Reklama

Klimatyzacja, która zabija koronawirusa

Zdaniem naukowców podróżowanie samochodem znacząco zmniejsza ryzyko zarażenia się COVID-19. Szczególnie, jeżeli auto wyposażone jest w klimatyzację z technologią Nanoe, która zabija wirusy i bakterie. Jak to możliwe?

Naukowcy powtarzają, że w dobie pandemii najlepszym środkiem lokomocji jest samochód. Korzystanie z niego nawet kilkudziesięciokrotnie zmniejsza ryzyko zakażenia, w porównaniu do sytuacji, gdy wybieramy komunikację publiczną, czy nawet rower lub hulajnogę.

Chodzi o prostą zasadę zachowania dystansu społecznego - wnętrze auta chroni nas przed kontaktem z osobami zakażonymi. Robi to znacznie skuteczniej niż maseczki. Oczywiście dotyczy to sytuacji, gdy korzystamy z samochodu tylko my i najbliższa rodzina. Bo na przykład od taksówki czy Ubera trudno oczekiwać sterylności.

Reklama

 Nie zmienia to faktu, że również we własnym aucie możemy się zarazić. Choćby przewożąc chorą osobę. Nie jest wykluczona też sytuacja, w której klimatyzacja zassie powietrze z zewnątrz z cząsteczkami wirusa. Wystarczy, że wjedziemy obszar, w którym jakiś przechodzień kichnął. Standardowe filtry nie zatrzymają mikroskopijnych cząsteczek wirusa i dostanie się on do wnętrza samochodu. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy bezbronni w takiej sytuacji.

Japońscy naukowcy opracowali specjalny rodzaj klimatyzacji, która zabija wirusy, bakterie, a przy okazji również alergeny, nieprzyjemne zapachy etc. Takie układy klimatyzacji stosowane są m.in. w samochodach Lexusa, a także w niektórych Toyotach.

 Na rynku są również klimatyzatory domowe i oczyszczane powietrza firmy Panasonic, która opatentowała technologię i nazwała ją Nanoe. Cały mechanizm jej działania polega na tym, że klimatyzacja "produkuje" drobne cząsteczki jonowe otoczone wodą, która powstaje w wyniku podania wysokiego napięcia w wilgotnym powietrzu. Taka cząsteczka zawiera rodniki hydroksylowe, które hamują rozwój pleśni, pyłów PM 2.5 (czyli najdrobniejszych i najbardziej zagrażających zdrowiu składników smogu), alergenów, a także bakterii i wirusów.

W praktyce działa to tak: Zanim powietrze z klimatyzacji wpadnie do kabiny, jest nasycane cząsteczkami Nanoe zawierającymi rodniki hydroksylowe (HO). Powstają one w tempie 480 mld na sekundę! Do tego cząsteczki nanoe są mikroskopijne - mają średnio 12 nanometrów, co oznacza, że są 500-krotnie mniejsze, niż cząsteczki pary wodnej. To pozwala im długo unosić się w powietrzu i głęboko wnikać we wszystkie materiały.

Najważniejsze jednak jest to, że cząsteczki Nanoe wiąże wodór zawarty w wirusach, pozbawiając je w ten sposób życia. Są po prostu unicestwiane. W wyniku reakcji (H + HO) powstaje czysta woda.

 Oczywiście w tak mikroskopijnej postaci, że jest niewyczuwalna w powietrzu unoszącym się we wnętrzach samochodów. Natomiast efektem "ubocznym" takiego działania klimatyzacji jest lepiej nawilżone wnętrze auta, włosy i skóra pasażerów. Do tego cząsteczki HO rozkładają w mgnieniu oka wszystkie nieprzyjemne zapachy, nawet te z tapicerki auta.

Wiele osób twierdzi, że Nanoe to tak naprawdę popularna jonizacja powietrza. Ale to nieprawda. Cząsteczki Nanoe niosą tysiąc razy więcej wilgoci niż powszechnie stosowane jony ujemne. Te drugie uwięzione są kropelkach wody i nie mogą dotrzeć na większe odległości oraz dobrze się wchłonąć. Do tego jony ujemne rozpadają się sześciokrotnie szybciej niż HO. To oznacza, że te drugie znacznie dłużej unoszą się w powietrzu, więc są skuteczniejsze.

Badania dowiodły, że Nanoe unieszkodliwia wirusa grypy w 99,9 proc. Dotyczy to również sytuacji, w której ktoś zakażony siedzi w aucie i np. kichnie czy kaszlnie. Jeżeli nie zrobił tego wprost na któregoś z pasażerów, to istnieje bardzo duża szansa, że unoszące się w powietrzu rodniki hydroksylowe  szybko zneutralizują wirusa.

Pierwszym samochodem z klimatyzacją Nanoe była Toyota Camry z 2012 r. Od tamtego czasu technologia bardzo się rozwinęła i jest nieporównywalnie skuteczniejsza. W Lexusach UX, ES, RX, LS i LC klimatyzacja Nanoe jest już w wyposażeniu standardowym podstawowych wersji. Co ważne, taka wentylacja nie wymaga specjalnych zabiegów serwisowych, nie trzeba też dolewać do niej żadnych specjalnych płynów etc. Do wytwarzanie cząsteczek wykorzystywana jest skroplona wilgoć z powietrza i dlatego uzupełnianie wody też nie jest konieczne. Co więcej, ze względu na sposób działania, w klimatyzacji Nanoe nie rozwijają się grzyby i pleśń, więc nie wymaga takich zabiegów pielęgnacyjnych, jak standardowe układy. A wszystko sprowadza się do tego, że jest po prostu zdrowsza.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje