Zielone światło ostrzegawcze w autach. Projekt trafi do prezydenta
W połowie stycznia br. informowaliśmy o projekcie przygotowywanym przez posłów pozwalającym na korzystanie przez strażaków-ochotników z zielonego światła ostrzegawczego. Ten prosty sposób miałby przyspieszyć i ułatwić dojazd do remizy prywatnym samochodem. Kiedy propozycja trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego?

W skrócie
- Posłowie przygotowują projekt pozwalający strażakom-ochotnikom OSP korzystać z zielonego światła ostrzegawczego w prywatnych samochodach.
- Zielone światło ma pełnić funkcję informacyjną i nie nadaje pojazdom statusu uprzywilejowanego, a korzystający będą musieli je kupić na własny koszt.
- Projekt ustawy spotyka się z mieszanymi opiniami i przed wejściem w życie wymaga dopracowania kwestii kontroli i informowania kierowców o nowych zasadach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W Polsce zrzeszonych jest kilkadziesiąt tysięcy strażaków-ochotników, którzy funkcjonują w ramach Ochotniczych Straży Pożarnych. Osoby te korzystają z prywatnych samochodów, aby dotrzeć do remizy, a następnie nieść pomoc poszkodowanym. Posłowie zaproponowali wprowadzenie błyskającego światła w kolorze ostrzegawczym, z którego druhowie mogliby korzystać w określonych przypadkach we własnych pojazdach.
Zielone światło ostrzegawcze. Ukłon w stronę strażaków OSP
Co najważniejsze, zielone światło ostrzegawcze nie dawałoby pojazdowi statusu pojazdu uprzywilejowanego. Oznacza to, że kierowcy nie byliby zobowiązani do zjeżdżania na bok i ułatwiania przejazdu, co jest obowiązkiem w przypadku niebieskich sygnałów świetlnych. Rola tego typu oświetlenia byłaby wyłącznie informacyjna - dzięki niemu zmotoryzowani wiedzieliby, że danym samochodem porusza się strażak-ochotnik jadący do remizy na wezwanie.
Zdaniem zwolenników tej propozycji kierowcy zachowywaliby większą ostrożność, a część z nich dobrowolnie ułatwiałaby przejazd. W połowie stycznia poseł Bartosz Romowicz - przewodniczący sejmowej podkomisji ds. rozwoju i promocji OSP - przekazał, że projekt jest już w trakcie opracowywania. Podkreślił również, że trwają rozmowy z wicemarszałkiem Senatu oraz strażakiem Maciejem Żywnym, aby jak najlepiej doprecyzować zasady działania nowego oświetlenia.
Zielone światło dla strażaków trafi na biurko prezydenta. Jest termin
Według informacji, do których dotarli dziennikarze portalu RMF FM, projekt ustawy pozwalający druhom OSP korzystać z zielonego światła ostrzegawczego ma trafić na biurko prezydenta Karola Nawrockiego jeszcze przed wakacjami. MSWiA zaakceptowało przedstawioną propozycję, a ostatecznymi poprawkami zajmie się Sejm.
Szybszy dojazd do remizy. Zielone światło tylko dla OSP
Zielony sygnał ostrzegawczy ma być czytelną informacją dla innych kierowców, że danym pojazdem porusza się druh OSP jadący na wezwanie. Cel jest prosty - zmotoryzowani będą mogli ułatwić przejazd lub pozwolić na szybszy wyjazd z drogi podporządkowanej. Romowicz podkreśla, że przepis ten nie będzie zezwalał na łamanie prawa.

Pozytywnie do propozycji wprowadzenia nowego typu oświetlenia odniosła się także Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej. W rozmowie z RMF FM Bartosz Romowicz dodał, że opinia PSP stanowi swoistą rekomendację do dalszych prac nad projektem ustawy.
Kto sfinansuje zakup zielonego światła ostrzegawczego i ile kosztuje?
Zakup świateł ostrzegawczych nie będzie finansowany z budżetu państwa - koszt będą musieli pokryć druhowie z własnej kieszeni. Cena takiego oświetlenia oscyluje od około 80-100 zł za najprostsze lampy stroboskopowe. Nie brakuje również bardziej rozbudowanych lamp, za które trzeba zapłacić nawet ponad 200 zł.
Green Lights dla OSP. Pomysł budzi skrajne opinie
Zwolennicy wprowadzenia nowego typu oświetlenia przekonują, że jego montaż mógłby znacząco przyspieszyć czas dojazdu do remizy. W dużej mierze jednak obecność korków i natężenie ruchu zależą od miejsca zamieszkania - w niewielkich miejscowościach i na wsiach korzystanie z takiego rozwiązania często nie byłoby konieczne. Nie brakuje jednak miejsc, gdzie strażacy systematycznie stoją w zatorach, jak chociażby przykład Góry Kalwarii przywoływany przez Bartosza Romowicza.
Przeciwnicy "Green Lights" wskazują natomiast, że ustandaryzowanie systemu oraz wykluczenie nadużyć może być trudne. Pojawiają się pytania, w jaki sposób kontrolowane będzie używanie świateł oraz jakie kary będą grozić za ich nadużycie. Niezbędne będzie również przeprowadzenie kampanii informacyjnej dla kierowców, aby jasno wyjaśnić, jak zachować się na widok pojazdu z włączonym zielonym sygnałem. Wszystkie te kwestie muszą zostać dopracowane, zanim projekt ustawy wejdzie w życie.










