Przez zmianę unijnych przepisów Tesla straciła potężne źródło dochodów
W ciągu trzech kwartałów ubiegłego roku na sprzedaży prawo do emisji spalin Tesla zarobiła niemal 2 mld dolarów. Jednak 2026 rok będzie dla amerykańskiego producenta znacznie gorszy. Wszystko przez zmianę unijnych przepisów.

W skrócie
- Tesla zarobiła niemal 2 mld dolarów na sprzedaży praw do emisji spalin w ciągu trzech kwartałów ubiegłego roku.
- Zmiana unijnych przepisów sprawi, że od 2026 roku Tesla i Volvo stracą możliwość zarabiania na handlu prawami do emisji.
- Europejscy producenci samochodów, zmagający się z restrykcyjnymi normami emisji, obecnie nie muszą co roku płacić kar, lecz mają trzyletni okres rozliczeniowy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Unia Europejska, bez względu na koszty, zaostrza przepisy dotyczące emisji spalin. Obecnie są one tak restrykcyjne, że spełnić nie jest ich w stanie żaden samochód spalinowy. Za przekroczenia emisji przewidziane są kary w wysokości 93 euro, które producenci mają płacić od każdego samochodu i każdego grama CO2 ponad limit.
Unia wprowadziła przepisy, na których zarobiła Tesla
Eksperci szacują, że potencjalna wysokość grzywien, które powinni zapłacić europejscy producenci samochodów wynosi 15 mld euro.
By uniknąć kar w 2025 roku producenci łączyli się w grupy. Firmy, którym groziły kary rozliczały się łącznie z tymi, które miały zapasy emisji, oczywiście nie za darmo.
Najbardziej korzystała na tym Tesla, która tylko w ciągu trzech pierwszych kwartałów zarobiła na tym procederze niemal 2 mld dolarów. W tym samym czasie sporo na prawach do emisji zarobiło również należące do chińskiego Geely Volvo - około 273 mln dolarów. Dla porównania - w całym 2024 roku było to 111 mln dolarów, a w 2023 roku - 102 mln dolarów.
Unijne prawo zadziałało więc tak, że europejscy producenci musieli płacić firmom amerykańskim i chińskim.
Europejskie firmy w kłopotach. Ale kar na razie nie zapłacą
Zaostrzane normy emisji i wymuszone inwestowanie w samochody elektryczne doprowadziło do kłopotów europejskich producentów. Produkcja i sprzedaż samochodów spadła, w zakładach zaczęły się zwolnienia i przymusowe przestoje.
Zaalarmowana Unia zareagowała. W marcu ubiegłego roku zdecydowano, że kary za przekroczenia emisji nie będą płacone co rok, ale zostaną uśrednione w trzyletnim horyzoncie czasowym. Nie tylko oznacza to, że kary będą płacone o dwa lata później, ale również daje szansę producentom "nadrobienia" przekroczonych limitów w kolejnych latach.
W efekcie Tesla i Volvo w 2026 roku stracą źródło pokaźnego zarobku, bo producentom europejskim już nie zależy na kupowaniu praw do emisji. W zeszłym roku Tesla sprzedawała prawa do emisji Stellantisowi, Toyocie, Fordowi, Maździe i Subaru. W tym roku umowy nie podpisano jeszcze z nikim.









