Kwestia jazdy na rowerze po spożyciu alkoholu to temat, który powraca właściwie każdego roku. Chociaż bez wątpienia świadomość w naszym społeczeństwie jest coraz większa, wciąż nie brakuje opinii, że wypicie "jednego zimnego piwka" podczas rowerowej wyprawy w upalny dzień, to w zasadzie żadne przewinienie. Rzeczywistość jest jednak inna.
W lato nie brakuje pijanych rowerzystów
Niedawno mogło się o tym przekonać dwóch rowerzystów zatrzymanych przez lwóweckich policjantów. Jako pierwsza badaniu alkomatem została poddana 39-latka, która zwróciła uwagę funkcjonariuszy swoim chwiejnym torem jazdy. Okazało się, że rowerzystka miała 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Niespełna pół godziny później policjanci z drogówki zatrzymali 50-letniego cyklistę. W jego przypadku alkomat wskazał wynik 2,1 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Zarówno mężczyźnie, jak i kobiecie grożą teraz spore konsekwencje.
Nietrzeźwym rowerzystom grożą wysokie mandaty
Nowy taryfikator, który obwiązuje od stycznia 2021 roku nie pozostawia w tym względzie taryfy ulgowej. Prawo w kwestii jazdy rowerem pod wpływem lub po spożyciu alkoholu jest jasne: Jazda "po pijaku" na rowerze jest zabroniona i surowo karana:
- Za jazdę w stanie po użyciu alkoholu (0,2-0,5 promila alkoholu) lub podobnie działającego środka - mandat w wysokości 1000 zł.
- Za jazdę w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) lub pod wpływem podobnie działającego środka - mandat w wysokości 2500 zł.
Policja może kierować wniosek do sądu
To jednak nie wszystko. Jeśli jadąc rowerem po spożyciu spowodujemy zagrożenie na drodze policjant może zrezygnować z ukarania nas mandatem i skierować wniosek bezpośrednio do sądu na podstawie art. 87 par. 3 ustawy Kodeks wykroczeń. Sąd z kolei może nas ukarać znacznie poważniejszą grzywną w wysokości nawet do 30 tys. złotych i dodatkowo zakazać nam prowadzenia pojazdów niemechanicznych.












