Volkswagen Tayron 2.0 TDI za 250 tys. zł. Najlepszy SUV dla rodziny, ale nie idealny
Wszyscy już napisali o tym (Interia również), że Volkswagen Tayron zastępuje Tiguana Allspace'a, o istnieniu którego nie wszyscy wiedzieli, a także o tym, że poprzednia generacja auta była dostępna wyłącznie w Chinach. Zatem tu i teraz - Volkswagen Tayron 2.0 TDI o mocy 193 KM w topowej odmianie R-Line Plus za niecałe 248 tys. zł. Czym różni się Tayron od Tiguana, czy warto dopłacić kilkanaście tysięcy zł do większego modelu i czego zabrakło nam w aucie za ćwierć miliona złotych?

Spis treści:
Volkswagen Tayron nie jest ani najdroższym ani największym SUV-em Volkswagena (w ofercie wciąż mamy jeszcze bardziej wyrafinowanego Touraega), ale to właśnie on ma ambicje, by przekonać klientów, którzy poszukują rodzinnego, przestronnego SUV-a.

Bez wsiadania za kierownicę listę zalet można rozpocząć od szerokiej oferty napędów (benzyna, diesel, hybryda plug-in), ogromnego bagażnika (w wersji 5-miejscowej, jak testowana, 885 litrów), napędu 4x4 (w wersjach o mocy powyżej 150 KM) i opcjonalnego, trzeciego rzędu siedzeń.

Czym się różni Tayron od Tiguana?
Złośliwi mogliby powiedzieć, że głównie nazwą, a ci jeszcze bardziej - że także ceną. Faktycznie, porównując nadwozia obu modeli naprawdę trzeba się przypatrzeć, żeby dostrzec reflektory o innym kształcie, inaczej zaprojektowane zderzaki czy detale w postaci podświetlanego na czerwono loga (w Tayronie).

Nowy w gamie SUV jest jednak wyraźnie od Tiguana dłuższy - o ponad 25 cm - a przede wszystkim ma od niego większy rozstaw osi. 11 cm różnicy przeznaczono właśnie na powiększenie bagażnika, a także na zwiększenie ilości miejsca z tyłu. W identycznych wersjach napędowych do Tayrona trzeba dopłacić nieco ponad 12 tys. zł.

Volkswagen Tayron w kabinie
Wnętrza obu modeli są pod kątem wystroju praktycznie identyczne. Tayron w wersji R-Line Plus ma fotele o usportowionym wyglądzie ze zintegrowanymi zagłówkami i otworem w górnej części, niestety w Volkswagenie ktoś doszedł do wniosku, że klient wykładający na stół 250 tys. zł nie potrzebuje ich elektrycznej regulacji ani funkcji pamięci ustawień.

Dobrym i ergonomicznym pomysłem było za to przywrócenie klasycznych przełączników na kierownicy oraz umieszczenie dźwigni zmiany biegów nie na tunelu środkowym, lecz tam, gdzie zwykle znajduje się dźwignia wycieraczek. Dzięki temu zwolniła się przestrzeń właśnie na tunelu - wylądowało tam pokrętło, które może służyć do regulacji głośności lub, po wciśnięciu, wyboru trybów jazdy i podświetlenia kabiny.
Kokpit ma proste, nieskomplikowane linie bez zbędnych ozdobników. Głównym jego elementem jest 15-calowy ekran multimediów, pod którym umieszczono pola do sterowania klimatyzacją, a także zdublowane pola do regulacji głośności. Menu multimediów ma przejrzystą strukturę, a ekran dobrze reaguje na dotyk, jednak w przypadku asystenta głosowego można mieć wątpliwości - zdarzało mu się nie zrozumieć na przykład nazwy miejscowości. W aucie tej wielkości (i w takiej cenie) obraz z tylnej kamery cofania powinien mieć lepszą jakość - piksele widać szczególnie w miejscach gorzej oświetlonych, jak hale garażowe.

Odpowiednie skróty (np. ten od ustawień systemów wspomagających jazdę) są cały czas widoczne, więc dwoma ruchami można wyłączyć choćby system upominający za przekroczenie prędkości. Niestety nadal nie posiadł on kompletnej wiedzy na temat ograniczeń panujących na polskich drogach.

Przestrzeń zarówno z przodu jak i z tyłu, a także w bagażniku, jest przeogromna - w dodatku kanapę można przesuwać wzdłużnie, uchwyty Isofix są bardzo łatwo dostępne, a na pociechę (za brak nieszczęsnej regulacji elektrycznej foteli) kierowca i pasażer mogą skorzystać z funkcji masażu. Bagażnik ma podłogę o regulowanej wysokości, znalazło się w nim także gniazdo 230V oraz przycisk do rozkładania haka holowniczego (dopłata nieco ponad 6 tys. zł), który występuje wraz z systemem Trailer Assist, ułatwiającym manewr wycofania auta podczas przypinania przyczepy.

Volkswagen Tayron z 2.0 TDI, czyli najlepszy silnik do SUV-a
Mocny turbodiesel o wysokiej kulturze pracy sprzężony z 7-biegową przekładnią DSG, która przekazuje siłę napędową na cztery koła - lepszym silnikiem do SUV-a tej wielkości może być wyłącznie jednostka o liczbie cylindrów większej niż cztery, która zarezerwowana jest oczywiście tylko dla Touarega.

Tayron w tej odmianie zapewnia porządną dynamikę, która nie wymaga kręcenia silnika na wysoki obroty. Maksymalny moment obrotowy o wartości 400 Nm osiągany jest w szerokim zakresie, od 1750 do 3250 obr/min, i w większości codziennych sytuacji auto "jedzie" właśnie niskimi i średnimi obrotami, co pozytywnie wpływa także na poziom hałasu. Skrzynia płynnie i sprawnie zmienia przełożenia, a kierowca szybko może wyczuć, jakie ułożenie prawej stopy wymusza redukcję biegu lub, wręcz przeciwnie, kiedy można przyspieszyć bez niej.

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje jedynie 7,9 s, jednak wrażenie robią bardziej życiowe manewry wymagające dobrej elastyczności - czyli przyspieszanie np. od 60 do 100 km/h czy od 80 do 120 km/h.

Do wyboru jest kilka trybów jazdy, ale na co dzień najlepsze są Eco i Comfort, w tym pierwszym Tayron częściej "żegluje", natomiast w drugim skrzynia podczas toczenia chętniej redukuje biegi. Tryb Sport wzmaga wrażliwość silnika na wciśnięcie gazu i trzyma wyższe obroty, które akurat w tym aucie niewiele wnoszą.
Ile pali Volkswagen Tayron 2.0 TDI?
Komputer pokładowy najczęściej wskazywał dwie wartości - w mieście i podczas przepisowej jazdy autostradą zużycie nie przekraczało 7 l/100 km, natomiast w trasie i na drogach ekspresowych z baku po 100 km ubywało maksymalnie 6 litrów. Spory zbiornik paliwa (58 l pojemności) oznacza, że zasięg rzędu 900-950 km nie będzie problemem.

Jak jeździ Volkswagen Tayron? Komfort przede wszystkim
Uzbrojony w amortyzatory o zmiennej sile tłumienia Tayron jeździ bardzo przewidywalnie, żeby nie napisać nudno - czyli dokładnie tak, jak powinien prowadzić się rodzinny SUV.

Zawieszenie pracuje cicho i sprężyście, ale też komfortowo, szybko tłumiąc nierówności. Przechyły nadwozia są w aucie tej wielkości naturalne, ale też dają kierowcy dobre wyczucie tego, na ile może sobie pozwolić. Neutralny to chyba najlepsze słowo, żeby opisać układ jezdny i kierowniczy Tayrona - nie da ci niczego ekstra, ale też w żadnym punkcie nie będzie powodów do narzekania.
Volkswagen Tayron czy Skoda Kodiaq?
Bliźniaczym modelem ( pod względem konstrukcji) jest Skoda Kodiaq, która może być wyposażona w identyczny układ napędowy, a do tego ma jeszcze większy bagażnik (910 litrów!).

Jest też w topowej odmianie Sportline o ponad 20 tys. zł tańsza od Tayrona, a jednocześnie ma nad nim tę przewagę, że raczej nikt nie pomyli jej z mniejszym Karoqiem, na takiej zasadzie, jak Tayron może być pomylony z Tiguanem.
Długość/szerokość/wysokość (mm) | 4792/1866/1666 |
Rozstaw osi (mm) | 2790 |
Masa własna (kg) | 1827 |
Dopuszczalna masa całkowita (kg) | 2400 |
Liczba miejsc | 5/7 |
Dopuszczalna masa całkowita (kg) | 885-2090 |
Pojemność zbiornika (l) | 58 |
Pojemność silnika (cm3) | 1968 |
Maksymalna moc silnika (KM) | 193 |
Maksymalny moment obrotowy (Nm/przy obr.min.) | 400/1750-3250 |
Prędkość maksymalna (km/h) | 224 |
Przyśpieszenie 0-100 km/h (s) | 7,9 |
Skrzynia biegów | dwusprzęgłowa, 7-biegowa |
Zawieszenie przednie | Kolumny McPhersona |
Zawieszenie tylne | Wielowahaczowe |
Opony | 255/40 R20 |
Średnie katalogowe zużycie paliwa (WLTP) | 6,4 l/100 km |
Średnie testowe zużycie paliwa | 6,5 l/100 km |
Wnikając głębiej w cenniki trzeba jednak przyznać, że Skoda ma mniejszy ekran multimediów (13 cali), a elementy takie jak amortyzatory o zmiennej sile tłumienia czy elektrycznie otwierana pokrywa bagażnika wymagają dopłaty - różnica w cenie zaciera się na tyle, że wszystko będzie zależeć od oferty konkretnego dealera.
Jedno jest pewne - Volkswagen Tayron zadowoli każdego kierowcę, który szuka rodzinnego SUV-a z przepastnym bagażnikiem i kabiną. Pod wieloma względami jest jak Passat - tyle, że większy, droższy… i bardziej podobny do Tiguana.