Reklama

Polski kierowca

Chcesz żyć? Nie pakuj się pod tira!

Na polskich drogach toczy się od pewnego czasu wojna pomiędzy kierowcami samochodów osobowych i ciężarówek. Ci z osobówek (wyznawcy hasła: „tiry na tory”) twierdzą, że wielkie ciężarówki to zawalidrogi, a ich kierowcy to niebezpieczni brutale. Tirowcy traktują natomiast kierowców osobówek jako ludzi nieobliczalnych, złośliwych, mających niskie kwalifikacje. Chcę was dziś przekonać, że tak czy owak - jeśli życie wam miłe - pod tiry lepiej się nie wpychać.

Wcale nie twierdzę, że wszyscy ci, którzy jeżdżą wielkimi zestawami to mistrzowie kierownicy. Jak to w życiu - bywa różnie. Ten, kto nigdy nie jeździł tirem zazwyczaj nie rozumie, na czym polega kierowanie tak dużym pojazdem. Zresztą, gdyby posadzić go za kierownicą ciężarówki, byłby zupełnie bezradny. 

Z drugiej zaś strony Polak, jeśli czegoś nie wie lub nie rozumie, nigdy się do tego nie przyzna, ale za to będzie wypowiadał autorytatywnie domorosłe teorie, bo on zna się na wszystkim. Ja miałem okazje jeździć przez pewien czas 40-tonowym zestawem, a więc może uda mi się was przekonać, że kierowca tira ma niekiedy bardzo ograniczoną widoczność.

Reklama

Jeśli nie widzisz kierowcy, on ciebie też nie widzi

Na początek obejrzycie bardzo mądry filmik edukacyjny zrealizowany w Norwegii. Zaraz wam powiem, o czym mówi ten kierowca, chociaż inteligentni czytelnicy sami się domyślą.

Kierowca zatrzymuje się przed przejściem, żeby przepuścić dorosłego pieszego. W tym czasie do przejścia zbliża się dziewczynka. Widzi, że ciężarówka stoi, więc również chce przejść, podobnie jak uczynił to przed chwilą tamten mężczyzna. Wchodzi na przejście tuż przed przodem ciężarówki. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że w takiej sytuacji kierowca jej po prostu nie widzi. Jeżeli ruszy, dojdzie do nieszczęścia!

Ten pożyteczny film podpowiada zatem: jeżeli poruszając się w pobliżu dużej ciężarówki nie widzisz jej kierowcy, to ten kierowca ciebie też nie widzi. Warto tę prostą zasadę wbić sobie na zawsze do głowy.

A tak na marginesie, takie filmiki edukacyjne powinny być wyświetlane dzieciom już w przedszkolach. Bo dziecko bardzo szybko pochłania wiedzę, a w dodatku, w przeciwieństwie do dorosłych, nie jest jeszcze na tyle przemądrzałe, by odrzucać z góry to, co ktoś mądrzejszy chce mu przekazać.

Pieszy tuż przed kabiną

Gdyby w sytuacji pokazanej na norweskim filmie kierowca ciężarówki ruszył w chwili, gdy ta dziewczynka była tuż przed kabiną, oczywiście by ją uderzył i tym samym znalazłby się w bardzo trudnym położeniu. Oczywiście różni pismacy zaraz zwęszyliby sensację i okrzyknęli go mordercą , który przejechał dziecko. Co jednak taki kierowca ma uczynić? Wyjść z kabiny i patrzyć, czy ktoś nie przechodzi czy wstawać z fotela i przytykać za każdym razem głowę do przedniej szyby?

Sam miałem kiedyś podobny przypadek: zatrzymałem się ciągnikiem siodłowym przed przejściem dla pieszych i kiedy wydawało mi się, że wszyscy przechodnie już opuścili to przejście, chciałem ruszyć. Na szczęście w ostatniej chwili zauważyłem kapelusz przesuwający mi się tuż przed przednią szybą. Okazało się, że starszy pan wszedł na przejście ukosem i przemierzał je tuż przed moją ciężarówką. Gdyby nie miał na głowie kapelusza, prawdopodobnie bym go nie zauważył.

Inny kierowca nie miał jednak tyle szczęścia. Popatrzcie na wypadek, który wydarzył się w Elblągu:

To zdarzenie to prawdziwa tragedia. Zginęła 77-letnia kobieta, bo ciągnik siodłowy przejechał po niej bliźniaczymi kołami. Nie miała zapewne szans na przeżycie. Jest to także tragedia dla kierowcy tira, bo on tej pieszej nie mógł zauważyć. Przyjrzycie się uważnie: ta pani weszła na przejście i zauważywszy, że ciężarówka rusza chciała przed nią przebiec. Prawdopodobnie przestraszyła się i popełniła ten właśnie błąd. Przebiegała jednak w odległości zaledwie 40-50 cm od przedniego zderzaka ciągnika. W takiej sytuacji kierowca tego zestawu z pewnością jej nie widział.

Samochodu też nie widać z kabiny

To martwe pole, czyli obszar niewidoczny z miejsca kierowcy jest dość duży, może sięgać nawet kilku metrów. Im niższy obiekt, tym zasięg martwego pola zwiększa się. Spójrzcie na rysunek:

Mam nadzieję, że teraz już rozumiecie dlaczego tak się dzieje. Widoczność z kabiny tak wysokiego pojazdu jest oczywiście o wiele lepsza niż z osobówki, w której siedzicie czterema literami niemal na jezdni. Z drugiej jednak strony wszystkie obiekty, które znajdują się blisko ciężarówki, mogą skryć się w martwym polu.

Niektórzy koledzy z ciężarówek sami kręcą filmiki edukacyjne, aby pokazać tym z osobówek co widzi z kabiny kierowca tira. Zobaczcie:

Niestety, większość "mistrzów" kierujących autami osobowymi nie ma o tym bladego pojęcia. Najczęstszy błąd polega na tym, że próbując zmienić pas ruchu przy niewielkiej prędkości postępujecie tak samo jak między sobą, jak wobec drugiej osobówki. Włączacie kierunkowskaz i zaczynacie wpychać się tuż pod zderzak tira. Czy wydaje wam się, że kierowca ciężarówki was wówczas widzi?

Tak właśnie postąpił kierujący tym autem:

Oczywiście zaraz powiecie: Jak to go nie widzi? Przecież osobówka jest doskonale widoczna! Wysilcie zatem trochę zatem swoje szare komórki. To kamera umieszczona tuż za szybą widzi ten samochód, natomiast głowa kierowcy znajduje się w odległości około metra od tej szyby. Kierowca ciężarówki zawołał: Człowieku myślisz, że ja cie widzę?! Przecież nie wjechał w to auto celowo, a przy tak dużej różnicy mas zestawu i samochodu osobowego niewielkiego uderzenia można nawet nie odczuć.

Martwe pole występuje zresztą nie tylko przed ciężarówką, ale także po obu jej bokach, przy czym z prawej strony jest większe.

Kierowca tira może więc nie widzieć samochodu jadącego sąsiednim pasem, a tym bardziej rowerzysty przeciskającego się tuż obok.

Staraj się nie jechać obok ciężarówki

Wbrew pozorom powyższa rada wcale nie jest pozbawiona sensu. Nie chodzi mi rzecz jasna o to, by w ogóle nie przejeżdżać obok ciężarówki np. podczas wyprzedzania czy też jazdy w mieście kilkupasową jezdnią. Popatrzcie jednak uważnie na tę sytuację:

Kierowca zestawu przystąpił do zmiany pasa ruchu, notabene błędnie, bo najpierw rozpoczął przejeżdżanie na sąsiedni pas, a dopiero potem włączył kierunkowskaz. To jednak nic nadzwyczajnego, bo bardzo wielu kierowców także osobówek postępuje podobnie. Dlaczego jednak kierujący tirem rozpoczął zmianę pasa ruchu mimo, że obok niego na sąsiednim pasie jechał przecież samochód osobowy? Dlatego, że po prostu nie widział go w prawym lusterku, bo znalazł się on w martwiej strefie.

Patrząc od tyłu ciężarówki. Im bliżej kabiny znajduje się osobówka, tym łatwiej może znaleźć się w niewidocznym polu. Unikajcie zatem długotrwałej jazdy z podobną lub niewiele większą prędkością w pobliży kabiny ciężarówki, gdyż wówczas możecie być niewidoczni.

Jest kwestią niepodlegającą dyskusji, że w przypadku takiej kolizji winę będzie ponosił kierowca ciężarówki, gdyż ograniczona widoczność nie jest z prawnego punktu widzenia usprawiedliwieniem spowodowania kolizji. W życiu warto jednak zawsze kierować się rozumem i rozsądkiem. Mądry kierowca nie będzie pchał się pod tira nawet, jeżeli formalnie jest to godne z przepisami. Lepiej, przejeżdżając obok takiego zestawu przewidywać, że możemy znaleźć się w martwiej strefie, niż bezmyślnie kontynuować jazdę i nagle zostać wypchniętym z pasa ruchu do rowu albo na bariery. W konfrontacji kilkudziesięciotonowego tira z waszym jeździdełkiem o masie co najwyżej 1-2 ton rezultat będzie z góry przesądzony i to na waszą niekorzyść.

Czy ta wojna jest potrzebna

Szkoda, że na polskich drogach zamiast wzajemnego zrozumienia, zdrowej współpracy szerzy się patologiczna rywalizacja i wymiana złośliwości pomiędzy kierowcami ciężarówek i osobówek. I jedna, i druga strona nie jest tu bez winy, chociaż z mojej własnej wieloletniej praktyki za kierownicą wynika , że o wiele częściej spotykałem bezmyślne zachowania i nieobliczalne wybryki ze strony kierowców samochodów osobowych, niż ciężarowych.

Ostatnio ktoś wpadł na pomysł, aby wprowadzić zakaz wyprzedzania przez ciężarówki. To jest chore. Znajdzie się np. jakaś platforma wioząca koparkę albo stary ciągnik siodłowy, który będzie jechał z prędkością 70 km/h i co, nie wolno mi go wyprzedzić? Mam jechać za nim 100 albo 200 km? Zespół złożony z ciągnika i naczepy to nie mała osobówka, w której wcisnę pedał gazu do deski i za chwilę mam na liczniku 120 km/h albo więcej.

Zamiast domagać się należnych praw i obrzucać drugą stronę błotem, warto może spróbować zrozumieć jej racje. Kierowanie tirem to zupełnie inna jazda niż osobówką. Taki pojazd inaczej zachowuje się na drodze, ma o wiele dłuższą drogę hamowania, a pole widzenia kierowcy jest mocno ograniczone. Jeśli kierowca ciężarówki miałby widzieć wszystko dookoła siebie w dostatecznym stopniu, to przednia szyba w kabinie powinna sięgać aż do zderzaka, drzwi z obu stron też musiałyby być przezroczyste, a ponadto boczne lusterka należałoby montować na wysokości błotników. Nikt dotąd takiej ciężarówki nie skonstruował. Są już wprawdzie nowoczesne pojazdy, w których montuje się kamery zamiast lusterek oraz specjalne czujniki wykrywające pojazd w martwej strefie, ale dużo jeszcze czasu upłynie zanim będą one montowane we wszystkich ciężarówkach.

Wystarczy o tym wiedzieć i to rozumieć. A z drugiej strony koledzy jeżdżący tirami powinni brać pod uwagę, że za kierownicami osobówek często zasiadają ludzie o wiele mniej doświadczeni od nich. Okażcie im zatem trochę więcej życzliwości i wyrozumiałości, darujcie sobie plugawe komentarze na CB, bo niekiedy aż przykro tego słuchać, a wystawiacie w ten sposób brzydką opinię nam wszystkim, zawodowcom. Pamiętajcie o bardzo pożytecznej zasadzie: "czasem mądrzejszy musi ustąpić głupszemu, właśnie po to aby pokazać swoją mądrość".

Polski kierowca

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy