić gdy lampy nie działają?

Reflektory ksenonowe. Ich zalety trudno przecenić, ale duża część kierowców obawia się wysokich kosztów eksploatacji. Okazuje się jednak, że ksenony nie muszą być droższe w użytkowaniu od standardowego oświetlenia halogenowego. O czym warto wiedzieć decydując się na używany samochód z ksenonami?

Ksenony czy halogeny? Trochę teorii...

Kierowcy, którzy rozpoczynają swoją przygodę z ksenonowym oświetleniem obawiają się wysokich cen lamp wyładowczych zwanych popularnie żarnikami. Faktycznie, w porównaniu do halogenowych żarówek H4 czy żarówek H7, ceny żarników z logiem renomowanych producentów można uznać za wysokie. Jedna sztuka kosztować może nawet 500 zł - biorąc pod uwagę fakt, że lampy wyładowcze wymieniać trzeba parami (by miały taką samą barwę światła) - koszty robią się duże.

Reklama

Z drugiej jednak strony, żywotność ksenonowych lamp wyładowczych kilkukrotnie przewyższa standardowe żarówki - jeden komplet żarników często wytrzymuje przebiegi powyżej 100 tys. km. Ponadto na rynku dostępne są niezłej jakości zamienniki, które kupić można za mniej niż 50 zł od sztuki.

 W przypadku reflektorów ksenonowych kosztowny może być nie tylko zakup nowych lamp wyładowczych, ale też sama ich wymiana. Jeśli z problemem zgłosimy się do ASO, w kasie zostawimy nawet tysiąc złotych. Na szczęście, w większości popularnych samochodów, wymiany dokonać można samemu. Na co zwracać uwagę?

Reflektor z ksenonowym źródłem światła składa się z trzech podstawowych elementów: 

  • sterownika (tzw. przetwornicy), 
  • zapłonnika (do którego montuje się żarnik) 
  • lampy wyładowczej (żarnika). 

W zależności od konstrukcji reflektora zapłonnik może być zintegrowany z żarnikiem, lub stanowić osobną część, połączoną przewodem z przetwornicą (sterownikiem).

Jak wymienić ksenony w samochodzie? Poradnik krok po kroku

Zanim zabierzemy się za wymianę przepalonego żarnika koniecznie sprawdźmy, jakiego rodzaju lampy wyładowcze posiada nasz pojazd. Na rynku jest obecnie osiem różnych rodzajów żarników. Na szczęście ich oznaczenie nie jest skomplikowane.

Większość starszych aut wyposażonych w oświetlenie ksenonowe wykorzystuje żarniki o symbolu D2R lub D2S. Jak je rozumieć?

 Symbol D z odpowiednią cyfrą informuje o tym, czy zapłonnik jest zintegrowany z żarnikiem, czy też stanowi osobną część połączoną z przetwornicą. 

Droższe są lampy wyładowcze o symbolach D1 lub D3 (z nieparzystą cyfrą) - w których zapłonnik na stałe połączony jest z żarnikiem. 

W przypadku oznaczeń parzystych - D2 lub D4 - mamy do czynienia z samym żarnikiem - zapłonnik jest osobną częścią połączoną przewodem ze sterownikiem (przetwornicą).

Ważna jest również ostatnia litera informująca o tym, do jakiego typu reflektora przeznaczona jest dana lampa wyładowcza. W przypadku żarnika D2S mamy do czynienia z reflektorem soczewkowym. Lampy wyładowcze D2R przeznaczone są do prostszych reflektorów odbłyśnikowych.

Sama wymiana żarników nie jest skomplikowana. Pamiętać należy jedynie o tym, by zawsze wykonywać ją przy wyłączonym zapłonie - lampy wyładowcze pracują bowiem pod wysokim napięciem. 

By dostać się do wnętrza reflektora odkręcić trzeba przetwornicę, która - z reguły - mocowana jest na 6-8 śrub (torx). Niekiedy - by zapewnić sobie lepsze dojście - zdemontować trzeba będzie plastikowe obudowy lub - chociażby - wlew płynu do spryskiwaczy. Przy zdejmowaniu przetwornicy uważać trzeba, by nie rozerwać gumowej uszczelki. 



Pamiętajmy też, że sterownik połączony jest przewodem z zapłonnikiem, więc - za nim nie odepniemy od lampy wyładowczej tego ostatniego - nie da się go całkowicie wyjąć z komory silnika. 

Wymiana lampy wyładowczej jest prosta. Wystarczy odpiąć druciany uchwyt i przekręcając w odpowiednią stronę - wyjąć z reflektora zamontowany w zapłonniku żarnik. Zakładając nowy pamiętajmy, by ustawić go w odpowiedniej pozycji. W jego kołnierzu znajdziemy specjalne nacięcie, które - po zamontowaniu w reflektorze - zawsze musi być skierowane ku górze. W przeciwnym razie wiązka światła nie będzie optymalna. Tak samo, jak w przypadku żarówek halogenowych, nie można dotykać żarników gołymi rękami - pozostawione zabrudzenia osłabiają strukturę szkła.

Warto też pamiętać, że samochody fabrycznie wyposażone w reflektory ksenonowe muszą mieć system automatycznego poziomowania świateł. Ten - z czasem - również sprawiać może problemy. 

Często dochodzi np. do uszkodzenia czujnika wysokości świateł - nowy element kosztować może kilkaset złotych. 

Zanim jednak zdecydujemy się na jego wymianę, warto sprawdzić w jakim stanie znają się cięgna łączące czujnik z elementem zawieszenia (najczęściej tylnym wahaczem). Narażone są one na działanie wody i z czasem ich przeguby zaczynają się zacierać. To powodować może komunikaty o usterkach. Przed wymianą czujnika warto więc rozebrać cięgna, wymyć i dokładnie je przesmarować. W wielu przypadkach to wystarczy, by przywrócić układowi sprawność.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: reflektory ksenonowe | ksenony

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy