Mechanicy zdradzają. Zimą częściej sięgaj po bagnet oleju
Olej silnikowy w niskich temperaturach zachowuje się zupełnie inaczej niż latem. Gęstnieje, wolniej płynie i potrzebuje więcej czasu, by dotrzeć do wszystkich elementów silnika. To sprawia, że zimowy rozruch jest dla jednostki napędowej znacznie bardziej obciążający. Mechanicy zalecają, by w chłodnych miesiącach częściej kontrolować poziom oleju - nawet jeśli do wymiany pozostało jeszcze kilka tysięcy kilometrów.

Każdy producent określa zalecaną lepkość oleju dla danego silnika, ale warto wiedzieć, że w instrukcjach obsługi często podawane są różne specyfikacje dla lata i zimy. Olej, który świetnie sprawdza się w ciepłe dni, przy silnych mrozach może zamienić się w substancję przypominającą szlam - zbyt gęstą, by skutecznie smarować silnik w pierwszych sekundach po rozruchu.
Dlaczego olej gęstnieje zimą i czym to grozi?
W temperaturach poniżej zera olej silnikowy znacząco zwiększa swoją lepkość. W ekstremalnych przypadkach może stać się na tyle gęsty, że niemal nie spływa z bagnetu. Gdy silnik stoi przez noc na mrozie, olej osiada w misce olejowej i gęstnieje. Po przekręceniu kluczyka pompa olejowa musi przepchnąć tę zagęszczoną substancję przez cały układ smarowania.
Problem pojawia się w pierwszych sekundach po rozruchu. Olej nie dociera jeszcze do wszystkich elementów, a silnik już pracuje. W tym momencie występuje tak zwane suche tarcie - metal ociera się o metal bez wystarczającej warstwy smarującej. Mechanicy oceniają, że właśnie w trakcie zimnych rozruchów dochodzi do największego zużycia silnika.
Ciśnienie oleju również spada, gdy olej jest zbyt gęsty. Kontrolka ciśnienia oleju migająca przez kilka sekund po rozruchu oznacza, że układ smarowania potrzebuje więcej czasu, by wytworzyć odpowiedni przepływ. Regularne występowanie tego zjawiska oznacza, że olej może być nieodpowiedni do warunków zimowych lub po prostu zużyty i wymagający wymiany.
Jaki olej wybrać na zimę?
Kluczowym parametrem jest liczba przed literą W w oznaczeniu lepkości - na przykład 0W, 5W lub 10W. Im niższa, tym lepiej olej zachowuje płynność w niskich temperaturach. Olej 0W-40 będzie lepiej chronił silnik podczas mroźnego poranka niż 10W-40, mimo że oba działają podobnie po rozgrzaniu silnika.
Drugim ważnym parametrem jest tak zwany pour point, czyli najniższa temperatura, w której olej jeszcze płynie. Producenci podają tę wartość w kartach technicznych produktów. Przy wyborze oleju na zimę warto zwrócić uwagę nie tylko na lepkość, ale właśnie na ten parametr - szczególnie jeśli samochód parkuje na zewnątrz i musi znosić ekstremalnie niskie temperatury.
Oleje syntetyczne radzą sobie zimą znacznie lepiej niż mineralne. Nie gęstnieją tak bardzo w niskich temperaturach i szybciej rozpływają się po układzie smarowania po rozruchu, skracając czas suchego tarcia. Różnica w cenie między olejem syntetycznym a mineralnym jest niewielka w porównaniu z kosztami naprawy silnika, który przez całą zimę był smarowany nieodpowiednim produktem.
Mechanicy radzą też, by nie odkładać wymiany oleju na wiosnę, jeśli do zakończenia pełnego interwału zostały dwa czy trzy miesiące. Lepiej dokonać jej późno jesienią, bo zużyty olej i tak gorzej chroni silnik, a w połączeniu z niską temperaturą może przynieść całemu układowi napędowemu więcej szkody niż pożytku.









