Reklama

Volkswagen Golf GTI Clubsport - naprawdę gorący hot hatch

Podobnie jak w przypadku poprzedniej generacji Golfa GTI, również nowa będzie dostępna w ostrzejszej wersji Clubsport. Różnica polega na tym, że auto to pokazano w tym samym roku, co odmianę GTI.

Golf GTI Clubsport to całkiem świeża historia. W 2016 roku Volkswagen zaprezentował taką właśnie wersję, z okazji 40-lecia odmiany GTI. Auto miało silnik o mocy 265 KM, którą można było chwilowo zwiększyć do 290 KM. Niedługo później dołączyła do niej bardziej ekstremalna odmiana Clubsport S, mająca 310 KM i wyprodukowana w limitowanej serii 400 egzemplarzy.

Reklama

W przypadku nowego Golfa GTI fani modelu mogli poczuć pewien zawód, ponieważ oferuje on 245 KM, czyli tyle, ile poprzednik w wersji performance. Co więcej, przedstawiciele Volkswagena oświadczyli, że nie planują takiej wzmocnionej wersji obecnego GTI. Okazuje się, że zamiast tego mieli w zanadrzu odmianę znacznie ciekawszą - nowego Clubsporta.

Pod maskę trafiła oczywiście jednostka 2.0 TSI, która tym razem oferuje 300 KM oraz 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Moc trafia oczywiście tylko na przednie koła, za sprawą siedmiobiegowej przekładni DSG. Producent nie zdradził niestety jeszcze osiągów, ale zwykłe GTI przyspiesza do 100 km/h w 6,2 s, natomiast poprzednik w wersji Clubsport S potrzebował na to 5,8 s.

Volkswagen, poza wzmocnieniem silnika, zadbał także o szereg modyfikacji w układzie jezdnym. Zawieszenie zostało utwardzone i obniżone o 10 mm, zmieniono łożyska amortyzatorów, inne są nastawy sprężyn oraz mocowania kół i tylnych wahaczy. Standardem jest też elektromechaniczna blokada przedniego dyferencjału, której działanie różni się, zależnie od wybranego trybu jazdy. Opcjonalne adaptacyjne amortyzatory mają teraz płynną regulację - zamiast trzech ustawień, do wyboru jest ich piętnaście.

Wizualnie Golf GTI Clubsport wyróżnia się zmienionym, bardziej agresywnym zderzakiem przednim, a z tyłu pojawił się dyfuzor, większe owalne końcówki wydechu oraz lotka nad tylną szybą. Auto standardowo wyjeżdża z fabryki na 18-calowych felgach. We wnętrzu natomiast nowa jest tylko tapicerka - skóra w dwóch odcieniach z czerwoną lamówką. Fotele pozostały te same co w standardowym GTI. Szkoda, ponieważ poprzednik oferował, o wiele bardziej rasowo wyglądające, kubełki.

Volkswagen póki co milczy na temat cen Clubsporta oraz daty jego premiery.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje