Reklama

Honker M-AX. Nowość, która rozwiąże problem polskiej armii?

Czy Honker powróci na rynek jako całkowicie nowy pojazd? Staje się to coraz bardziej prawdopodobne.

Firma Autobox Innovations nie jest szerzej znana na rynku motoryzacyjnym. Ta należąca do Grupy Zasada spółka ma siedzibę ma Starachowicach, a swoją działalność opiera na kooperacji z MON-em.

Reklama

Firma jest właścicielem praw do produkcji Stara 266 i jego zmodernizowanej wersji 266M2. Nie jest jednak właścicielem praw do marki Star (należą one do MAN-a).

Autobox specjalizuje się w projektach wojskowych - 95 proc. całej działalności firmy jest związana z techniką militarną. W ostatnich latach Autobox głównie zajmował się modernizacją wojskowych Starów 266 do standardu M2, przez ostatnie osiem lat przebudował ponad 1200 samochodów.

Modernizacja jest poważna - obejmuje m.in. wymianę silnika, kabiny, instalacji pneumatycznej i elektrycznej. Ze starego samochodu zostają tylko rama i mosty napędowe.

Firma planuje jednak rozwój, stąd pod koniec wakacji nabyła prawa do produkcji Honkera, dokumentację konstrukcyjno-technologiczną oraz linie produkcyjne tego modelu. Sprzedawcą był syndyk masy upadłościowej lubelskiej firmy DZT Fabryka Samochodów. Wartość transakcji to 2,5 mln złotych.

Autobox chciał uruchomić produkcję Stara, ale zainteresowania takim rozwiązaniem (sprzedażą praw do marki) nie wyraził jednak MAN. Stąd starachowicka firma chce wznowić produkcję Honkera. Będzie to jednak właściwie całkowicie nowe auto, które jedynie stylistyką nadwozia ma nawiązywać do samochodów, które obecnie służą w polskim wojsku.

Na wrześniowym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach pokazano prototyp tego pojazdu. Nosi on nazwę Honker M-AX i zbudowany został na wzmocnionej ramie Honkera, do której zamontowano pochodzące z Iveco Daily 4x4 silnik, zawieszenie i skrzynię biegów.

Wymusiło to przebudowę nadwozia, które jest wyższe (aż o 35 cm!), ma dłuższe zwisy (długość nadwozia wzrosła o 11 cm przy niezmienionym rozstawie osi) oraz szersze (o 17 cm). Prześwit samochodu został zwiększony o niemal 6 cm, co niweluje problemy terenowe związane ze zwiększonym zwisem. Kąt natarcia to 33 stopnie, zejścia - 45, a rampowy - 16.

Większy przedni zwis został wymuszony przebudowaniem komory silnikowej, co z kolei było związane z zastosowaniem nowego silnika Iveco. Jest to trzylitrowa jednostka o mocy od 146 do 170 KM i momencie 350-430 Nm. Współpracuje ona z 6-biegową przekładnią z reduktorem. Auto posiada możliwość zablokowania każdego z trzech dyferencjałów.

Honker M-AX spełnia wymagania ogłaszanych od kilku lat kolejnych wojskowych przetargów, w których armia, w ramach programu "Mustang", usiłuje pozyskać nawet 600 samochodów, które mają być następcą Honkera. Przetargi te konsekwentnie kończą się unieważnieniami, bo cena oferowanych samochodów przekracza cenę, którą gotową jest zapłacić armia. Czy więc Honker M-AX okaże się remedium na tę bolączkę?

- Z samego Honkera po modernizacji zostaje niewiele. Trzeba się zastanowić, czy koszt takiej modernizacji, obejmującej wymianę ramy, zawieszenia, silnika itd. nie zbliża się zanadto do kosztów kupna nowego samochodu. Jeśli tak, lepiej zakupić nowe samochody - mówi Interii Bartłomiej Kucharski z czasopisma "Wojsko i Technika". - Trzeba się jednak zastanowić nad tym, czy koncepcja, jaką reprezentuje Honker, jest wciąż właściwa, ponieważ w innych armiach kupowane są inne samochody - albo wyraźnie mniejsze i lżejsze, jak Fordy dla armii francuskiej, albo wyraźnie większe i ciężkie, jak JLTV dla SZ USA czy Wielkiej Brytanii. Często obie kategorie się uzupełniają, odchodzi się zaś od klasy pośredniej.

- Niestety, polska armia sama nie wie, czego chce, i widać to nie tylko w przypadku programów Mustang i Pegaz, lecz w kontekście całej modernizacji - wiele z programów wygląda wręcz dziwnie. Może być więc tak, że niestety modernizacja Honkera będzie bardziej atrakcyjna dla wojska, bo mniej wymagająca organizacyjnie, aniżeli zakup nowego samochodu - mówi Kucharski i dodaje: - Czy jest sens produkować Honkera od zera? Na pewno tak, jeżeli znajdzie się klient - po prostu fabryka na tym zarobi. Czy jednak tym klientem powinna być polska armia, to już jest dyskusyjne.

Mirosław Domagała


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje