Reklama

Odkażasz auto? Uważaj, żebyś go nie zniszczył!

Druga fala koronawirusa sprawia, że ludzie na całym świecie zaczynają dostrzegać zalety posiadania własnych czterech kółek. Powodem nowego trendu, który winduje ceny aut używanych m.in. w Niemczech i Wielkiej Brytanii, jest strach przed zarażeniem, do jakiego dojść może chociażby w środkach transportu publicznego.

Na popularności zyskują też różnej maści odkażacze, którymi kierowcy często traktują nie tylko dłonie, ale też takie elementy pojazdu, jak: klamki, kierownice, lewarki zmiany biegów czy przyciski na desce rozdzielczej.

Reklama

Skokowy wzrost zainteresowania higieną to jeden z niewielu pozytywnych aspektów pandemii koronawirusa. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że podobnie jak przesadne izolowanie się od zarazków nie służy naszemu układowi odpornościowemu, tak samo przesadna dbałość o czystość auta może mu zaszkodzić!

To nie żart. Bazą dla większości preparatów jest alkohol metylowy zwany powszechnie metanolem. To silnie toksyczna trucizna, która w dużych stężeniach (lekarze zalecają dezynfekcje alkoholem co najmniej 60 proc.) może uszkodzić takie elementy, jak np: tapicerki czy przełączniki. W pierwszym przypadku istnieje duże ryzyko odbarwienia powierzchni i dotyczy to nie tylko foteli czy materiałowych obić boczków drzwi, ale nawet elementów skórzanych, które są przecież barwione chemicznie.

Sporo ryzykujemy również pryskając odkażaczem na "gumowane" przełączniki czy klamki wewnętrzne. Ich nietypowa faktura to w istocie specjalny lakier, który w częstym kontakcie z alkoholem po prostu zacznie się rozpuszczać... Jeśli więc już koniecznie chcemy zdezynfekować powierzchnię najlepiej, szybko wytrzeć ją do sucha chłonną szmatką tak, by ograniczyć czas działania alkoholu. Trzeba jednak uważać, by robić to delikatnie. Mocne "wcieranie" może jeszcze pogorszyć sprawę!

Warto również zdawać sobie sprawę z degradującego działania stosowanego dziś powszechnie ozonowania. Sprzedaż generatorów ozonu, który od lat stosowany jest właśnie do odkażania pojazdów (np. usuwania nieprzyjemnych zapachów), gwałtownie rośnie. Niestety wielu nowych użytkowników tego typu sprzętu nie zdaje sobie sprawy z niszczącego wpływu ozonu na różnej maści metale i tworzywa sztuczne spotykane w kabinach naszych pojazdów. Częstego kontaktu z ozonem nie tolerują chociażby tworzywa pokroju: ABS, CPVC, FRD czy LDPE, które spotkać można w różnych częściach pojazdu (deski rozdzielcze, boczki drzwi, przyciski, wygłuszenia, maskownice, inkrustacje ozdobne itd.). Większość z tego rodzaju tworzyw dobrze znosi kontakt z ozonem w małym stężeniu, ale częste ozonowanie wnętrza sprawia, że stają się kruche, łamliwe, podatne na zarysowania lub - wręcz przeciwnie - robią się miękkie i zaczynają "rozpuszczać".

Oczywiście sporadyczne, wykonywane raz na kilka lat, ozonowanie wnętrza nie wpłynie w zauważalny sposób na jego kondycję. Powtarzanie zabiegu kilka razy w roku może mieć jednak dla kabiny opłakane skutki! Warto mieć to na uwadze, zanim zdecydujemy się wydać kilkaset złotych na własny generator ozonu. Usługa ozonowania to koszt około 200 zł, więc dysponując tylko jednym pojazdem, inwestycja we własne urządzenie nie wydaje się zbyt dobrym pomysłem! 

PR

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje