Tusk o zapasach, Orlen o dostawach. Czy paliwo w Polsce podrożeje?
Rząd zapewnia, że zapasy paliw w Polsce utrzymują się na bezpiecznym poziomie, a dostawy surowców pozostają niezagrożone mimo napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie oznacza to jednak całkowitej stabilizacji cen na stacjach paliw, ponieważ wciąż są one uzależnione od sytuacji na światowych rynkach ropy.

W skrócie
- Premier Donald Tusk i Orlen zapewniają, że zapasy paliw w Polsce są na wysokim poziomie i nie ma zagrożenia dla dostaw.
- Orlen monitoruje sytuację na Bliskim Wschodzie, ale nie przewiduje zakłóceń pracy rafinerii ani przerw w dostawach LPG.
- Rząd podkreśla, że ceny paliw mogą się zmieniać w związku z sytuacją na światowych rynkach ropy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Rosnące napięcia geopolityczne i doniesienia o atakach na Iran wywołały obawy o dostępność paliw w wielu krajach. W Polsce - jak przekonuje sam premier Donald Tusk oraz koncern Orlen - nie ma jednak powodów do niepokoju. Według oficjalnych informacji system dostaw działa normalnie, a poziom rezerw pozostaje wyższy niż zwykle. Jednocześnie podkreślono, że wpływu sytuacji międzynarodowej na ceny detaliczne nie da się całkowicie wykluczyć.
Polskie rezerwy paliw bezpieczne. Orlen omija Cieśninę Ormuz
Premier Donald Tusk poinformował przed posiedzeniem rządu, że krajowe rezerwy paliw nie są zagrożone, a konflikt na Bliskim Wschodzie nie oddziałuje bezpośrednio na dostawy ropy do Polski. Jak zaznaczył, struktura importu została zbudowana w sposób ograniczający ryzyko zakłóceń, a surowiec nie trafia do Polski przez newralgiczną Cieśninę Ormuz.
Szef rządu wskazał również na wysoki poziom zapasów. System magazynowy jest obecnie wypełniony w ponad 73 proc., co oznacza około 3 mln metrów sześciennych ropy. Jak podkreślono w cytowanym przez PAP komunikacie - trend ten wciąż jest wzrostowy.
"Nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliwa w Polsce (…) sytuacja jest absolutnie stabilna" - powiedział premier. Podobnie oceniono stan krajowych zapasów gazu ziemnego.
Orlen śledzi sytuację na Bliskim Wschodzie
Do sytuacji odniósł się także koncern Orlen, który przekazał, że na bieżąco analizuje rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie oraz ich możliwy wpływ na rynki surowców energetycznych. Spółka podkreśliła w komunikacie, że obecnie nie widzi zagrożeń dla pracy rafinerii ani ciągłości dostaw paliw do kraju, a system zapasów obowiązkowych i strategicznych stanowi zabezpieczenie na wypadek przejściowych problemów w handlu międzynarodowym.
Firma przypomniała, że od lat dywersyfikuje kierunki dostaw ropy. Surowiec pochodzi z różnych regionów świata, a długoterminowe kontrakty z międzynarodowymi partnerami ograniczają zależność od pojedynczych szlaków transportowych. Orlen zapewnia także, że nie przewiduje przestojów produkcyjnych, a dostępność LPG pozostaje stabilna dzięki własnej produkcji i importowi morskiemu głównie z USA oraz krajów Europy Zachodniej i Północnej.
Sytuacja dostaw jest stabilna, ale z cenami paliw może być różnie
Choć dostawy są zabezpieczone, rząd nie ukrywa, że sytuacja na giełdach surowcowych może przełożyć się na ceny paliw. W ostatnich dniach notowania ropy rosną w reakcji na eskalację konfliktu z udziałem Iranu, USA i Izraela oraz napięcia wokół transportu przez Cieśninę Ormuz, kluczową dla światowego handlu ropą.
Premier zapowiedział, że Orlen może wykorzystywać dostępne narzędzia finansowe, w tym politykę marżową, aby ograniczać skutki gwałtownych wahań cen. Jednocześnie zaznaczył, że pełnej stabilności cen nie da się zagwarantować, ponieważ są one powiązane z globalnym rynkiem surowców.










