Reklama

Volkswagen ID.4 – kolejny zawodnik dołącza do wyścigu

Volkswagen zakłada, że do końca 2030 roku 70% sprzedawanych samochodów tej marki w Europie będą stanowiły pojazdy elektryczne. Producent nie idzie na żadne kompromisy i oferuje nowe modele, które od początku zaprojektowane zostały z myślą wyłącznie o napędzie elektrycznym. Model ID.3 godnie reprezentuje markę na rynku kompaktowych hatchbacków, ale coraz bardziej dostrzegalny zaczął być brak elektrycznego SUVa. Odpowiedzią ma być właśnie ID.4.

Reklama

Design nie budzi wątpliwości

Już na pierwszy rzut oka widać, że ID.4 to samochód elektryczny z sylwetką rasowego SUVa. Jednocześnie znaleźć tu można wiele rozwiązań stylistycznych podobnych do tych, które zastosowano w mniejszym modelu ID.3. Oba samochody zostały zbudowane na platformie MEB i posiadają niemal identyczny rozstaw osi. ID.4 jest przy tym o ponad 30 centymetrów dłuższy, ale wciąż zachowuje atrakcyjne proporcje.

Reklama

Sylwetka jest typowa dla aut elektrycznych - bardzo opływowa, smukła, a przedni pas został prawie całkowicie zabudowany. Skutkuje to niskim współczynnikiem oporu aerodynamicznego, którego wartość wynosi 0,28. Przednie reflektory nie wystają poza obrys nadwozia i tworzą spójną linię integrującą logo producenta. Na linii bocznej zaznaczono delikatne przetłoczenie, którego kształt płynnie łączy się z tylnymi światłami, które również przebiegają przez całą szerokość nadwozia, a dodatkowo posiadają efekt trójwymiarowości. Uwagę przykuwa również wyraźnie pochylona szyba oraz wysunięty spojler.

Dolne partie nadwozia pokryte zostały czarnymi panelami z tworzywa sztucznego, które wizualnie powiększają prześwit i kształtują charakterny wizerunek. Przedni i tylny zderzak posiadają osłony w kolorze srebrnym, które korespondują z wyrazistą linią w tym samym kolorze poprowadzoną ponad bocznymi szybami. Cały projekt prezentuje się bardzo futurystycznie, jasno przekazując światu swoją elektryczną naturę oraz uniwersalny charakter SUVa. Duży plus należy przyznać również za drzwi zasłaniające progi, dzięki czemu unikniemy ubrudzenia nogawek w czasie brzydkiej pogody.

Wnętrze, które przekonuje do elektromobilności

Jak już wspomnieliśmy, samochód został oparty o nowoczesną platformę MEB, która stworzona została specjalnie pod auta elektryczne. Zoptymalizowane umieszczenie akumulatorów i silnika elektrycznego zaowocowało ogromem przestrzeni w kabinie. W jej przedniej części miejsca na nogi i nad głową jest wystarczająco dużo i powodów do narzekania nie znajdą tu nawet wyjątkowo wysokie osoby. Dwa praktyczne podłokietniki, pojemne schowki i kieszenie w drzwiach podnoszą praktyczność. Do tego znajdziemy tu jeszcze dwa porty USB typu C, ładowarkę indukcyjną oraz oświetlenie nastrojowe umożliwiające wybór aż 30 kolorów podświetlenia. Szczególnie podczas dalszych wyjazdów docenimy bardzo wygodne fotele, które zapewniają odpowiednie trzymanie boczne oraz stabilną i naturalną pozycję. Sterowane są one elektrycznie, umożliwiają regulację wysokości, pochylenia oparcia i siedziska, zmianę długości siedziska oraz podparcie w odcinku lędźwiowym. Do tego posiadają funkcję pamięci, podgrzewania oraz masażu.

Silnik umieszczony został z tyłu i napędza tylną oś, dzięki czemu wyeliminowany został tunel środkowy. Przekłada się to na dużo wolnej przestrzeni również w drugim rzędzie. Środkowe siedzenie tylnej kanapy zapewni komfortową podróż nawet dla dorosłej osoby, choć tutaj siedzisko i oparcie są dosyć wąskie i brakuje im wyraźniejszego wyprofilowania. Miejsca nad głową też jest dużo, pomimo, że testowany egzemplarz wyposażony został w duży dach panoramiczny. Pasażerowie tu podróżujący do swojej dyspozycji mają trzecią strefę klimatyzacji oraz dwa porty do ładowania USB typu C.

Bagażnik posiada wysoki próg załadunku, całkiem regularne kształty, regulowaną wysokość podłogi, dwa haczyki na siatki z zakupami i praktycznie rozmieszczone oświetlenie. Podstawowa oferowana przez niego pojemność wynosi 543 litry, a po złożeniu oparć tylnej kanapy rośnie ona do 1575 litrów. Pomimo silnika ulokowanego z tyłu dodatkowej przestrzeni bagażowej nie udało się niestety wydzielić pod maską.

Na jakość użytych materiałów i spasowanie elementów we wnętrzu ciężko narzekać, chociaż wyższy poziom reprezentowała tu Skoda Enyaq iV. Większość tworzyw jest miękka i przyjemna w dotyku, podczas jazdy nie słychać też żadnych niepokojących dźwięków, które mogłyby sugerować niedokładności montażu. Kabina jest estetyczna i elegancka. Jej klasyczny projekt ułatwia szybkie przyswojenie obsługi wszystkich instrumentów pokładowych, a liczne nowatorskie dodatki stylistyczne akcentują obecność najnowocześniejszej technologii na pokładzie.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje