Nikogo nie trzeba już chyba przekonywać, że sytuacja na rynku motoryzacyjnym daleka jest od tej, jaką znaliśmy przed pandemią. Nowe samochody znacząco podrożały, ale to nie cena stanowi barierę, a brak samochodów. Klienci słyszą w salonach o konieczności oczekiwania na zamówione auto nawet przez 10-12 miesięcy! Siłą rzeczy to wpływa na zainteresowanie samochodami używanymi i w konsekwencji przekłada się na ich ceny. Analitycy OTOMOTO sprawdzili jak do września zmieniła się wartość aut osobowych zakupionych tuż po pierwszym lockdownie.
Samochody zyskują zamiast tracić?
W większości segmentów nadal musimy liczyć się z utratą wartości nowego samochodu, ale ten spadek jest mniejszy niż w przeszłości. "Porównaliśmy ceny z lipca 2020 roku z tymi z czerwca 2021 roku. Najmniej stracili właściciele segmentu B (małe samochody miejskie np. Toyota Yaris). Ceny tych pojazdów w wieku do 3 lat spadły o zaledwie 3 proc. W pozostałych segmentach utrata wartości wynosi od 4 do 7 proc., ale są wyjątki. Jeżeli ktoś zdecydował się w przeszłości na zakup samochodu luksusowego, albo sportowego z segmentu F (na przykład BMW 7 albo Audi A8), to jego auto przez rok podrożało, już na rynku wtórnym, o 2,8 proc. - mówi Agnieszka Czajka, general manager OTOMOTO.
Starsze samochody drożeją w oczach
Choć inflacja atakuje nasze portfele na każdym kroku, to na rynku motoryzacyjnym jej skala jest mocno zróżnicowana. Relatywnie najmniej podrożały samochody najmniejsze. W segmencie A (np. Toyota Aygo, Fiat 500) ceny wzrosły rok do roku o 4,9-8,9 proc. Co ciekawe, wyższy wzrost cen dotyczył egzemplarzy w wieku ponad 10 lat. Podobnie sytuacja wygląda w segmencie B (np. VW Polo), tutaj wzrosty były nieco mniejsze -od 2,6-6,1 proc. - i znowu najbardziej zdrożały najstarsze pojazdy. Wśród większych modeli z segmentu C (Toyota Corolla, Ford Focus) zauważyć można podobne tendencje, chociaż widełki cenowe zaczynają się rozwierać. Młodsze egzemplarze zdrożały o 1,2-1,8 proc, a te najstarsze (powyżej 10 lat) aż o 9,7 proc.

Podobnie jest w segmencie większych samochodów kategorii D (np. Volkswagen Passat). Młodsze egzemplarze (w wieku 4-9 lat) zdrożały zaledwie o 0,5 do 0,9 proc., natomiast te najstarsze o ponad 11 procent! Ciekawa dynamika cen wystąpiła rok do roku w segmencie E (Mercedes Klasa E, BMW 5, Volvo S90). Modele tych samochodów z przedziału wiekowego 4 - 6 lat potaniały o 2 proc. Natomiast te ponad 10-letnie zdrożały o 12,6 proc. Droższe modele z segmentu F (BMW 7 czy Audi A8) prezentują jeszcze większe rozwarstwienie. Ceny młodszych egzemplarzy rosły o 2,4 - 4,7 proc. odpowiednio dla wieku samochodu 7-10 lat oraz 4-7 lat). Co ciekawe te najstarsze, wieku ponad 10 lat, podrożały aż o 21 proc.!
Im większe auto tym bardziej drożeje?
Czyżby ceny samochodów na rynku wtórnym rosły wraz z gabarytami samochodu, a nie tylko jego wiekiem? Prawdziwym hitem w minionym roku okazały się... pickupy. Trudno jednoznacznie wskazać przyczyny tego stanu rzeczy. Prawdopodobnie wynika to z ograniczonej podaży tych samochodów na polskim rynku i wycofywaniu się producentów z tego segmentu. Najbardziej zdrożały egzemplarze 4-6 letnie, bo ich cena wzrosła aż o - uwaga - 36 proc.! Samochody nieco starsze kosztowały o 9 proc. więcej, niż przed rokiem, a te ponad 10-letnie podrożały o 18 proc.











