Reklama

Autonomiczna Tesla - jak się sprawdziła podczas testu?

Dziennikarze z CNN Business podzielili się ostatnio przemyśleniami na temat działania najnowszej wersji autopilota w samochodach Tesli. Wybrali się do Nowego Yorku by sprawdzić, jak sprawować się będzie na zatłoczonych ulicach Brooklynu.

Niedawna aktualizacja oprogramowania w samochodach Tesli umożliwiła niektórym kierowcom podróżowanie z użyciem testowej wersji autopilota. W porównaniu do poprzedniej generacji systemu, nowa odsłona miała być w pełni autonomiczna, umożliwiając samoczynne poruszanie się auta również w ruchu miejskim. System miał rozpoznawać sygnalizację świetlną oraz znaki drogowe, wykrywać przeszkody a także reagować na zmieniające się warunki. Do tej pory system działał jedynie na drogach szybkiego ruchu, gdzie elementów do analizy jest zdecydowanie mniej niż w przypadku poruszania się po mieście.

Reklama

Zagadkę stanowi sposób selekcji użytkowników, którym dana była możliwość przetestowania nowej wersji systemu. Już teraz wiadomo, że testowa beta już przysporzyła niektórym z nich sporych problemów. Nie brakuje doniesień, które jednoznacznie wskazują na liczne braki w działaniu systemu. W wielu momentach nie potrafił on trafnie oszacować sytuacji na drodze, w skrajnych przypadkach prowadząc do kolizji.

Czy rzeczywiście jest tak źle, sprawdził dziennikarz CNN Michael Ballaban. Wybrał się on na przejażdżkę Teslą Model 3, by zobaczyć jak autopilot poradzi sobie na ulicach Nowego Yorku. Wyniki okazują się... nie aż tak zaskakujące, jakby się wydawało.

Pierwszą sytuacją z jaką zmierzyć musiał się kierowca była reakcja systemu na zmieniającego pas ruchu rowerzystę. By nie dopuścić do potencjalnego potrącenia, autopilot zdecydował się zjechać na przeciwny pas, narażając na pewne czołowe zderzenie z nadjeżdżającą ciężarówką. Co ważne, rowerzysta był oddalony od samochodu o dobrych kilkanaście metrów, co w normalnej sytuacji zostawiało bardzo dużo czasu na odpowiednią reakcję. Decyzja systemu okazuje się dość zagadkowa. 

Autopilot ma również problem z odpowiednią reakcja na sygnalizację świetlną. Na zielonym świetle niespodziewanie się zatrzymał, najwidoczniej upatrując zagrożenie w innych pojazdach. System mógł również nie dostrzec światła i prewencyjnie się zatrzymać. Dodatkowo, autopilot nie do końca radzi sobie z wykrywaniem konkretnych przeszkód m.in. metalowych barierek.

W jednym przypadku dyskusyjne było jednak zachowanie samego dziennikarza i pewnego rodzaju wymuszenie działania na systemie. Przy skręcie na skrzyżowaniu, przejazd blokowała naczepa ciężarówki, która akurat kierowała się w przeciwnym kierunku. System dobrze odczytał gabaryty zestawu i powstrzymał się przed wykonaniem manewru. Zastanawia jedynie dziwne wytyczenie trasy przez autopilota. Zamiast dojechać do środka skrzyżowania i skręcić o 90 stopni, postanowił wykonać manewr po łuku, zatrzymując się na widok przeszkody jeszcze przed skrzyżowaniem. Kierowca najwyraźniej nie domyślił się, dlaczego auto zatrzymało się w tym miejscu i chciał je skłonić do ustawienia się na środku skrzyżowania. Niestety autopilot prawdopodobnie odczytał muśnięcie gazu jako potwierdzenie możliwości bezpiecznego wykonania manewru i chciał wjechać w naczepę.

Bywały też momenty, kiedy system można było pochwalić Autopilot dobrze radzi sobie na trasach o małym natężeniu ruchu i wyraźnie zaznaczonych pasach na jezdni, jednak to wiadomo od dawna - potwierdziły to już testy poprzednich wersji systemu. Największym problemem jest jednak kwestia zachowania w sytuacjach typowo miejskich, gdzie system nie do końca prawidłowo dostosowuje się do stale zmieniającej się sytuacji i natłoku informacji oraz potencjalnych zagrożeń.

Trzeba mieć stale na uwadze, że mowa tutaj o testowej wersji beta, która ma prawo sprawiać "figle" użytkownikom. O tym, że odpowiednio dopracowana technologia jeszcze przez długie lata nie będzie dostępna, wiadomo nie od dziś. Testy przeprowadzone przez dziennikarza CNN tylko to potwierdzają.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje