14 zł za 100 km i gwarancja na 1 mln km. Toyota ma nowy plan na Europę
Milion kilometrów gwarancji na baterię i średnie zużycie energii na poziomie niespełna 14 kWh/100 km. W taki sposób Toyota, która do tej pory nie spieszyła się z samochodami elektrycznymi w Europie, chce przekonać klientów do swoich nowych aut bateryjnych. Pokazała w Polsce cztery elektryczne nowości. Pierwsze z nich trafić mają do salonów jeszcze przed końcem roku. Dlaczego Toyota zdecydowała się wprowadzić do Europy aż cztery nowe samochody elektryczne właśnie teraz?

W skrócie
- Toyota wprowadza cztery nowe modele samochodów elektrycznych do Europy, by przygotować się na nadchodzące, bardziej rygorystyczne limity emisji CO2.
- Nowe auta oferują milion kilometrów gwarancji na baterię oraz niskie zużycie energii, co ma przekonać głównie klientów biznesowych.
- Debiutujące modele, takie jak BZ4X i Urban Cruiser, mają pomóc obniżyć średnią emisję Toyoty i przedłużyć obecność hybryd na rynku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Odpowiedź jest prosta. Japońska marka już dziś szykuje się na kolejną, zaplanowaną na 2030 rok, obniżkę limitów dotyczących emisji CO2. Zgodnie z planem Komisji Europejskiej, już za niespełna cztery lata średni dopuszczalny limit emisji CO2, po przekroczeniu którego na producentów nakładane są gigantyczne kary, spadnie z aktualnych 93,6 g CO2/km do zaledwie 50 gramów CO2/km.
By w limicie zmieścił się samochód z napędem spalinowym, jego średnie "homologacyjne" zużycie paliwa musiałoby wynosić - uwaga - 2,15 l/100 km.
Takiego poziomu nie będą w stanie uzyskać żadne auta spalinowe za wyjątkiem części pojazdów wyposażonych w napędy plug-in. Mówiąc wprost - by jak najdłużej móc oferować nabywcom klasyczne hybrydy, które cieszą się ogromnym wzięciem zwłaszcza na takich rynkach jak Polska, producent musi mieć w ofercie "wolumenowe" modele elektryczne. Tylko takie podejście pozwoli obniżyć średnią emisję dla całej marki i - jeszcze przez kilka lat - utrzymać w cennikach auta spalinowe.
Jasnym jest, że np. w Polsce, gdzie udział aut elektrycznych w ogóle rejestracji to obecnie rekordowe 7,8 proc. (dane sierpniowe), żaden z nowych elektryków Toyoty nie stanie się bestsellerem. Tyle, że marka musi przekonać do nich nabywców na bogatszych i lepiej zelektryfikowanych (pod względem infrastruktury) rynkach, by w krajach takich jak Polska czy Czechy, móc oferować klasyczne, cenione przez klientów hybrydy.
W jaki sposób Toyota chce sprostać temu wyzwaniu? Odpowiedzią są zaprezentowane w Katowicach nowe modele BZ4X, BZ4X Touring, C-HR+ i Urban Criuser. Wszystkie to ładowane z gniazdka elektryki szyte na miarę potrzeb i wymagań europejskich nabywców. Jak Toyota planuje zachęcić ich do wyboru europejskich nabywców?
Japończycy postawili na sprawdzone rozwiązania. Chcą wabić klientów do salonów niskim zużyciem energii i typową dla marki trwałością. Przykładowo - nowe baterie akumulatorów mają 10 lat gwarancji limitowanej przebiegiem miliona kilometrów. Takie podejście to jasny komunikat dla nabywców biznesowych, by nie obawiali się jednego z największych problemów współczesnych aut elektrycznych, czyli utraty wartości.
Dlaczego akurat oni? Bo to nabywcy firmowi odpowiadają dziś za ponad 60 proc. rejestracji w UE, a Komisja Europejska szykuje się właśnie do "przyspieszenia tempa elektryfikacji flot". Mówiąc prościej - wszystko wskazuje na to, m.in. za sprawą nowych "rozwiązań fiskalnych", firmy "zachęcone" zostaną do wymiany swoich flot ze spalinowych na elektryczne na długo przed planowanym na 2035 rok zakazem rejestracji w UE aut spalinowych.
Toyota chce też kupić nabywców niskimi kosztami eksploatacji. W przypadku rodzinnych modeli BZ4X czy CH-R+ producent deklaruje zużycie energii na poziomie nawet poniżej 14 kWh/100 km. Biorąc pod uwagę aktualne dane Ministerstwa Rozwoju, co do kosztów energii elektrycznej w Polsce (2,61 zł za kWh na ładowarkach komercyjnych), pokonanie dystansu 100 km korzystając z publicznej sieci ładowania kosztować może użytkownika 36,5 zł. Ładując auto z własnego gniazdka, nawet jeśli nie dysponuje się fotowoltaiką, koszt przejechania 100 km wynosić może poniżej 15 zł.

Kiedy nowe elektryczne Toyoty trafią na rynek? Pierwsza w salonach pojawi się kompletnie odświeżona Toyota BZ4X, która otrzymała gruntownie zmodernizowany układ napędowy i system zarządzania energią. W Polsce zmodernizowanego modelu spodziewać się można jeszcze przed końcem roku. Zaraz po niej, wiosną, cenniku uzupełnią BZ4X Touring z wydłużonym nadwoziem i większym bagażnikiem oraz rodzinny C-HR+. W połowie roku do salonów trafić ma miejski crossover Toyota Urban Cruiser. Chociaż nazwa sugeruje stricte miejskie przeznaczenie, auto mierzy aż 4,28 m długości i oferuje zaskakująco przestronne wnętrze.
Czy taka ofensywa modelowa wystarczy, by przekonać europejskich nabywców do nowych elektrycznych modeli japońskiego producenta? Miejmy nadzieję, że tak, bo każdy sprzedany w Europie elektryk obniża bilans emisji CO2 Toyoty i przedłuża rynkowy żywot kochanych przez polskich nabywców samochodów hybrydowych.










