WORDy odłożyły prawie 150 milionów. Oszczędzają na pensjach egzaminatorów?

Postulowane od miesięcy podwyżki cen egzaminów na prawo jazdy mają być lekarstwem na "tragiczną" sytuację finansową Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Okazuje się jednak, że wiele z nich odłożyło na lokatach całkiem imponujące sumy.

Marszałkowie województw zwrócili się ostatnio do Ministra Infrastruktury z apelem o pilne spotkanie dotyczące "trudnej sytuacji finansowej" Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Co ciekawe, sytuacja materialna wielu WORDów jest w istocie dużo lepsza, niż wynikałoby to z medialnych doniesień.

Czy podniesienie opłat za egzaminy na prawo jazdy to jedyna droga do podwyżek dla egzaminatorów? Okazuje się, że niekoniecznie.

WORDy bez pieniędzy? Marszałkowie seniorzy za podwyżką opłat egzaminacyjnych

Konwent Marszałków Województw RP zwrócił się do Ministerstwa Infrastruktury o pomoc dla Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. W piśmie datowanym na 18 sierpnia bieżącego roku marszałkowie zauważają, że około 90 proc. przychodów WORDów stanowią przychody z działalności związanej z prowadzeniem egzaminów na prawo jazdy, a obecna trudna sytuacja spowodowana jest ciągłym wzrostem kosztów związanych głównie z działalnością egzaminacyjną.

Reklama

W dokumencie padają konkretne przykłady - wzrost cen paliw, energii elektrycznej, gazu oraz płacy minimalnej.

Konwent Seniorów Marszałków Województw RP stoi na stanowisku, że najrozsądniejszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem zapewniającym stabilne funkcjonowanie WORDów jest podwyższenie opłat za egzaminy. Marszałkowie argumentują, że te nie były waloryzowane od 2013 roku, a od tego czasu koszty związane z bieżącą działalnością - zakupu paliwa, najmu samochodów, usług remontowych, mediów czy podatków (od środków transportu czy nieruchomości) - stale rosną.

 

Nie dla wyższych opłat za egzaminy na prawo jazdy. Twarde stanowisko resortu infrastruktury

Resort infrastruktury twardo stoi jednak na stanowisku, że poprawa warunków płacowych egzaminatorów nie leży wcale w gestii Ministerstwa Finansów. W niedawnej odpowiedzi na poselską interpelację posłanki Iwony Arent wiceminister Rafał Weber stwierdził m.in., że "na chwilę obecną resort nie planuje zmiany polegającej na kwotowym podwyższaniu stawek wynagrodzenia egzaminatorów".

Zwrócił też uwagę, na - pomijaną w debacie publicznej - kwestię rozbieżności zarobków egzaminatorów z maksymalnymi kwotami, na jakie od dawna zezwalają przepisy "centralne".

Przedstawiciel Resortu Infrastruktury podkreślił, że zawarte w załączniku "widełki płacowe" dla jednej kategorii egzaminacyjnej mieszczą się w przedziale 1 000 - 1 500 zł.

Wyższe ceny za egzaminy na prawo jazdy? W tle cichy konflikt między egzaminatorami a dyrektorami WORD

Odpowiedź ministra na poselską interpelację traktować można jako drobną uszczypliwość w stosunku do skonfliktowanego środowiska egzaminatorów i dyrektorów wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Mówiąc wprost - dzisiejsze zarobki egzaminatorów nie zależą w prostej linii od ceny egzaminu na prawo jazdy. Wielu egzaminatorów już dziś mogłoby zarabiać więcej, gdyby tylko dyrektorzy WORDów zastosowali wobec nich maksymalne - wynikające z przepisów centralnych - stawki. Dlaczego tak się nie dzieje?

Dyrektorzy ośrodków, zasłaniając się m.in. inflacją i dodatkowymi kosztami utrzymania funkcjonowania ośrodków w czasie pandemii koronawirusa, rozkładają ręce wskazując na braki w budżetach WORDów. Duża cześć środowiska egzaminatorów, jak chociażby członkowie Organizacji Międzyzakładowej nr 60 NSZZ Solidarność-80 w WORD, są jednak innego zdania.

Chociaż - w trosce o kondycje miejsc pracy - popierają waloryzację stawek za egzaminy, wskazują też na liczne nieprawidłowości w zarządzaniu ośrodkami. Organizacja wielokrotnie zwracała uwagę na zbyt dużą liczbę pracowników "administracyjnych", trwonienie pieniędzy WORDów na sponsorowanie klubów sportowych, finansowanie wątpliwej jakości kampanii edukacyjnych czy sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych nagrody roczne dla kadry zarządzającej.

Przykładem może być chociażby Toruń, gdzie w latach 2016-2020 na nagrody dla dyrektora, zastępcy dyrektora i głównego księgowego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego wydano 277 tys. zł. Inny przykład? W 2020 roku, gdy ośrodki mierzyły się z pierwszą falą pandemii, dyrektor WORD w Warszawie otrzymał premię roczną w wysokości 37 500 zł.

WORDy bez pieniędzy, ale z rekordowymi oszczędnościami?

Nagrody dla niektórych dyrektorów przestają dziwić, gdy przyjrzymy się - uwaga - oszczędnościom Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego. Skupiająca egzaminatorów Organizacja Międzyzakładowa nr 60 NSZZ Solidarność-80 w WORD -  w ramach dostępu do informacji publicznej - wystąpiła niedawno do wszystkich 43 ośrodków z pytaniem o środki zdeponowane przez nie na lokatach. Z udzielonych odpowiedzi wynika, że w sumie WORDy mają w ten sposób zabezpieczone środki w wysokości 148,8 mln zł.

O szczególnie trudnej sytuacji mówić można w przypadku WORD z:

  • Białegostoku,
  • Białej-Podlaskiej,
  • Kalisza,
  • Koszalina,
  • Krosna,
  • Lublina,
  • Łodzi,
  • Ostrołęki,
  • Płocka,
  • Radomia,
  • Rzeszowa,
  • Włocławka,
  • Wrocławia,
  • Suwałk,
  • Szczecina.

Wszystkie ze wspomnianych ośrodków nie dysponują obecnie żadnymi lokatami pieniężnymi. Oznacza to, że - oprócz bieżącego funkcjonowania - sporym wyzwaniem może być dla nich np. wymiana starzejącej się floty pojazdów czy odświeżenie pracowni komputerowej. 

Na liście znajdziemy jednak i takie ośrodki, których oszczędności to 5 lub więcej mln zł. Należą do nich m.in.:

  • Bielsko-Biała (9,3 mln zł),
  • Częstochowa (5 mln zł),
  • Gdańsk (6 mln zł),
  • Katowice (19 mln zł),
  • Nowy Sącz (14,7 mln zł),
  • Opole (5,5 mln zł),
  • Warszawa (16,7 mln zł),
  • Olsztyn (10 mln zł),
  • Chełm (5,6 mln zł),
  • Kielce (5 mln zł),
  • Poznań (9,9 mln zł).

Z powyższych niepełnych danych dotyczących środków pieniężnych pozostających w dyspozycji ośrodków egzaminowania wynika, że wiele z nich dysponuje imponującymi oszczędnościami.

Dodaje, że jego organizacja wystąpiła właśnie do poszczególnych ośrodków o "ujawnienie wszystkich środków pieniężnych pozostających w dyspozycji WORDów".

Ceny egzaminów na prawo jazdy. Czy egzaminatorzy mogą zarabiać więcej?

Powyższe zestawienie rzeczywiście rodzi wiele pytań. Jak to możliwe, że przy podobnych kosztach funkcjonowania, różnice w oszczędnościach poszczególnych ośrodków egzaminowania sięgają nawet kilkunastu milionów złotych? Na ile jest to kwestia geografii i demografii, a na ile - jakości kadry zarządzającej? A może odpowiedzią jest właśnie oszczędzanie na osobach, które generują dla WORDów najwyższe zyski?

Otwartym pozostaje też pytanie o zasadność ewentualnych podwyżek cen za egzaminy na prawo jazdy. Powyższe zestawienie sugerować może, że w wielu regionach kraju egzaminatorzy już dziś mogliby zarabiać więcej, gdyby tylko przymknęli oko na "drobne" nieprawidłowości i przestali patrzeć na ręce przełożonym...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: WORD | egzamin na prawo jazdy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama