Niemcy wlewają alkohol do fotoradarów. 400 mandatów dziennie
Niemcy mają sposób na kontrolę kierowców tam, gdzie brak energii elektrycznej wyklucza działanie klasycznego fotoradaru. Z pomocą przychodzi technologia rozwijana od lat przez Toyotę i... konstruktorów okrętów podwodnych - ogniwa paliwowe. Pilotażowy system zamontowany na rozbudowywanym odcinku autostrady w A4 w Kolonii okazał się być prawdziwym postrachem kierowców. Nietypowy, zasilany metanolem fotoradar, rejestruje tam ponad 400 wykroczeń dziennie.

W skrócie
- W Niemczech stosowany jest nowy typ fotoradaru zasilany metanolem, który może działać bez stałego dostępu do energii elektrycznej.
- Pilotażowe urządzenia zamontowane na autostradzie A4 w Kolonii i drodze B55a rejestrują ponad 400 wykroczeń dziennie.
- Technologia może znaleźć zastosowanie w Polsce, gdzie fotoradary często czekają na przyłącza energetyczne.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W Niemczech upowszechnia się właśnie zupełnie nowy typ fotoradaru, który może pracować bez stałego dostępu do energii elektrycznej. Nie chodzi jednak o powszechnie stosowane na niemieckich drogach przyczepki z fotoradarami zasilanymi z akumulatorów.
Specjalizująca się w rozwiązaniach dotyczących rejestracji drogowych wykroczeń i monitoringu drogowego firma Vetro Verkehrselektronik opracowała zupełnie nowy typ fotoradaru - stacjonarne urządzenie zasilane energią generowaną przez ogniwo paliwowe. Dzięki temu fotoradar można szybko zamontować w dowolnej lokalizacji i korzystać z niego przez długi czas. Okresowo należy go jedynie zatankować metanolem.
Fotoradary na alkohol. Niemcy stawiają na ogniwa paliwowe
Pierwszy fotoradar z ogniwami paliwowymi już w sierpniu trafił na drogę krajową B55a w pobliżu Kolonii, gdzie bardzo często dochodzi do kolizji. To sześciokilometrowy łącznik prowadzący od centrum do węzła autostradowego Kolonia-Wschód (z autostradami A3 i A4). Zainstalowano tam urządzenie Poliscan FM1 - stacjonarny miernik prędkości wykorzystujący technologię LIDAR produkowany przez firmę Vitronic.
Fotoradar zasilany jest ogniwem paliwowym, które - w wyniku reakcji elektrochemicznej - samo produkuje prąd. W przeciwieństwie do samochodów wykorzystujących technologię ogniw paliwowych, jak np. Toyota Mirai, paliwem nie jest tu jednak wodór. Zamiast niego postawiono na inny typ ogniw zasilanych - łatwiejszym do magazynowania - metanolem. Tego rodzaju rozwiązania stosowane są dziś głównie w systemach napędu niezależnego od powietrza montowanych w najnowocześniejszych okrętach podwodnych z klasycznym napędem spalinowo-elektrycznym.
Pilotażowy system został wydzierżawiony przez władze Kolonii na 36 miesięcy za kwotę 260 tys. euro wliczając w to serwis i konserwację. Miasto było jednak z niego na tyle zadowolone, że już w połowie grudnia kolejny z tankowanych alkoholem fotoradarów ustawiono na remontowanym odcinku autostrady A4.
Typ systemu jest podobny do tego na B55a, tylko z rozszerzoną funkcją, że zakaz jazdy ciężarówką jest również kontrolowany na docelowych pasach
Ze względu na zły stan techniczny lokalnego mostu na remontowanym odcinku wprowadzono ograniczenie prędkości dla pojazdów ciężarowych do 40 km/h, a ciężarówki mogą się tam poruszać wyłącznie po jednym pasie.
Lokalne media informują, że w nieco ponad trzy tygodnie od uruchomienia nowy, tankowany metanolem fotoradar na A4 okazał się być prawdziwym postrachem kierujących. Średnio, przez pierwsze 23 dni funkcjonowania urządzenia, rejestrowało ono ponad 400 wykroczeń dziennie. W sumie nietypowy fotoradar ujawnił 4108 wykroczeń popełnionych przez kierowców jadących w stronę Achen i 5050 wykroczeń popełnionych przez jadących w kierunku Olpe.
Niemieckie fotoradary rozwiązaniem na polskie problemy?
Władze Kolonii nie wiedzą, jak długo potrwa remont wspomnianego odcinka A4, więc zdecydowały się na wydzierżawienie nowego urządzenia przynajmniej do końca lutego 2027 roku. W tym przypadku koszty - wraz z serwisem - to 245 tys. euro. Lokalne władze nie mają jednak wątpliwości, że przy takim poziomie ujawnianych wykroczeń, kolejny z tankowanych alkoholem fotoradarów powinien - przynajmniej częściowo - na siebie zarobić.
Technologia, która powoli upowszechnia się w Niemczech może okazać się skutecznym rozwiązaniem polskich problemów z rozbudową sieci Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym Canard. Dość przypomnieć, że jeszcze w dwa lata temu, wiele odebranych przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego fotoradarów potrafiło tkwić przy drogach po kilkanaście miesięcy zanim finalnie lokalnym dostawcom udało się doprowadzić do nich przyłącza energetyczne.








