Reklama

Potwór ze stratosfery

Kiedy pytamy dzisiejszych kierowców lub kibiców o samochód marzeń, najczęściej wymieniany jest jeden z modeli WRC. To absolutny szczyt współczesnej sztuki konstrukcji rajdowych maszyn. To zwycięstwa, mistrzowskie tytuły, szampan spływający po masce. Emocje w skondensowanej formie.

Jest jednak samochód, o którym nie wszyscy pamiętają, a młodsi mogą wręcz nie wiedzieć o jego istnieniu. Samochód, który zrodził się z marzeń o wielkich zwycięstwach i którego widok nawet dziś powoduje dreszcz emocji. Samochód, którego już nazwa sugeruje, że drzemią w nim nieprzeciętne, niebiańskie wręcz możliwości. Rajdowa legenda na czterech kołach - Lancia Stratos.

Reklama


Stratos jak stratosfera

Wszystko zaczęło się w 1970 roku na targach samochodowych w Turynie. Słynny włoski stylista, Enrico Bertone, pokazał tam swoją wizję samochodu sportowego. Niezwykle futurystyczna, jak na owe czasy, stylizacja nadwozia była efektem długotrwałych testów w tunelu aerodynamicznym. To, co ostatecznie wyszło projektantom, czyniło z tego modelu samochód bardziej rodem z filmów SF niż coś, co mogłoby pokazać się kiedyś na ulicach. Konstruktorzy ochrzcili więc ten model Lancii słowem Stratos, ponieważ przypominał on coś, co właśnie przybyło ze stratosfery.

We wspomnianym "show carze" kierowca został umieszczony w przedniej części samochodu, w pozycji znanej z wyścigów Formuły 1. Do wnętrza wsiadało się przez drzwi, zawierające jednocześnie całą przednią szybę. Aby kierowcy ułatwić wsiadanie, zamontowano specjalny system hydrauliczny, który odchylał kierownicę, a po zajęciu miejsca pomagał zamknąć wielkie drzwi.

Napędzający tylne koła silnik o pojemności 1.6 litra zamontowany został w tylnej części samochodu, między fotelami, pozostawiając miejsce jedynie na chłodnicę, wloty powietrza oraz koło zapasowe. Samochód został zbudowany z lekkiej blachy (szkielet) i wzmocnionego tworzywa sztucznego, z którego wykonano drzwi, zderzaki, a także niektóre elementy konstrukcyjne nadwozia.


Zapach grupy B

W tamtym okresie menedżerem zespołu rajdowego Lancii był Cesare Fiorio. Jego zespół, korzystający z Lancii Fulvias, startował z sukcesami w rajdach rangi międzynarodowej od roku 1966. Jednak presja ze strony konkurencyjnych zespołów, takich jak Porsche czy też Alpine-Renault, stawała się coraz większa. Kiedy Fiorio zobaczył wersję prototypową Stratosa, jego wyobraźnia zaczęła intensywnie pracować. Zobaczył zbudowaną na bazie prototypu nową rajdówkę Lancii, która będzie dla niego wygrywać. Fiorio w tamtej chwili na pewno nie zdawał sobie sprawy, jaki wpływ na sport motorowy będzie miała jego szatańska wizja.

Należy pamiętać, że do tamtej pory samochody biorące udział w rajdach jedynie w niewielkim stopniu różniły się o samochodów sprzedawanych w salonach. Nikt nawet nie myślał, aby zbudować pojazd, którego jedynym zastosowaniem będzie ściganie się na trasach odcinków specjalnych. Rajdowe przepisy określały, że aby dany model samochodu mógł brać udział w rajdach, musi zostać wyprodukowany w minimum 500 egzemplarzach. FIA miała nadzieję, że taka liczba koniecznych do wyprodukowania samochodów zniechęci poszczególnych producentów do tworzenia samochodów jedynie do celów rajdowych, a co za tym idzie, wyrówna nieco szanse w technologicznej rywalizacji.

Stratos był pierwszym samochodem rajdowym, który otrzymał tzw. "specjalną homologację". To właśnie ten model zapoczątkował rozwój rajdówek w kierunku legendarnej już grupy B z lat 80-tych.


Dusza od Ferrari

Fiorio wiedzał, że samochód budowany przez niego nie będzie przeznaczony dla zwykłych klientów. Mógł więc spokojnie zabrać się za tworzenie pierwszej rajdowki z prawdziwego zdarzenia. Samochód potrzebował mocnego silnika. Jednostka V4 o pojemności 1.6 litra została początkowo zastąpiona przez zbudowaną przez firmę Abarth wersję 2-litrową. W tym czasie osobą odpowiedzialną za rozwój Lancii był niejaki Pierre Ugo Gobatto, który pracował wcześniej dla Ferrari. Szczęśliwym trafem posiadał on informacje, że jeden z modeli Ferrari - Dino 246 wkrótce zostanie wycofany z produkcji, a co za tym idzie - w halach produkcyjnych włoskiego producenta supersamochodów znajdzie się duża liczba niewykorzystanych silników z tego modelu. Był to strzał w dziesiątkę. Można powiedzieć, że gdyby Dino 246 nie upadł, Lancia Stratos pojawiłaby się na rajdowych trasach z dużo słabszym silnikiem i prawdopodobnie nigdy nie stałaby się rajdową legendą lat 70-tych.

Wraz z Fiorio nad przebudową prototypu w prawdziwy sportowy bolid pracowali Gianpaolo Dallara, słynny dyrektor techniczny firmy Lamborghini, twórca takich modeli jak Miura oraz Espada, oraz ekscentryczny Marcello Gandini, jeden z najlepszych stylistów pracujących dla Bertone. Pierwszy prototyp rajdowej wersji Stratosa pojawił się na targach w Turynie w 1971 roku, jednakże był jeszcze w dużym stopniu niekompletny. Dopiero rok później pokazano ostateczną wersję Lancii Stratos - wyposażoną w trzy gaźniki, 240-konny silnik V6 o pojemności 2.4 litra i 12 zaworach oraz skrzynię biegów o pięciu przełożeniach - rozwijającą prędkość maksymalną 175-225 km/h (w zależności od "długości" skrzyni). Samochód miał napęd na tylne koła. Praktycznie zaraz po prezentacji w Turynie rozpoczęto pierwsze testy drogowe samochodu.

Jesienią 1972 roku załoga Sandro Munari/Mario Mannucci wystartowała w słynnym Tour de Corse w drugim Stratosie, jaki kiedykolwiek został zbudowany. Niestety, w samochodzie doszło do uszkodzenia zawieszenia i Włosi zmuszeni byli się wycofać. Dokładnie taki sam problem pojawił się podczas rozgrywanego miesiąc później Rajdu Costa Del Sol.


Potwór żywiący się zwycięstwami

W kwietniu roku 1973 Stratos po raz pierwszy osiągnął metę i od razu odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Był to hiszpański Rajd Firestone, a Lancia prowadzona była po raz kolejny przez Sandro Munariego. Miesiąc później Stratos zajmuje wspaniałe, drugie miejsce podczas Rajdu Targa-Florio, a we wrześniu ponownie zwycięża w Tour de France (nie mylić z nazwą wyścigu kolarskiego).

Produkcja Lancii Stratos ruszyła pełną parą już w 1973 roku, a zakończona została mniej więcej w połowie kolejnego roku. Nadwozie produkowane było na przedmieściach Turynu przez jeden z oddziałów Bertone, a następnie dostarczane do pobliskiej fabryki Lancii, gdzie rajdówkę składano w całość. Przez wiele lat trwały spory dotyczące ostatecznej liczby wyprodukowanych Lancii Stratos. Różne źródła podają ilości pomiędzy 450 a 490 sztuk. Jednakże wielu znawców i miłośników tego modelu wymienia liczbę 492 jako całkowitą ilość wyprodukowanych Stratosów. Enrico Bertone twierdzi z kolei, iż przez proces produkcyjny przeszły 502 sztuki. Jak wspomnieliśmy wcześniej, przepisy wymagały wyprodukowania 500 sztuk danego modelu, aby mógł on uzyskać homologację, a więc i brać udział w rajdach. Jednakże tuż przed 1 października 1974 roku, kiedy to Stratos był homologowany, liczba ta została zmniejszona do 400.

Rok 1974 był sezonem triumfów Lancii Stratos na trasach rajdowych. Rajdówka ta jeszcze przed homologacją wygrała rajdy Tour of Sicily oraz Targa Florio, natomiast praktycznie w kilka dni po otrzymaniu homologacji, powożona znów przez Sandro Munariego, triumfowała na najwyższym miejscu podium Rajdu San Remo. Kolejne zwycięstwa posypały się jak z rękawa - Rajd Giro d'Italia i Tour de Corse. Podczas brytyjskiego Rajdu RAC Stratos dotarł do mety na trzecim miejscu. I tak ostatecznie Lancia Stratos wywalczyła w swoim pierwszym roku rajdowego życia (1974) tytuł mistrza świata.


Szczęśliwe Monte, pechowy RAC

W styczniu roku 1975 Sandro Munari prowadząc Stratosa zaliczył na swoim koncie pierwsze z - jak się później okazało - trzech kolejnych wygranych w Rajdzie Monte Carlo. W tym samym roku inny z kierowców, Bjorn Waldergaard, zajął najwyższe miejsce na podium w Rajdzie Szwecji oraz Rajdzie San Remo. Nieco słabiej wypadły Lancie Stratos podczas Rajdu Safari - gdzie Munari był drugi a Waldergaard trzeci.

Podczas Rajdu RAC w Wielkiej Brytanii Stratos po raz kolejny nie zwyciężył. Jednakże, prowadzony tym razem przez Waldergaarda, wywarł ogromne wrażenie na brytyjskich fanach. Po udanych pierwszych odcinkach w samochodzie uszkodzeniu uległa półoś. Mechanicy, aby ułatwić sobie dostęp przy dokonywaniu napraw, zdemontowali tylną część samochodu, której potem nie udało się ponownie zamontować. Waldergaard kontynuował rajd bez tylnej części nadwozia, wygrywając większość z rozegranych oesów. Ostatecznie został jednak zdyskwalifikowany za poruszanie się po publicznych drogach bez tylnych lamp i kierunkowskazów oraz jednej z tablic z numerem startowym.

Mimo to sezon 1975 zakończył się zdobyciem kolejnego mistrzowskiego tytułu.

Rok 1976 był chyba najbardziej udanym sezonem dla Lancii Stratos - samochód po raz trzeci z rzędu wywalczył tytuł mistrza świata w klasyfikacji konstruktorów dla Lancii. Co ciekawe, w Rajdzie Monte Carlo kierowcom prowadzącym ten samochód udało się zająć pierwsze cztery miejsca w klasyfikacji generalnej. Stratos zwyciężał też w Rajdzie Sycylii, Giro d'Italia i na Korsyce. Na brytyjskim RAC - pechowym co roku dla Lancii - był czwarty.


Rajd Polski i zespoły prywatne

W 1976 roku Stratos pojawił się także w Polsce. Czerwona Lancia z reklamami OBRSO (Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Samochodów Osobowych - dział sportu FSO) na tylnym skrzydle, zwyciężyła w Rajdzie Polski'76. Na pokładzie zasiadała załoga Andrzej Jaroszewicz/Ryszard Żyszkowski. Rok później zanosiło się na prawdziwą ucztę - na liście zgłoszeń widniały aż cztery takie potwory: Jaroszewicza, Darniche'a, Munariego i Carello. Byli nawet tacy, którzy twierdzili, że widzieli Munariego na treningu. Ostatecznie wystartowali tylko Jaroszewicz (na OS 7 Idzików-Sienna zakończył rajd na drzewie - auto nadawało się do kasacji) i Darniche, który bezproblemowo wygrał, zdobywając jednocześnie tytuł mistrza Europy. Właściwie to tego kierowcę można uznać za najlepszego spośród tych, którzy prowadzili Stratosa - udało mu się aż 33 razy wygrać za kierownicą Lancii. Dla porównania najlepszy kierowca fabryczny - Sandro Munari, zwyciężył tym modelem jedynie 13 rajdów.


Odejście legendy

W roku 1977 zespół rajdowy Lancii został "wchłonięty" przez team Fiata, a Stratos ostatecznie w 1978 roku ustąpił miejsca ze względów marketingowych Fiatu 131. W swoim ostatnim roku startów fabrycznemu Stratosowi udało się jeszcze wygrać 13 znaczących imprez.

W roku 1979 Lancia Stratos startowała już tylko w prywatnych zespołach. To właśnie w tamtym sezonie Bernard Darniche zdołał wygrać Rajd Monte Carlo. A dla Stratosa była to czwarta z rzędu wygrana w tym rajdzie.

Można powiedzieć, że swoistym powrotem Stratosa jako samochodu zespołu fabrycznego były starty Marku Alena w trzech kolejnych edycjach Rajdu RAC. Niestety, pomimo ogromnych starań tego kierowcy, Stratos nie stanął podczas żadnego z tych rajdów na najwyższym miejscu podium.

W 1981 roku Lancia wystawiła na trasy rajdowe swój nowy, tym razem prawdziwie B-grupowy supersamochód rajdowy - model Rally 037. Lancia Stratos tym samym odeszła do historii. Oczywiście w dalszym ciągu ten słynny model używany był przez prywatne teamy, przynosząc kilka spektakularnych sukcesów na trasach mistrzostw Europy - aż do czasu, kiedy w 1982 roku wygasła jego homologacja.

Pomimo że okres dominacji Lancii Stratos na trasach rajdowych nie był zbyt długi, to na pewno przebiegał bardzo burzliwie. Był to pierwszy samochód zbudowany z przeznaczeniem wyłącznie do ścigania się w rajdach. Swoim pojawieniem się i zwycięstwami Lancia Stratos zapoczątkowała powstanie grupy B, a pośrednio doprowadziła do powstania obecnie nam znanej specyfikacji WRC.

Tekst pochodzi z magazynu WRC.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje