Sensacja. Toyota z dieslami od BMW. Ale co z fabryką w Jelczu?

Kilka dni temu pisaliśmy o rozmowach toczących się pomiędzy Toyotą i BMW na temat współpracy w zakresie silników wysokoprężnych i układów hybrydowych.

Przedstawiciele obu firm nie chcieli komentować tych doniesień. Okazały się jednak jak najbardziej prawdziwe.

Reklama

Dzisiaj BMW i Toyota poinformowały oficjalnie o podpisaniu memorandum na temat średnio- i długoterminowej współpracy. Obejmować ona będzie dwa aspekty. Pierwszy to wspólna praca nad przyjaznymi środowisku technologiami przyszłości, w tym wspólne badania nad nową generacją akumulatorów litowo-jonowych.

Ponadto, począwszy od 2014 roku, Toyota będzie otrzymywać od BMW wysokoprężne silniki o pojemności 1.6 i 2.0, które montowane będą w samochodach sprzedawanych na rynku europejskim.

Obecnie silnik BMW 2.0 oferowany jest w wariantach mocy od 115 do 184 KM. Z kolei jednostka 1.6 montowana jest wyłącznie w samochodach Mini i dysponuje mocą od 75 do 112 KM. Oczywiście do 2014 roku mogą w tym zakresie zajść pewne zmiany.

Podpisanie tego porozumienia stawia duży znak zapytania nad przyszłością fabryki Toyoty w Jelczu-Laskowicach. Ten wybudowany za miliard zł stosunkowo nowy zakład (uruchomiony w 2005 roku) produkuje wysokoprężne silniki 1.4 90 KM, 2.0 126 KM i 2.2 177 KM.

Jednostki te trafiają do fabryk japońskiego koncernu w Burnaston w Anglii, Valenciennes we Francji, a także Adapazari w Turcji i Durban w RPA, a montowane są w yarisach, corollach, aurisach, verso i avensisach.

Zdolność produkcyjna jelczańskiej fabryki wynosi 180 tys. silników rocznie. Co zatrudniająca obecnie 900 osób fabryka będzie produkować, skoro jednostki BMW pokryją zapotrzebowanie na diesle?

- Podchodzimy do tej sprawy spokojnie. Na razie nie ma mowy o wygaszaniu produkcji żadnego z silników. Jaki asortyment będziemy produkować w przyszłości, to pokaże czas - powiedziała INTERIA.PL Marta Kaczyńska z jelczańskiej fabryki.

Reklama

Reklama

Reklama