Reklama

Policja kupuje nowe radary. Szkoda, że znów niewiarygodne!

Aż 3,3 mln zł zapisano w budżecie policji na zakup 78 (opcjonalnie 88) nowych mierników prędkości. Mundurowi zakończyli właśnie przyjmowanie zgłoszeń do nowego przetargu na dostawę radarów.

Do wyścigu o lukratywny kontrakt stanęło dwóch oferentów. Z informacji "Dziennik.pl" wynika, że zwyciężyła warszawska firma Safety Camera Systems, która wyceniła dostawę urządzeń na niespełna 2,4 mln zł. Oznacza to, że za pojedynczy radar Policja zapłacić musi około 27 tys. zł.

Reklama

Kontrowersje wzbudza jednak sam zaproponowany mundurowym sprzęt. Podobnie jak dwa lata temu, gdy policja zakupiła aż 400 nowych ręcznych mierników prędkości (wówczas również zwycięzcą przetargu została Safety Camera Systems - przyp. red.) wybór paść miał na amerykańskie urządzenia LTI 20/20 TruCam.

Nowe radary pierwotnie zastąpić miały wycofywane Rapidy-1 i owiane złą sławą rosyjskie Iskry, których pomiary masowo podważały polskie sądy. Problem w tym, że radar LTI 20/20 TruCam cierpi na pewną przykrą przypadłość. Eksperci wielokrotnie zwracali uwagę na fakt, że pojazd, który znajduje się w "celowniku" wizjera optycznego, nie musi wcale odpowiadać temu, którego prędkość została zmierzona! Chodzi o to, że teoretyczny zasięg urządzenia wynosi aż 1200 metrów, ale już przy odległości 500 m od funkcjonariusza dokonującego pomiaru, wiązka lasera może mieć ponad metr szerokości!

Na nieszczęście policji, do takiej argumentacji wielokrotnie (!) przychylały się polskie sądy! Już w styczniu 2014 roku Sąd Okręgowy w Zamościu, uwalniając kierowcę od zarzutu przekroczenia prędkości, powołał się na opinię biegłego. W uzasadnieniu wspomnianego wyroku można było przeczytać, że "biegły ten podważył przekonanie (a tym samym i oparte na nim ustalenia), zeznających w sprawie w charakterze świadków funkcjonariuszy policji dokonujących czynności kontrolno-pomiarowych (...) co do tego, że dysponując laserowym miernikiem prędkości ULTRALYTE LTI 20-20 100 LR byli w stanie dokonywać precyzyjnych pomiarów prędkości poszczególnych pojazdów, a to dzięki optycznemu celownikowi umożliwiającemu wybór dowolnego celu na drodze, niezależnie od liczby pojazdów oraz pasów ruchu (...).

Jest jeszcze jeden istotny aspekt, wykluczający pomiar prędkości obiektów w dalszej odległości i wynika on z zasady działania mierników laserowych. Jeśli operatorowi drgnie ręka i wiązka laserowa przesunie się po stojącym obiekcie, wynikiem będzie pomiar prędkości z jaką przesunęła się wiązka, a nie zero! Dlatego właśnie między bajki włożyć można opowiadane przez policjantów stwierdzenia o pomiarze do odległości 1200 metrów, czy nawet od 300 do 500 metrów.

Przypominamy, że TruCam LTI 20/20 to urządzenie pozbawione zoomu, stałoogniskowe, którego ostrość obiektywu ustawiona jest na 70 m. Instrukcja mówi, że pomiar można wykonać w większej odległości, a następnie należy samochód utrzymać w celowniku do odległości 70 m, gdy zostanie zrobione zdjęcie. Poprawny dowód to dwa zdjęcia - z celownikiem, samochodem i prędkością oraz drugie - z nr rejestracyjnym, ale bez celownika, wykonane z odległości 70 m. Urządzenie ma natomiast funkcję rejestrowania sekwencji wideo, dzięki czemu policjant udowodnić może np., że kierowca przekroczył linię ciągłą, przejechał na czerwonym świetle, czy podróżował bez zapiętych pasów bezpieczeństwa.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje