Reklama

Range Rover Evoque 2019 - Velar w nieco mniejszej skali

Prezentacja drugiej generacji Evoque’a dobitnie pokazuje, że najbliższa przyszłość brytyjskiego producenta będzie stała pod znakiem elektryczności. Na początek w najmniejszym modelu użyto miękkiej hybrydy, w kolejnych Range Roverach spodziewane są już dużo bardziej zaawansowane układy.

Najtańszy w ofercie Range Rovera model cieszy się wciąż rosnącym powodzeniem nad Wisłą. Dość powiedzieć, że w 2011 roku, kiedy prezentowano pierwszą generację Evoque’a, na miejskiego SUVa z Wielkiej Brytanii zdecydowało się w Polsce niecałe 200 osób. W zeszłym roku do naszego kraju przyjechało ponad 2100 egzemplarzy nowiutkich Evoque’ów. Czy popularność luksusowego brytyjczyka wynika wyłącznie z powodu ceny?

Reklama

Niekoniecznie, albowiem “baby" Range Rover to, mimo nieco mniejszych niż starsi bracia wymiarów, wciąż pełnoprawny brytyjski arystokrata: dobrze ubrany, dobrze wychowany, a do tego wszystkiego zamiłowany w luksusie. Przyjrzyjmy się zatem, czym druga generacja Evoque’a różni się od tej pierwszej.

Najważniejsza kwestia, której nota bene nie widać, to zupełnie nowa płyta podłogowa PTA. Przy nieznacznie zmienionych wymiarch zewnętrznych, umożliwiła ona powiekszenie rozstawu osi i to o całe 2 centymetry. Pozornie może wydawać się to niewiele, ale w praktyce przekłada się na więcej przestrzeni w obszarze kolan pasażerów tylnych siedzeń. Co istotne, te dodatkowe centymetry oznaczają również o 10 procent większy bagażnik (591 litrów), a także obszerniejsze schowki, w tym również ten na... rękawiczki.

Konieczność zmiany płyty podłogowej wyniknęła po części z procesu “hybrydyzacji" (tfu, nieładne, ale modne i konieczne, słowo) marki. Miejski SUV w swoim drugim wcieleniu stał się samochodem hybrydowym: seryjnie i bez żadnej dopłaty. Co prawda producent zdecydował się użyć tak zwanej miękkiej hybrydy (mild hybrid), ale na początek procesu konwersji z silników spalinowych na elektryczne, dobre i to. O tym rozwiązaniu więcej znajdziecie w dalszej części tekstu.

Bardzo dobre przyjęcie większego modelu Velar, spowodowało również stylistyczną transformację Evoque’a. Miejski SUV jest teraz bardziej elegancki, a wiele detail (np. światła przednie Matrix LED) mają - w zamierzeniu producenta - kojarzyć się z wyrafinowaną biżuterią. Czy tak jest, oceńcie sami. Nam zdecydowanie przypadł do gustu pomysł z aktywnymi klamkami, które w czasie jazdy idealnie licują z poszyciami drzwi, nie zakłócając w żaden sposób masywnych linii nadwozia, mocno akcentowanych opcjonalnymi 21-calowymi kołami. Jeśli dostrzegacie w tym patencie nawiązanie do Velara to znaczy, że wasz tok rozumowania jest prawidłowy.

Używanie aktywnej klamki drzwiowej to z jednej strony ciekawe doświadczenie estetyczne, z drugiej zaś swoiste zaproszenie do wnętrza. Jeśli - znając kabinę Velara opisywaną w większości materiałów z użyciem słowa “luksus" we wszelakich możliwych przypadkach, zajmiecie którekolwiek miejsce w Evoque’u, znajdziecie się w świecie tak cenionym i lubianym przez brytyjską arystokrację, czyli w świecie wyższych sfer. Materiały, jakość wykonania, ergonomia na najwyższym możliwym dzisiaj poziomie, włączając w to nawet tworzywa sztuczne pozyskane w wyniku recyklingu.

Elementami dominującymi kabinę Evoque’a są bez wtąpienia dwa wyświetlacze systemu Touch Pro Duo. Wyższy, ruchomy, o przekątnej 12,3 cali, służy do obsługi nawigacji, modułu audio, połączeń ze smartfonami czy też wywoływania lokalnej prognozy pogody. Wyświetlacz zlokalizowany na konsoli centralnej ma wielkość monitora komputerowego, a za pomocą dotykowego interfejsu sterować możemy między innymi klimatyzacją, strefą komfortu siedzeń oraz wszelkiego rodzaju ustawieniami samochodu. Czytelność wyświetlaczy znakomita (w przypadku górnego można zaprogramować kąt pod jakim będziemy go oglądać), a jedyne zastrzeżenia można mieć do palcowania szklanych powierzchni. To niestety dość powszechna wada ekranów dotykowych, dlatego też spece Range Rovera przewidzieli możliwość sterowania systemami za pomocą gestów.

Jak przystało na nowoczesne auto, również zegary główne zastąpione zostały cyfrowymi odpowiednikami. Różne opcje konfigurowania zestawu wyświetlanych informacji (m. in. obrotmierz, prędkościomierz, nawigacja, wskazania komputera pokładowego czy chociażby podłączonego telefonu komórkowego) pozwalają dopasować aktualne wskazania do gustu i potrzeb każdego kierowcy. Dopełnieniem cyfrowego klimatu kabiny Evoque’a są dotykowe przyciski na kierownicy.

Oznaką digitalizacji (kolejne brzydkie, ale modne, słowo) jest także cyfrowe wewnętrzne lusterko wsteczne. Tak naprawdę jest to (kolejny!) wyświetlacz ciekłokrystaliczny, który pokazuje obraz za samochodem pochodzący z kamery zamontowanej w antenie dachowej. To rozwiązanie docenimy gdy zapakujemy bagażnik po dach albo na tylnych siedzeniach usiądą wysokie osoby, ale uczciwie ostrzegamy: wymaga ono przyzwyczajenia. Z korzyści jego zastosowania należy wymienić większy kąt widzenia sytuacji za tylnym zderzakiem.

Inżynierowie Land Rovera zadbali również o widoczność na poziomie przedniego zderzaka, poprzez kamerę pokazującą kierowcy 180-stopniowy widok poniżej przedniej części pojazdu. Zalety tego rozwiązania pomocne będą zarówno w trakcie manewrów w mieście, jak też i podczas jazdy terenowej.

Kończąc fragment poświęcony cyfrowym technologiom, nie można zapomnieć o połączeniu na linii kierowca-pojazd. Dzięki dedykowanym aplikacjom, kontakt możliwy jest poprzez smartfony (Android oraz iOS), a nawet smartwatche (Android Wear i Apple Watch). Wystarczy jedynie dostęp do internetu...

Nieco bardziej konserwatywnie producent poczyna sobie w zakresie silników, za wyjątkiem wspomnianej wcześnie hybrydy. Pod maski Evoque’a trafiają wyłącznie jednostki czterocylindrowe, które - poza motorem bazowym - współpracują z 9-biegowymi automatami, a także - tu znowu wyjątek stanowi podstawowa odmiana - z napędem na cztery koła.

Układ 4x4 to druga generacja systemu Active Driveline, która wzbogacona została w najnowszej odmianie o technologię Terrain Response 2 (zadebiutowała w topowym modelu Range Rover), automatycznie wykrywającą rodzaj nawierzchni, po której porusza się Evoque, dostosowując do aktualnych warunków parametry podwozia i układu przeniesienia napędu.

Gama silników z serii Ingenium to w sumie sześć wariacji czterocylindrowych jednostek. Motory wysokoprężne dostępne są w wersjach 150, 180 i 240 koni mechanicznych. Zakres mocy jednostek benzynowych rozpoczyna się od 200 koni, środkowa odmiana generauje 249 kuycków, a najmocniejsza 300 rączych rumaków.

W katalogu znajdziemy jeszcze jedną wersję, branżowo nazywaną - podstawową, potocznie -  najtańszą. Za kwotę niecałych 156 tysięcy złotych zamówić można Evoque’a z wysokoprężnym silnikiem o mocy 150 koni mechanicznych, manualną skrzynią biegów (6 przełożeń), bez układu hybrydowego oraz z napędem jedynie na przednią oś.

Wiadomym jest, że powyższa odmiana znalazła się w katalogach z powodów czysto marketingowych (żeby można było komunikować atrakcyjną cenę), a w rzeczywistości sprzedawać się będą bogatsze i lepiej wyposażone wersje.

Podczas krajowej prezentacji w Poznaniu mieliśmy okazję sprawdzić Evoque’a w najlepszej specyfikacji HSE, z pakietem stylizacyjnym R-Dynamic oraz z benzynowym silnikiem o mocy 249 koni mechanicznych (cena egzemplarza bazowego 282 tysiące złotych).

Odgłosy pracy zawieszenia, komfort jazdy, osiągi - na najwyższym poziomie, w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Jedyne zastrzeżenie można mieć do zbyt... dobrego wyciszenia wnętrza oraz dobrze zestrojonego zawieszenia. Drugie zdanie przeczy pierwszemu? Pozornie.

Mimo 249 koni mechanicznych i znakomitych parametrów trakcyjnych, w kabinie Evoque’a w ogóle tego nie czuć. Na papierze miejski SUV z takim silnikiem przyspiesza do setki w czasie 7,5 sekundy, w rzeczywistości jest równie dobrze, ale za... spokojnie. Jeśli zdecydujecie się na jakiegokolwiek Evoque’a, dawkując emocje włączcie od czasu do czasu program sportowy.

W codziennej jeździe przydatna będzie również wspomniana wcześniej 48-voltowa miękka hybryda. W czasie hamowania odzyskiwana jest energia (poprzez alternator), która magazynowana w dodatkowym akumulatorze zlokalizowanym pod podłogą, wykorzystywana jest do wspomagania silnika spalinowego w najniższym zakresie obrotów podczas ruszania. Dzięki użyciu zestawu mild hybrid, średnie zużycie paliwa udało się ograniczyć do 7,9 litrów benzyny bezołowiowej na 100 kilometrów. Najoszczędniejszy diesel w tej konkurencji może pochwalić się wynikiem 5.4 l/100 km.

Chociaż wieloletnie doświadczenia marki wskazują na małą aktywność zdecydowanej (statystyki mówią nawet o 90 procentach) większości kierowców poza asfaltowymi drogami, w praktyce Evoque okazuje się niezwykle dzielnym terenowo pojazdem. Zaawansowane systemy pozwalają na długie wycieczki poza utwardzonymi drogami, a nawet przejazdy przez głebokie brody. Miejski z definicji SUV może pokonać 60-centymetrowe rzeki, a także wjechać na strome zbocza. Kąt natarcia wynosi 25 stopni, kąt zejścia to 30,6 stopnia, a prześwit wynosi 21,2 centymetrów. Z nowym Evoque’iem da się zasmakować prawdziwego off-road’u.

Na przyszły rok producent zapowiada kolejne nowości w drugiej generacji Evoque’a. Brytyjski SUV zyska między innymi zaawansowaną hybrydę typu PHEV, a także współpracujące z nimi trzycylindrowe silniki.

Czy najnowszy Evoque to przeskalowany Velar? Patrząc na popularność większego brata to zasłużony komplement. Dotychczasowy Evoque sprzedał się w ilości ponad 772 tysięcy sztuk. Dzięki stylistycznemu pokrewieństwem z Velarem liczba ta szybko dobije do miliona. Druga generacja Evoque’a zdecydowanie na to zasługuje.

MW

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje