Reklama

Samochód hybrydowy - to ma sens!

Pierwszą generację Toyoty Prius, która pojawiła się w 1997 r., przyjęto z sympatią, ale bardziej jako techniczną ciekawostkę niż realną ofertę rynkową.

Szefostwo japońskiego miało jednak poważne plany i konsekwentnie rozwijało i lansowało technologię hybrydową. W ciągu 16 lat w 80 krajach świata sprzedano łącznie ponad 5,5 mln Toyot i Lexusów z tym typem napędu. W hybrydowym portfolio Toyota Motor Corporation znajdują się obecnie 23 modele samochodów, z czego 12 (6 Toyoty, 6 Lexusa) dostępnych jest na naszym kontynencie. Trzy na cztery sprzedawane w Europie hybrydy to pojazdy z logo którejś z wymienionych dwóch marek.

Reklama

Jak widać, testowana przez nas Toyota Aurisem Hybrid Touring Sports ma liczne i doborowe towarzystwo.

Po czym poznać, że mamy do czynienia z odmianą o mieszanym napędzie? Po pierwsze, po oznaczeniach na nadwoziu oraz błękitnym tle firmowego logo. Po drugie, po braku klasycznego obrotomierza w zestawie instrumentów pokładowych - w jego miejscu umieszczono wskaźnik, pokazujący, w jakim trybie porusza się aktualnie samochód: CHG (Charge - ładowanie), ECO (tryb ekonomiczny) czy Power (tryb dynamiczny). Po trzecie, po niewielkim przycisku EV MODE, służącym do włączania napędu wyłącznie elektrycznego. Po czwarte wreszcie - po nietypowej, bardzo futurystycznie prezentującej się dźwigni "zmiany biegów". Cudzysłów jest tu jak najbardziej uzasadniony, bowiem silnik tej wersji kompaktowej Toyoty współpracuje ze skrzynią bezstopniową, z punktu widzenia kierowcy funkcjonującą jak klasyczny automat.

Steruje się nią, jak wspomnieliśmy, za pomocą dżojstika, który za każdym razem wraca w swoje standardowe położenie. Informacja o aktualnym wyborze: D (jazda do przodu), R (wsteczny), N (neutral, czyli "bieg jałowy"), P (parking) czy B (używany przy zjazdach ze stromych wzniesień, gdy konieczne jest hamowanie silnikiem), jest wyświetlana na tablicy wskaźników. Co ciekawe, aby przejść w położenie parkingowe, wystarczy wcisnąć przycisk "Power", służący do uruchamiania i wyłączania napędu.

Apropos silnika... Są dwa. Spalinowy, 1.8 VVT-i, ma pojemność 1798 ccm i jest wspomagany synchronicznym silnikiem elektrycznym o mocy 60 kW. Łączna moc takiego układu wynosi 136 KM i generuje maksymalny moment obrotowy przekraczający 200 Nm (silnik elektryczny: 207 Nm, spalinowy: 142 Nm, moce i momenty nie sumują się wprost).

Jak działa napęd hybrydowy w Toyocie Auris? Gdy ruszamy i pozwalają na to parametry zewnętrzne (temperatura otoczenia) oraz wewnętrzne (silnik spalinowy nie znajduje się w fazie rozgrzewania, układ hybrydowy ma wystarczająco wysoką temperaturę, akumulator jest w odpowiednim stopniu naładowany, nie wciskamy też gwałtownie pedału przyspieszenia), samochód jest napędzany wyłącznie za pomocą silnika elektrycznego. Możemy w ten sposób przejechać maksymalnie 2 km, z prędkością nie większą niż 45 km/godz. Sprawdziliśmy - to działa i robi wrażenie. Również na przechodniach, którzy ze zdziwieniem obserwują bezgłośnie przemieszczający się pojazd. Nawiasem mówiąc, może być to niebezpieczne i niektóre hybrydy są wyposażane w generatory, które emitują sztuczny dźwięk, zastępujący zwykłe odgłosy pracy silnika spalinowego.

Podczas normalnej jazdy większość pracy wykonuje silnik elektryczny, spalinowy spełnia jedynie funkcję wspomagającą. Gdy gwałtownie przyspieszamy, na przykład przy wyprzedzaniu, silnik benzynowy pracuje na najwyższych obrotach (co, niestety, słychać) a elektryczny wykorzystuje całą swoją moc. Przy szybkiej jeździe główną rolę odgrywa napęd spalinowy. W trakcie hamowania silnik benzynowy przechodzi w stan spoczynku, a elektryczny w fazę ładowania - odzyskiwana za jego pośrednictwem energia jest gromadzona w akumulatorze.

Trzeba przyznać, że w codziennym użytkowaniu taki układ funkcjonuje całkiem sprawnie i gładko. Zaczynamy coraz bardziej lubić naszego testowego hybrydowego Aurisa!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje