Polskie drogi

Wypadek na A1. Co się dzieje z Sebastianem M.?

Na początku października Sebastian M. kierowca BMW, które brało udział w wypadku na autostradzie A1, został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Sprawa sprowadzenia mężczyzny do naszego kraju nie jest jednak prosta. Prokuratura ma problem z uzyskaniem informacji na temat postępowania ekstradycyjnego.

Sebastian M. wciąż nie trafił do Polski

Choć Polska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mają podpisaną umowę o ekstradycji, sprowadzenie Sebastiana M. do naszego kraju nie jest wcale takie proste. Polska prokuratura wciąż czeka na zakończenie postępowania - informuje Gazeta.pl. Jak przekazała portalowi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim, Magdalena Czołnowska, postępowanie ekstradycyjne, które zainicjowane zostało przez polską prokuraturę, prowadzone jest przez "stosowne organy" Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Stwierdziła jednak, że mimo "kierowanych drogą dyplomatyczną zapytań, nie udzielają odpowiedzi na jakim jest ono obecnie etapie". Również pełnomocnik Sebastiana M., mecenas Bartosz Tiutiunik, poinformował, że "nie ma żadnych informacji na temat przebiegu postępowania".

Reklama

Wypadek na A1. Sebastian M. uciekł z Polski

Tragiczny wypadek, do którego doszło w połowie września na autostradzie A1, poruszył całą Polskę. BMW M850i, jadące z prędkością 250 km/h uderzyło w tył osobowej Kii. W efekcie koreańskie auto wpadło w bariery energochłonne, a po chwili stanęło w ogniu. Zdarzenie zakończyło się tragicznie dla trzech osób - zginęło małżeństwo oraz ich pięcioletni syn.

Początkowo policja informowała, że kierowca Kii stracił panowanie nad samochodem z nieznanych powodów. Uszkodzonego BMW nie łączono ze sprawą. Włączyły się jednak do niej media i internauci. Nagłośnienie sprawy spowodowało, że wkrótce po tym dowiedzieliśmy się np. do kogo należał samochód, a także kim był sprawca wypadku. Pojawiło się także nagranie, na którym widać było, jak BMW uderzyło w Kię. Sprawę nadzorem objął ówczesny minister sprawiedliwości i zarazem prokurator generalny, Zbigniew Ziobro. Kiedy prokuratura postanowiła postawić Sebastianowi M. zarzut spowodowania wypadku, okazało się, że nie ma go już w Polsce. W efekcie wystawiony został list gończy. Mężczyzna przez Turcję trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ostatecznie na początku października został on zatrzymany na lotnisku w Dubaju.

Kierowca BMW starał się o list żelazny

Mężczyzna starał się również o tzw. list żelazny, czyli specjalny dokument pozwalający oskarżonemu pozostawanie na wolności do czasu prawomocnego zakończenia procedury karnej. W zamian taka osoba zobowiązuje się odpowiadać w procesie z tzw. wolnej stopy. W połowie listopada sąd w Piotrkowie Trybunalskim odmówił mu przyznania takiego listu. Swoją decyzję tłumaczył tym, że przepisy zabraniają wydania listu żelaznego osobie, która została objęta procedurą ekstradycji. Sebastian M. złożył jednak zażalenie na tę decyzję. W połowie grudnia wpłynęło ono do Sądu Apelacyjnego w Łodzi. W styczniu tego roku sąd ten utrzymał jednak w mocy wydane wcześniej orzeczenie sądu z Piotrkowa Trybunalskiego.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Sebastian M. | wypadek na a1
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL