Reklama

Czy twoje dziecko też jeździ samochodem? A może o tym nie wiesz?

W naszym kraju od pewnego czasu coraz liczniejsze są wypadki drogowe spowodowane przez niepełnoletnich. Wydawać by się mogło, że to niemożliwe, bo przecież osoby poniżej 18 roku życia nie mogą kierować samochodem, nie mają prawa jazdy. Okazuje się jednak, że brak uprawnień to dla zdolnej młodzieży żadna przeszkoda.

Kiedy 16-latkowie wpadają samochodem na drzewo podczas powrotu z dyskoteki, media podnoszą lament: jaka wielka tragedia, jak to mogło się stać? Szkoda, że nikt nie wyciąga konsekwencji wobec nieodpowiedzialnych rodziców, którzy nie potrafią zabezpieczyć samochodu przed swoim nastoletnim potomkiem. Co gorsza, spora część nieletnich sprawców wypadków kieruje pojazdami po pijanemu...

Reklama

To wcale nie jest zjawisko marginalne. Coraz częściej zdarzają się przypadki, kiedy to policjanci zatrzymują samochód kierowany przez 15- czy 16-latka. Rekordzista miał bodajże 10 lat! Niejednokrotnie zasiadający za kierownicą małolaci powodują tragiczne wypadki, w których giną nie tylko oni sami, ale także inni. Najczęściej są to rówieśnicy, których wiozą.

Kronika wypadków bardzo bogata

Na początek filmowe przykłady:

16-latek wraz z trzema kumplami najpierw wypija sporo alkoholu, a potem postanawia pojeździć autem swojego ojca. W pewnej chwili na gliwickiej ulicy dostrzega korek. Nie będzie czekał, przejeżdża zatem podwójną linię ciągłą i śmiga dziarsko pod prąd. Aż tu nagle... co za pech, policyjny radiowóz, chociaż młodociany "mistrz kierownicy" zapewne używa innych określeń. Postanawia więc wycofać się, ale uderza w inne auto. Wówczas on i jego kumple porzucają samochód i uciekają. Po 2 godzinach zostają zatrzymani.

Tutaj z kolei radosne dzieciaczki towarzyszą koledze, 12-latkowi, który właśnie podebrał ojcu auto:

Zwróćcie uwagę, jakie wygłaszają komentarze zachęcające kolegę do śmiałej jazdy. Właściwie wszystkie wypowiedzi ograniczają się do jednego słowa na "k" w różnych intonacjach, ale jest i okrzyk  bojowy na literę "p". Prawda, jakie inteligentne dzieci?

A tutaj naprawdę sympatyczny chłopczyk uczy się jeździć samochodem pod okiem tatusia. Na szczęście na prywatnym podwórku. Zobaczcie jednak, jak to może się skończyć:

Biedak ledwie dosięgał pedałów. Czy mądre było zezwolenie na kierowanie przez niego samochodem?

W internecie nie brakuje filmów, w których 16-latkowie pokazują, jak jeżdżą samochodem, jak sobie świetnie radzą. Publikują takie filmiki, czekają na lajki. Dziwię się bardzo, że tymi publikacjami nie zainteresowała się policja. Poważnych zdarzeń spowodowanych przez nieletnich amatorów samochodów jest znacznie więcej.

Oto przykład sprzed kilku dni: 9 marca w miejscowości Stypułki-Borki na Podlasiu, Renault, w którym jechało pięciu nastolatków, wpadło do przydrożnego kanału. Na miejscu zginął 15-latek, który kierował autem. Czterej pasażerowie, w wieku od 15 do 17 lat, trafili do szpitala. Policja ustala, czy kierujący był trzeźwy. Jak piszą media, nastolatek prawdopodobnie zabrał samochód z garażu "wykorzystując nieuwagę rodziców".

Również 9 marca miał miejsce inny ciekawy przypadek. W Nidzicy 13-letni gimnazjalista "pożyczył" sobie auto swego wujka i postanowił, jak przystoi uczniowi, udać się do szkoły. Dojechał i zaparkował samochód pomiędzy autami należącymi do jego nauczycieli.  Jakże to jednak, przybyć do szkoły furą i nie pochwalić się kolegom? W czasie jednej z przerw pomiędzy lekcjami zaprosił więc dwóch kumpli na przejażdżkę. Małolat chciał zapewne pokazać kolegom, jak jeździ prawdziwy facet, ale niestety wpadł w poślizg. To wystraszyło go, a zatem pozostawił auto i rzucił się wraz z kompanami do pieszej ucieczki.

5 marca a więc 4 dni wcześniej, 16-latek mający w organizmie prawie 1 promil alkoholu kierował Audi po ulicach Zamościa. Uderzył w zaparkowany samochód i uliczną latarnię, po czym porzucił Audi należące do tatusia na ul. Św. Piątka. Następnie udał się w dalszą drogę pieszo zataczając się na chodniku. Wówczas został ujęty przez policjantów. Jak informują media, biedaka przekazano pod opiekę pełnoletniej siostry.

5 marca w miejscowości Zajączki na terenie gminy Brzeziny pod Kaliszem, ok. godz. 6.00 osobowy Mercedes zjechał na pobocze drogi i uderzył w drzewo. Autem kierował 18-latek, który wiózł 5 osób w wieku od 16 do 18 lat. Wracali z dyskoteki. Jeden z jego kolegów przewożony był w bagażniku!

1 marca w Sulęcinie (lubuskie) policjanci usiłowali zatrzymać jadącego z nadmierną prędkością Volkswagena. Kierujący nie zareagował jednak na sygnały policjanta, ominął go i zaczął uciekać. Kiedy po krótkim pościgu zatrzymano ten pojazd i wówczas okazało się, że kieruje nim 14-latek wiozący matkę. Kobieta była oburzona. Syn przecież umie jeździć! I cóż takiego się stało? Przyznała zresztą, że to ona kazała synusiowi nie zatrzymać się do kontroli i uciekać. No pewnie, jakiś gliniarz ma niepokoić i stresować biednego chłopca?  Dzieciak umie jeździć, mamusia mu pozwala, więc niech się wszyscy odczepią...

W październiku  2017 r. w Lublinie nie będący na służbie policjant jadący rowerem został potrącony przez BMW. Auto zatrzymało się, rowerzysta upadł, ale zaraz się podniósł. W tym czasie BMW zaczęło ruszać, chcąc zapewne uciec miejsca potrącenia. Policjant zdołał chwycić klamkę od strony pasażera i otworzył drzwi. Wtedy to został zaatakowany drewnianą pałką. W końcu jednak obezwładnił kierowcę, którym okazał się krewki... 13-latek. Małoletni zbój widocznie zdenerwował się, że jakiś facet ma pretensje o to, że został potrącony i w dodatku chce jeszcze wsiąść do auta jako nieproszony pasażer. Biedne dziecko! Na pewno było bezstresowo wychowywane, a tu taki przykry incydent. Chłopczyk powinien teraz udać się do jakiejś natchnionej psycholożki, która go pocieszy i wyjaśni, że ten pan zrobił bardzo nieładnie. Na drugi raz, jak zostanie potrącony, to niech leży sobie spokojnie i nie stresuje dziecka za kierownicą.

W 2017 r. w miejscowości Wola Trzydnik w okolicach małopolskiego Annopola policjanci zatrzymali 17-latka kierującego Oplem. Od młodzieńca biła woń alkoholu. Po badaniu okazało się, że ma on we krwi ponad 1,5 promila alkoholu. Młody miłośnik procentowych trunków wyjaśnił, że auto zabrał bez wiedzy rodziców.

W 2017 r. policjanci zauważyli Hondę jadącą po ulicach Inowrocławia z prędkością 80 km/h. Po zatrzymaniu pojazdu okazało się, że za kierownicą zasiada 16-latek. Co więcej, oświadczył on, że samochód udostępniła mu mamusia. Policjanci ukarali tę kobietę, zapewne wyznawczynię bezstresowego wychowania, mandatem w wysokości 300 złotych.

W 2017 r. policjanci w Morągu zatrzymali samochód osobowy kierowany przez 16-latka. Tym razem jednak okazało się, że małolat jest trzeźwy. Dziwne, prawda? Samochód zabrał nie rodzicom, ale starszemu bratu.

W 2017 r. w Płocku o godz. 2:30 w nocy kierująca samochodem VW Polo 17-latka wracała sobie z imprezki, na której dość sporo wypiła. Spieszyła się, bo przecież wiadomo, że jak człowiek nadużyje alkoholu, to chce się wreszcie położyć i spokojnie odpocząć. Ze znaczną prędkością wykonała skręt na skrzyżowaniu i w wyniku tego auto dachowało.

W 2017 r. w Legionowie Toyota Yaris uderzyła w latarnię, która z kolei przewróciła się na inny samochód. Za kierownicą zasiadał 12-letni "mistrz". Wezwany tatuś był bardzo zdziwiony...

W 2017 r. w Wejherowie policjanci zostali po północy poinformowani, że na jednym z parkingów kilka samochodów wykonuje bączki, hałasując silnikami. Kiedy przyjechali na miejsce, samochody zaczęły uciekać. Ruszono w pościg z jednym z nich, za Skodą. Samochód ten oddalał się ze znaczną prędkością, a na skrzyżowaniu nie ustąpił pierwszeństwa Fiatowi i uderzył w niego. Mimo to nie zatrzymał się, lecz uciekał nadal. W końcu Skodę zatrzymano. Za jej kierownicą zasiadał 14-latek, a obok na fotelu pasażera, jego rówieśnik. Biedne dzieciaki, policjanci przeszkodzili im w trenowaniu poślizgów i to zapewne dlatego spowodowali wypadek.

W 2016 r. w gminie Pisz, w miejscowości Zdory, policjanci zatrzymali do kontroli osobowego Mercedesa. Za kierownicą siedziała 15-letnia dziewczyna, która usiłowała wmówić policjantom, że jest znacznie starsza, ale zapomniała rzekomo dokumentów. Obok niej miejsce pasażera zajmował pijany 39-latek. No cóż, po prostu 15-latka chciała odwieźć do domu swojego chłopaka (!), który za dużo wypił...

W 2016 r. w woj. pomorskim policjanci zatrzymali w nocy starego Volkswagena Golfa, w którym podróżowało rozbawione towarzystwo powracające z dyskoteki. Autem kierował 15-latek, a jego pasażerami byli kolega w wieku 16 lat oraz dwie dziewczyny w wieku 14 i 12 lat. Wszyscy znajdowali się pod wpływem alkoholu.  Tak się bawią dzieci na dyskotekach...

W 2016 r. w kujawsko-pomorskim policjanci przybyli na miejsce potrącenia pieszego. Sprawczynią okazała się kierująca BMW 16-letnia dziewczyna. Jechała ona w towarzystwie swojego 18-letniego chłopaka, który zaledwie miesiąc temu uzyskał prawo jazdy. Mimo to zadeklarował, że będzie swoją wybrankę uczył jeździć. No i tak ją właśnie szkolił...

W 2016 r. w Warszawie policjanci zauważyli jadące niebezpiecznie Audi, które w pewnym momencie zaczęło uciekać. Samochód przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, a potem wpadł w poślizg i wjechać na chodnik. Na szczęście żaden pieszy nie został potrącony. Za kierownicą auta znajdował się 15-latek, obok niego 14-latek. Obaj byli pod wpływem narkotyków. 

W 2015 r. policjanci z Łukowa zatrzymali ciężarówkę Scania z przyczepą, którą kierował 16-latek. Okazało się, że młodzieniec jedzie do pobliskiego lasu, podstawić wóz pod załadunek drewna. W tym czasie jego ojciec inną ciężarówką jechał w to samo miejsce. No i cóż takiego, niech się syn uczy przedsiębiorczości i pomaga tatusiowi...

W 2014 r. w Rudzie Śląskiej policjanci zatrzymali auto jadące wężykiem. Okazało się jednak, że to wcale nie pijany kierowca, ale... 10-latek, który kierował samochodem w obecności ojca. Tatuś wyjaśnił, że już teraz szkoli synka w prowadzeniu auta.

W 2012 r. w Wyszkowie kierujący Daewoo Tico 17-latek potrącił na przejściu dla pieszych 12-letniego chłopca. Sprawca uciekł z miejsca wypadku. Złapany przez policjantów wkrótce pod tym zdarzeniu oświadczył, że ojciec pozwala mu jeździć swoim samochodem do szkoły.

To są tylko wybrane przykłady. Każdego roku takich zdarzeń przybywa. Okazuje się, że w bardzo wiele przypadkach nieletni kierujący samochodami, oczywiście bez uprawnień, są nietrzeźwi albo znajdują się w stanie odurzenia jakimiś dragami. Jeszcze gorsze jest to, że część rodziców przyzwala na to, by ich małoletnie pociechy jeździły samochodami.

Wykorzystał nieuwagę rodziców?

Zapewne tak jest w wielu przypadkach. Rodzice są w pracy, może śpią albo sami imprezują, a ich potomek-małolat bierze po kryjomu kluczyki i wyrusza autem tatusia, mamusi albo braciszka na przejażdżkę. Nie stanowi to jednak żadnego usprawiedliwienia dla dorosłych! Samochód to przecież nie długopis czy paczka papierosów, które można zabrać w sposób niezauważony. Odpowiedzialny rodzic nie trzyma kluczyków na wierzchu. Powinien znać na tyle swoje dziecko, by wiedzieć, że czy jest zdolne do "pożyczenia" sobie auta.  W praktyce okazuje się często, że tacy rodzice nie wiedzą o swoich potomkach prawie nic. Nie wiedzą, że palą, piją alkohol, zażywają narkotyki, że kradną, uczestniczą w rozbojach itd. Nie wspominam już o tym, jakim językiem operują, jakich słów używają. Dopiero, gdy do mieszkania wkracza policja albo pociecha zostaje zatrzymana, okazują wielkie zdziwienie: "jak to się stało, to niemożliwe, żeby mój synek coś takiego zrobił"... 

Czy mądry, odpowiedzialny rodzic może takich rzeczy nie wyczuć? Nie zauważyć, jak zachowuje się nastoletni syn czy córka? Rozumiem, że w wielu przypadkach rodzice są pochłonięci pracą, zasuwają od rana do wieczora, by jakoś załatać budżet domowy i zaspokoić potrzeby rodziny. Dla wielu ludzi Polska wcale nie jest zieloną wyspą, mnóstwo rodzin egzystuje na granicy ubóstwa. To też jednak nie usprawiedliwia pozostawienia dzieci samym sobie.

Mądry rodzic powinien mieć kontakt z dzieckiem, wiedzieć, czym się interesuje, z kim się koleguje, gdzie przebywa, jeśli jest poza domem. Z dorastającym dzieckiem trzeba rozmawiać, być dla niego powiernikiem, przyjacielem, wsparciem. W wielu przypadkach jest to niemożliwe. Wcale nie na skutek zapracowania rodziców, nadmiaru obowiązków, ale dlatego, że ci rodzice sami mają patologiczne podejście do życia. Piją, awanturują się i wulgarnie wyrażają przy dziecku, karcą potomka, ale sami postępują nieuczciwie. Nie uczą szacunku do norm społecznych, bo sami je naruszają. Nie uczą szacunku do innych ludzi, bo sami go nie mają. Czy można się dziwić, że w takiej patologicznej rodzinie wyrasta zdemoralizowany nastolatek, który nie ma żadnych autorytetów poza starszymi kolesiami i który bez żadnych zahamowań chce osiągnąć wszystko, co tylko mu przyjdzie do głowy? Z jakiej rodziny pochodzi 13-latek, który zabiera się za bicie pałką policjanta? Czy w ogóle to jest jeszcze dziecko czy już może początkujący zbir?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy