Reklama

Policja łamie prawo?

Niedawno pisaliśmy, że policjanci z Trójmiasta rozbili nieoznakowane audi A6 powodując przy okazji niemały karambol.

Artykuł wywołał gorącą dyskusję na temat postępowania funkcjonariuszy poruszających się nieoznakowanymi radiowozami.

Reklama

Do naszej redakcji wpłynęło sporo maili, w których opisywaliście liczne przypadki niestosownego zachowania policjantów. Oto list, jaki otrzymaliśmy od czytelnika z Warszawy:

Kilka dni temu byłem świadkiem brawury i bezmyślności polskiej policji. Sytuacja wyglądała następująco: stałem na czerwonym świetle na skrzyżowaniu, przede mną motocyklista.

Światło zmieniło się na zielone, motocyklista ruszył na wprost, a z prawego pasa przeznaczonego tylko do skrętu w prawo(!) ruszył bardzo żwawo jasnoniebieski, nieoznakowany VW passat, oczywiście na wprost, w pogoni za motocyklistą. Panowie w Passacie prawie się rozbili o wyjeżdżające z parkingu z prawej strony auto, ale jakoś udało im się uniknąć wypadku.

Motocyklista był już dalej, ale panowie z passata go dogonili i zatrzymali. Postanowiłem się zatrzymać, żeby zwrócić uwagę panom policjantom, że jeżdżą jak "wariaci" i czemu ma to niby służyć, że pędzą grubo ponad 100km/h po jezdni jednopasmowej, gdzie mijają dużo samochodów?

Lekko (jak to bywa) poirytowany pan policjant, powiedział mi że nie będzie ze mną rozmawiał, bo nie ma czasu i że on nie podlega karze, więc nic mi do tego. Na moje zapytanie, czemu nie zatrzymał motocyklisty na skrzyżowaniu, obśmiał się mówiąc, że na skrzyżowaniu motocyklista nie popełnił wykroczenia, dopiero później.

I tu proszę Państwa moje poirytowanie sięgnęło zenitu. panowie policjanci zakładają kto będzie jechał szybko i nie zważając na nic, sami łamiąc przepisy (przypominam jazda na wprost z pasa przeznaczonego do skrętu w prawo) puszczają się za motocyklistą pędzać jak szaleni. A ja się pytam w takim razie, czy jak pan policjant w kogoś "przywali" i zginą osoby to też będzie taki mądry?

Wygląda na to, że policja w nieoznakowanych radiowozach to państwo w państwie i robią co chcą. Nie walczą o bezpieczeństwo, czego spodziewałem się usłyszeć od policjanta, tylko usłyszałem, że pan policjant jest zwolniony z odpowiedzialności. Ale czy jest też zwolniony z myślenia?

Myślę, że kierowca motoru jechałby dużo wolniej, ale widząc auto osobowe tuż za nim w lusterkach, odkręcił niestety gaz. Policja nie zważając na nic, czysto z założenia "poszła" za nim i powodowała, według mnie, dużo większe zagrożenie niż sam motocyklista. W niektórych krajach mądra policja przerywa pościg dla bezpieczeństwa obywateli, u nas niestety widać, że za kółkami mocnych radiowozów cywilnych nie zawsze siedzi ktoś mądry, tylko ktoś kto wie że jest bezkarny.

Czy musi dojść do tragedii żeby dotarło to do przełożonych, rządzących?

Ten przykład uzmysłowił mi jedno -policja tak naprawdę ma ściągać mandaty, a za kierownicą radiowozów siedzą jeszcze bardziej bezmyślni kierowcy niż przeciętny Kowalski.

Zdarzenie miało miejsce na ulicy Płochocińskiej (od ul. Cieślewskich w kierunku Nieporętu) w Warszawie w (pojazd policji -jasnoniebieski VW Passat na numerach WPR, niestety ze zdenerwowania nie zapamiętałem całego numeru) . Byłem bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia, "chamskiego" podkręcania motocyklisty, brawurowej jazdy policji i to czysto z założenia. Proszę o publikację tego materiału, ponieważ napisanie skargi do policji nic nie wskóra...

Jak tak dalej pójdzie to będziemy ofiarami jazdy bezmyślnych policjantów i trzeba będzie powołać nadrzędną jednostkę, która będzie nas chronić przed policją. Nie walczą o bezpieczeństwo i sami nie stosują się do przepisów.

A co Ty o tym sądzisz? Czy również spotkałeś się z podobnym zachowaniem funkcjonariuszy?

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lama | lamy | wprost | policja | motocyklista | Audi A6

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje