Mitsubishi ASX w końcu nie wygląda jak Renault. Szkoda, że tyle pali
Mitsubishi ASX debiutował jako kopia modelu Renault Captur ze zmienionym znaczkiem. Od pewnego czasu oferowany jest model po modernizacji. Auto, oprócz odrębności stylistycznej, oferuje teraz kilka atutów względem francuskiego bliźniaka. Bywa jednak uparte w pewnej kwestii.

Spis treści:
Mitsubishi ASX w obecnej postaci pojawiło się na rynku na początku 2023 roku. Nie da się ukryć, że była to kopia francuskiego modelu - Renault Captur. ASX różniło się od niego tylko logotypem (co oczywiste) oraz atrapą chłodnicy. W rozmowie z Interią z marca 2024 r. Frank Krol, prezes europejskiego oddziału Mitsubishi tłumaczył, że wynikało to z konieczności szybkiego podejmowania decyzji, żeby "pozostać na rynku europejskim".
Zapewnił jednak, że po ASX i Colcie nie będzie już więcej samochodów Mitsubishi opartych na stylistyce Renault. "Każdy nowy model otrzyma oryginalny wygląd, zgodny z estetyką i DNA naszej marki". W efekcie już w 2024 roku do oferty dołączyło ASX po modernizacji, z językiem stylistycznym dostosowanym do filozofii japońskiego producenta.
Jak wygląda Mitsubishi ASX po liftingu?
Mitsubishi ASX wyróżnia się nowym przodem z charakterystycznym dla marki motywem Dynamic Shield (osłona chłodnicy i czarne elementy zderzaka wystylizowane są w kształt litery X). Dzięki temu łatwo jest rozróżnić zmodernizowanego ASX i Captura (również poddanego liftingowi w podobnym czasie). Nie oznacza to jednak, że oba modele nie mają wspólnych elementów.
Po modernizacji ASX wyposażone zostało w charakterystyczne dla obecnej filozofii stylistycznej światła, wraz ze światłami do jazdy dziennej z motywem geometrycznym. W ramach modernizacji ASX wyposażone zostało również w elementy wykończeniowe w jasnym chromie oraz w błyszczącej czerni. Warto zaznaczyć, że obecna filozofia stylistyczna Renault jest świetna, ale dobrze, że w końcu Mitsubishi wygląda inaczej.

Z boku i z tyłu trudno dopatrzeć się zmian. W dalszym ciągu światła nawiązują swoim kształtem do litery "C", a przez całą klapę bagażnika ciągnie się napis "MITSUBISHI". Niestety styliści marki nie rozwiązali problemu związanego z umiejscowieniem kamery cofania. W Capturze znajduje się ona w środku logo Renault. Z uwagi na emblemat japońskiej marki trudne byłoby wprowadzenie takiego rozwiązania. W efekcie w dalszym ciągu kamera wygląda jak niezbyt estetyczna narośl na klapie bagażnika.

Co zmieniło się wewnątrz Mitsubishi ASX?
Zmian nie ograniczono wyłącznie do stylistyki. Wprowadzono je także wewnątrz, a największa z nich to większy ekran systemu multimediów. Niezależnie od wybranej wersji wyposażenia, ma on teraz 10,4 cala. Minusem nowego wyświetlacza jest fakt, że wraz z jego wprowadzeniem, podobnie jak w Renault Captur, usunięto panel z fizycznymi pokrętłami klimatyzacji. Temperaturą i nawiewem można teraz sterować za pomocą fizycznych dźwigienek znajdujących się pod ekranem. W miejscu po panelu klimatyzacji pojawiła się z kolei półka, choć niezbyt duża.

Bardzo istotną nowością jest to, że system multimedialny Mitsubishi ASX po modernizacji oferuje wbudowane usługi Google. Japońska marka podkreślała, że to jej pierwszy model wyposażony w taką funkcję. Teraz, jeśli np. chcemy skorzystać z Map Google, nie musimy już za każdym razem łączyć swojego telefonu z systemem multimediów. Testowany przez nas egzemplarz nie jest jednak wyposażony w tę funkcję. Wbudowane usługi Google są dostępne tylko w topowej wersji wyposażeniowej Instyle. Samochód, który mieliśmy okazję testować to niemal najwyższa odmiana - Intense + Style + Cold.

Kolejną nowością w ofercie jest 10-głośnikowy system nagłośnienia Harman Kardon o mocy 410 W (w wersji przed liftingiem dostępne było nagłośnienie firmy Bose). Podobnie jak w przypadku usług Google, również ten element wyposażenia jest dostępny tylko w najwyższej wersji.
Jakie napędy w Mitsubishi ASX?
Delikatnej zmianie uległa natomiast oferta napędowa. Podstawą niezmiennie jest litrowy silnik benzynowy współpracujący z sześciobiegową skrzynią manualną. Generuje on 91 KM i 160 Nm momentu obrotowego. Na rozpędzenie się do 100 km/h potrzebuje aż 14 sekund. Prędkość maksymalna to natomiast 168 km/h.
Kolejną odmianą jest nowość - litrowy silnik benzynowy z fabryczną instalacją LPG. Wariant ten oferuje 100 KM i 170 Nm. Samochód rozpędza się do 100 km/h w 13 sekund i może pędzić z prędkością 173 km/h. Przełożenia obsługuje się za pomocą sześciobiegowej skrzyni manualnej. Warto zaznaczyć, że ta wersja napędowa jest oferowana tylko na wybranych rynkach.
Kierowcy mogą zdecydować się również na czterocylindrową jednostkę benzynową 1.3 wspomaganą przez instalację elektryczną (układ miękkiej hybrydy). Ta wersja napędowa oferowana jest w dwóch wariantach. W połączeniu z sześciobiegową skrzynią manualną generuje 140 KM i 260 Nm. Czas 0-100 km/h wynosi 10,4 sekundy, a prędkość maksymalna 180 km/h.
Jeśli jednak zdecydujemy się na wariant z siedmiobiegową skrzynią dwusprzęgłową, otrzymujemy 158 KM i 270 Nm. Wersja ta rozpędzi się do 180 km/h i osiąga setkę po 8,5 sekundy.

Na tym paleta napędowa modelu ASX się kończy. Póki co nie ma w niej oferowanej przed liftingiem wersji hybrydowej.
Niezależnie od wybranej wersji napędowej ASX zawsze oferuje napęd na przednie koła. Producent nie przewidział wersji na obie osie.
Jak jeździ Mitsubishi ASX z miękką hybrydą?
Testowany przez nas egzemplarz wyposażony został w napęd 158-konny. Jak na kompaktowego SUV-a, układ bardzo sprawnie nabiera prędkości i zapewnia odpowiednią dynamikę. Nie można narzekać również na kulturę pracy silnika. ASX chętnie reaguje na gaz, w związku z czym nie sprawia problemów np. z wyprzedzaniem. Dobrze radzi sobie również na drogach szybkiego ruchu - oczywiście, kiedy jedziemy z dozwoloną prędkością.
Oczywiście ASX nie jest samochodem sportowym, ale mimo wszystko może dawać radość z prowadzenia. Jak na swój segment całkiem sprawnie radzi sobie z pokonywaniem zakrętów. Z drugiej strony układ kierowniczy jest bardzo miękki, a to sprawdza się, kiedy manewrujemy w ciasnych uliczkach. Skrzynia dobrze radzi sobie z żonglowaniem przełożeniami. Całkiem nieźle zestrojone zawieszenie dość skutecznie tłumi nierówności. W efekcie podróżowanie ASX po modernizacji może być komfortowe.
Co więcej, układ miękkiej hybrydy przy niemal każdym zdjęciu nogi z gazu przechodzi w tryb żeglowania i wprowadza silnik w stan uśpienia. W takiej sytuacji samochód jedzie siłą rozpędu. Jeśli jednak wciśniemy gaz lub hamulec, jednostka benzynowa wybudza się. Oczywiście dzięki temu silnik spalinowy wyłącza się również, kiedy stoimy np. na światłach. Elektryczna instalacja nie sprawia, że samochód może ruszać wyłącznie na prądzie, ale może wspomagać jednostkę benzynową w czasie dynamicznego rozpędzania.

Producent informuje, że średnie zużycie paliwa tego wariantu napędowego, w zależności od wybranej wersji wyposażenia, wynosi 5,9-6 litrów. Niestety trudno osiągnąć podobny wynik. Mitsubishi ASX zachowywało się jak straszny uparciuch i za nic nie dało się przekonać, by zmniejszyć zużycie poniżej 7 litrów na 100 km. W trasie najniższe zużycie, jakie udało mi się osiągnąć to 7,2 litra na 100 km. W mieście natomiast najniższym wynikiem było 7,5 litra. Oczywiście, mówimy o samochodzie z układem napędowym generującym 158 KM. Mimo wszystko spodziewałem się jednak nieco mniejszego apetytu na paliwo.
Jeśli chodzi o rozwiązania technologiczne, pewnym minusem jest fakt, że w ramach modernizacji nie poprawiono jakości kamery cofania. "Pikseloza" zwyczajnie razi w oczy, a co gorsza sprawia, że nierzadko nie mamy pewności, czy za nami nie znajduje się jakaś "wtopiona" w otoczenie przeszkoda.

Warto natomiast docenić system połączenia ze telefonem. Zazwyczaj bardzo często musimy liczyć się z zerwaniem połączenia albo też musimy czekać bardzo długo nim system uzna, że połączenie jest zakończone. Tutaj wszystko dzieje się dosłownie błyskawicznie.
Mitsubishi ASX. Ceny i wyposażenie
Ceny Mitsubishi ASX startują od 95 990 zł dla egzemplarzy z rocznika produkcji 2024 lub 97 990 zł dla tych z rocznika produkcji 2025. W obu przypadkach jest to cena promocyjna, obniżona z 99 990 zł. Standardowe wyposażenie obejmuje m.in.:
- światła LED
- 17-calowe felgi stalowe
- kamerę cofania
- asystenta utrzymywania pasa ruchu
- czujniki parkowania z przodu
- manualną klimatyzację
- 10,4-calowy ekran multimediów
- bezprzewodową łączność z telefonem za pomocą Android Auto i Apple CarPlay
- 7-calowy wyświetlacz wskaźników
W testowanej przez nas odmianie Intense + Style + Cold, uwzględniając również wyposażenie z niższej wersji, znajdziemy m.in.:
- 18-calowe felgi aluminiowe
- czujniki parkowania z przodu
- system monitorowania martwego pola
- system centrowania na pasie ruchu
- automatyczną klimatyzację
- system bezkluczykowego dostępu
- podgrzewane przednie fotele
- podgrzewaną kierownicę
Za taką specyfikację zapłacimy 119 990 zł (rocznik produkcji 2024) lub 126 990 zł (rocznik produkcji 2025). Również w tym przypadku w obu rocznikach cena katalogowa wynosi 131 990 zł. Dla porównania Renault Captur po liftingu startuje cenowo od 88 900 zł (rocznik produkcji 2025). Tu również otrzymujemy 90-konny silnik benzynowy o pojemności 1 litra. Na wyposażeniu również znajdziemy klimatyzację manualną, 17-calowe felgi stalowe, identyczne ekrany (7-calowy wyświetlacz wskaźników i 10,4-calowy ekran multimediów) czy kamerę cofania.

W porównywalnej odmianie techno, za 158-konną miękką hybrydę zapłacimy 116 tys. zł. Podobnie jak w testowanym egzemplarzu ASX, w wyposażeniu znajdziemy m.in. automatyczną klimatyzację czy dostęp bezkluczykowy. W odróżnieniu od japońskiego bliźniaka za system monitorowania martwego pola, czujniki parkowania z przodu (a także z boku) czy podgrzewanie przednich foteli i kierownicy trzeba dopłacić w ramach opcjonalnych pakietów.
Captura, w odróżnieniu od Mitsubishi ASX, można jednak nabyć w ze wspomnianym już wyżej, niedostępnym w ofercie japońskiego modelu, układem hybrydowym. Jego ceny startują od 120 800 zł.
Mitsubishi ASX jest więc zauważalnie droższe od swojego francuskiego konkurenta, jeśli porównujemy specyfikacje podstawowe. Jeśli jednak spojrzymy na samochody w takiej konfiguracji, jak testowany egzemplarz, może okazać się, że zakup ASX jest bardziej opłacalny. Egzemplarze z rocznika 2024 są teraz tylko nieznacznie droższe od wersji techno, ale w standardzie oferują wyposażenie, za które w Capturze trzeba dopłacić. Ponadto atutem Mitsubishi ASX są zobowiązania serwisowe. Klienci mogą liczyć na gwarancję wynoszącą 5 lat lub 100 tys. km. W Renault, w zależności od wybranego modelu, klienci otrzymują gwarancję na dwa lub trzy lata.






