Reklama

Mały, ale wariat!

Co fakt, to fakt. DT tak łatwo nie zdradza swego małego, ale szybko bijącego serduszka. Ten sprzęt po prostu daje radę i aspiruje do bycia poważnym graczem na ulicy. Upierdliwy na codzień? No i co z tego?! Nie przewieziemy nim wiele, podróżować z pasażerem daleko również się nie da, ale nie po to powstała DT125X. Ma cieszyć. I cieszy, frajda z jazdy nią jest po prostu nieopisana.

Reklama

Testowana Yamaha bez najmniejszego problemu poddaje się szaleństwom. Bardzo chętnie staje na przednie koło dzięki swym świetnym hamulcom, taka zabawa może towarzyszyć nam na każdych światłach, budząc podziw przechodniów i towarzyszy drogi. A nie mówiłem, że to wilk w owczej skórze? Przy odrobinie chęci motocykl daje postawić się na tylną gumę, jednak krótka jedynka nie pozwala na długa jazdę początkującym stunterom.

Testowany egzemplarz bez problemu zamykał 140km/h które mógł wskazać prędkościomierz. Co więcej - jadąc po prostej za dużym samochodem dostawczym i wskazując 140km/h DT'tka zaczęła dalej przyspieszać. Jadąca za nią Yamaha Majesty wskazała ok. 155km/h! Szok?

W trasie motocykl zachowuje się nieźle, można nim utrzymywać prędkość podróżną na poziomie 110-120km/h mimo odrywania tułowia od rąk za sprawą pędu powietrza. Wyprzedzanie nie stanowi większego problemu. Motocykl zachowuje się dosyć pewnie, nie nastręcza wielu problemów, zadowala się dużo mniejsza ilością paliwa niż w cyklu miejskim (do 4l/100 km).

Podsumowanie

DT125X to motocykl specyficzny i mocno bezkompromisowy. Nie jest ideałem, nie wszędzie zachwyca, ale zaskakuje. Kto by pomyślał, że 125 potrafi tak niebagatelnie jeździć, prowadzić się i przyspieszać, a przy tym dawać nieocenione ilości frajdy z jazdy? Wygląda agresywnie i dynamicznie, ma zaimplementowaną garść ciekawych rozwiązań, które z powodzeniem wykorzystamy podczas codziennych jazd tym sprzętem. A nie będą to z pewnością zwykłe i nudne jazdy. "Mała" Yamaha poleca się do wygłupów i do walki na szosie. Aspiruje do bycia czymś więcej, niż przeciętną 125 i doskonale jej się to udaje.

Dla nas pozostawia to, jak wykorzystamy potencjał w niej drzemiący. Osobiście polecam wykorzystanie go w 100%, warto! To bardzo fajny motocykl, moim skromnym zdaniem jest dużo ciekawszą propozycja niż modne "ścigacze" w wersjach 125cm.

tekst: Grzegorz Derlukiewicz

zdjęcia: Dawid Konopka

Dowiedz się więcej na temat: zawieszenie | hamulce | pojemność | zabawa | paliwa | jazda | Yamaha | jazdy | sprzęt | kierowcy | silnik | motocykl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama