Reklama

Volkswagen Multivan – pierwszy taki w historii

Pewne wskazówki na temat tego, jak dużą rewolucją jest nowy Multivan, mogliśmy zauważyć już w momencie jego premiery. Dopiero teraz jednak przedstawiciele Volkswagena jasno i otwarcie nakreślili rolę, jaką ma w gamie pełnić jego nowość. W największym skrócie można powiedzieć, że to pierwszy taki model w historii marki.

Zacznijmy od nazewnictwa - "nowy Multivan" tylko tak określali ten samochód reprezentanci niemieckiego producenta, towarzyszący nam podczas pierwszych jazd testowych. Podkreślali również, że nie jest to bynajmniej T7, choć tak wszyscy z automatu model ten nazywali. T7 oczywiście powstanie, ale póki co w ofercie pozostają wszystkie wersje T6.1 (poza wersją Multivan naturalnie, choć nie do końca, ale o tym za chwilę). Na czym więc polega odrębność opisywanego modelu?

Zacznijmy od najważniejszego, czyli od platformy - to płyta MQB, a więc płyta modularna, stosowana między innymi w Golfie i Passacie. Już samo to determinuje jakim autem jest Multivan - to już nie dostawczy bus, do którego dołożono dodatkowe fotele oraz wzbogacono jego wyposażenie. To samochód od podstaw zbudowany jako auto osobowe.

Reklama

Z drugiej strony nie znaczy to, że Volkswagen zamierzał zmienić charakter i przeznaczenie Multivana. Po prostu w stawianych przed nim zadaniach o wiele lepiej sprawdzi się właśnie auto osobowe, a nie użytkowe. O tym że model miał zachować swoją wyjątkową praktyczność, świadczy sam jego wygląd. Owszem, detale zmieniły się wręcz diametralnie - przód nawiązujący do nowego Caddy’ego oraz zupełnie nowa stylistyka tyłu, nie pozwolą pomylić go z poprzednią generacją. Sama sylwetka pozostała jednak możliwie zbliżona do prostopadłościanu, co zapowiada mnóstwo przestrzeni we wnętrzu.

We wnętrzu trochę znajomym, ale wyraźnie też zmienionym. Po pierwsze wsiadanie - po otwarciu drzwi mamy przed sobą stopień, z którego naprawdę warto korzystać, ale z drugiej strony nie wsiada się już tak wysoko jak w T6.1, więc nie znajdziemy tu już rączek przy słupkach, bardzo pomagających w sprawnym zajmowaniu miejsc. Siedzi się nadal wysoko, a kierownica nachylona jest inaczej niż w osobówce, ale bliżej temu wrażeniu do rodzinnego minivana, niż dostawczaka.

Kierowca ma przed sobą cyfrowe zegary, a obok 10-calowy ekran multimediów (oba elementy są seryjne), dobrze znane choćby z Golfa. Oznacza to nowoczesny wygląd, ale także sporo klikania, ponieważ wszystkie opcje ukryte są właśnie w systemie multimedialnym. Łącznie z obsługą klimatyzacji, którą starają się ułatwić (z bardzo przeciętnym skutkiem) dotykowe pola pod ekranem, którymi regulujemy temperaturę. Ciekawie rozwiązano wybierak skrzyni biegów, który co prawda również zapożyczono z Golfa, ale z racji jego umiejscowienia (między ekranami), rodzi naturalne skojarzenia z... Porsche Taycanem. Z innych nowości warto wspomnieć wyświetlacz head-up oraz fakt, że przednie fotele mogą być teraz także wentylowane.

Znajoma wydaje się tylna część kabiny - miejsca zajmujemy tam przez dwoje przesuwnych drzwi (seryjne - nie można kupić Multivana z drzwiami tylko z prawej strony) i standardowo mamy do dyspozycji dwa osobne fotele w drugim rzędzie oraz trzy w trzecim. Tak jest - zrezygnowano z ławki, której ewentualny demontaż był bardzo trudny, na rzecz osobnych foteli. Można w ten sposób dowolnie zmieniać konfigurację wnętrza, na taką na przykład z czterema fotelami zwróconymi do siebie, albo tylko dwoma umieszczonymi z jednej strony jeden za drugim, tworząc mnóstwo przestrzeni, do przewozu na przykład rowerów. Pojemność przestrzeni bagażowej wynosi, zależnie od konfiguracji, od 469 do 4053 l.

Nowy Multivan jest niższy od T6.1, ale ponieważ siedzi się też niżej, ilość miejsca nad głowami jest podobna. Nie wpływa na nią również kolejna nowość - wielki szklany dach (niestety nieotwierany, a do tego pozbawiony żaluzji). Tak jak poprzednio, podróżni mogą mieć tu do dyspozycji przesuwaną dużą konsolę ze schowkami, uchwytami na napoje oraz wysuwanymi stolikami. Konsola owa też jest nieco inna niż w poprzednim Multivanie, a przede wszystkim przesuwać się może między wszystkimi rzędami siedzeń. Volkswagen planuje możliwość zamówienia nawet drugiej takiej konsoli (w ramach akcesoriów kupowanych już u dilera), aby mogli z niej korzystać jednocześnie pasażerowie na przykład pierwszego i drugiego rzędu (choć niestety w pierwszym nie da się wysunąć stolików).

Pewne zaskoczenie czeka nas po spojrzeniu na listę silników - do wyboru są benzyniaki 1.5 TSI 136 KM oraz 2.0 TSI 204 KM. Diesli brak. Na szczęście 2.0 TDI pojawi się w ofercie (drugi kwartał 2022 roku) i zaoferuje 150 KM, a w późniejszym terminie dołączy do niego odmiana 204-konna. Wszystkie standardowo łączone z 7-biegową skrzynią DSG oraz napędem na przód. 4MOTION niestety nie będzie oferowany, choć platforma MQB pozwala przecież na zastosowanie 4x4 z wykorzystaniem sprzęgła Haldex.

Prawdziwą nowością jest tu odmiana hybrydowa - oferowana po raz pierwszy w Multivanie. Wykorzystuje ona dobrze znany napęd oparty o jednostkę 1.4 TSI, 6-biegową skrzynię DSG oraz silnik elektryczny, a moc systemowa wynosi w tym przypadku 218 KM (układ w innych modelach ma też 204 lub 245 KM). Co ciekawe w 2024 roku będzie ona zastąpiona nową generacją układu PHEV, korzystającego już z silnika 1.5 TSI, a także dostępną w wariancie 4x4, w którym tylna oś będzie dopędzana przez dodatkowy silnik elektryczny.

Podczas pierwszych jazd testowych nowym Multivanem mieliśmy okazję jeździć wszystkimi dostępnymi obecnie odmianami. Już bazowa 1.5 TSI okazuje się w miarę dynamiczna (auto z nią waży jedynie 1,6 t i rozpędza się do 100 km/h w 13,5 s), choć przy wykorzystaniu pełni jej możliwości, robi się dość głośno. Z kolei 2.0 TSI jest naprawdę szybka (sprint do 100 km/h w 9,4 s), a auto oferuje nawet funkcję lanuch control! Jej jedynym problemem jest trakcja. 4MOTION bardzo by się przydało (dostrzega to nawet Volkswagen, który pozostawi w ofercie Multivana T6.1 w topowej wersji silnikowej i z napędem 4x4).

Bardzo dynamiczna wydaje się także hybryda, za sprawą maksymalnego momentu obrotowego, wynoszącego 350 Nm. Na papierze wygląda to nieco gorzej, ponieważ sprint do "setki" trwa 11,6 s.  W przypadku tej odmiany ważniejsza jest jednak możliwość bezemisyjnej jazdy - według producenta realne jest przejechanie 46 km tylko na prądzie. prądzie. Silnik elektryczny ma 116 KM i 350 Nm co w zupełności wystarcza do codziennego podróżowania i to nie tylko po mieście, ponieważ prędkość maksymalna w tym trybie to 130 km/h.

Architektura zaczerpnięta z osobówek jest wyraźnie odczuwalna podczas jazdy. Nowy Multivan zachowuje się o wiele bardziej jak minivan, niż dostawczak - jest bardziej komfortowy, a nadwozie sprawia wrażenie bardziej zwartego podczas przejeżdżania przez większe nierówności. Wyraźnie lepsze jest także prowadzenie i większa jest pewność, z jaką czujemy pokonując zakręty. Niemniej nadal mamy do czynienia z samochodem o wysokości 1907 mm, więc zachęca nas raczej do spokojnej jazdy.

Volkswagen kieruje nowego Multivana do dużych rodzin, osób prowadzących aktywny tryb życia (i potrzebujących dużo przestrzeni na przewożenie sprzętu sportowego) oraz firm chcących przewozić swoich klientów w jak najbardziej komfortowych warunkach. Co ciekawe może on służyć także jako sypialnia na kołach - nie mylić jednak z kamperem. W ramach dodatkowej opcji o wdzięcznej nazwie "pakiet dobranoc" otrzymamy rozkładane łóżko, zestaw zasłonek na wszystkie szyby (także na panoramiczny dach), nakładki wentylacyjne na przednie szyby pozwalające je uchylić na noc, a także składany stolik oraz dwa krzesła. Ogólnie jest to zestaw znany z Caddy’ego Californii

Pozostaje odpowiedzieć na pytanie, jakim autem jest nowy Multivan. To coś pomiędzy T6.1 i Sharanem. Z jednej strony pod względem właściwości jezdnych o wiele bliżej mu do osobówek, podobnie w kwestii dostępnego wyposażenia. Z drugiej strony jakość wykończenia nie uległa znaczącej poprawie. Przykładowo deska rozdzielcza, choć teraz znajdziemy na niej naprawdę elegancko prezentujące się listwy wykończeniowe, nadal jest wykonana wyłącznie z twardych plastików. W przypadku poprzedniego Multivana było to zrozumiałe, ponieważ był to lepiej wyposażony samochód użytkowy. Obecnie, po zmianie pozycjonowania modelu, jest to rozczarowujące. 

Kolejny, o wiele poważniejszy problem, to ilość miejsca z tyłu. Nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że jest go wyraźnie mniej, niż w T6.1. W standardowej konfiguracji siedmioosobowej nie było jeszcze źle, ale w ustawieniu "konferencyjnym" (cztery fotele z czego drugi rząd obrócony o 180 stopni) pasażerowie muszą negocjować między sobą, kto gdzie ustawi nogi - przestrzeni było zwyczajnie zbyt mało, żeby każdy mógł siedzieć swobodnie. Dotyczy to co prawda wersji "krótkiej", a wybór odmiany "długiej" (mającej dodatkowe 20 cm) trochę problem rozwiązuje, ale nadmieńmy, że T6.1 ma rozmiar właśnie tej pierwszej, a do tego mniejszy rozstaw osi.

Nowego Volkswagen Multivana można już zamawiać. Jego ceny zaczynają się od 193 tys. zł (brutto) i, co warto odnotować, są niższe od Multivana T6.1. Czasami różnice są naprawdę znaczące, szczególnie gdy uwzględnimy bogatsze wyposażenie nowego modelu.

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy